


Mateusz Smogór
Jąkanie może się wydawać śmieszną dziecinną przypadłością. Dla osób patrzących z zewnątrz często bywa wręcz tematem do niekończących się żartów. Niestety, tym, którzy borykają się z takim problemem nie jest do śmiechu - to często prawdziwy dramat.
Zapraszamy do przeczytania historii Mateusza, któremu jąkanie uniemożliwiło w pewnym momencie życia normalne funkcjonowanie społeczne. Udało mu się jednak przezwyciężyć swój problem i dzisiaj chce pomagać innym jąkającym się. Stara się obalić mit, że z jąkania nie można się wyleczyć.
Cały dramat rozpoczął się w pierwszych klasach szkoły podstawowej. To wtedy właśnie zaczęło stopniowo pojawiać się jąkanie. Z początku cechowało się ono jednak dosyć spokojnym przebiegiem, przez co w gruncie rzeczy pozwalało na poprawne funkcjonowanie w klasowej społeczności. Z roku na rok jąkanie przybierało niestety na sile i w każdej kolejnej klasie sprawiało coraz większe problemy. Doszło do tego, iż w sytuacji ekspozycji społecznej, jaką niewątpliwie jest odpowiedź ustna przed klasą, paraliżowało mnie tak, iż nie mogłem słowa z siebie wydusić. Niestety jak się później okazało, apogeum dopiero miało nadejść w liceum. Wtedy też, prócz całkowitej niemożności publicznego występowania przed klasą, doszło wiele problemów z ogólnie pojmowanym funkcjonowaniem społecznym. Barierą nie do przeskoczenia było zrobienie zakupów w sklepie, rozmowa przez telefon, załatwienie jakiejkolwiek sprawy, która wymagała komunikacji werbalnej. Jednym słowem - społeczna wegetacja. Próbowałem w tym okresie wielu sposobów leczenia, jednakże żadna nie okazała się skuteczna, a z każdą następną, nadzieja na normalne życie zmniejszała się radykalnie. Dopiero pomiędzy drugą i trzecią klasą liceum udało mi się trafić na terapię, która na nowo pozwoliła mi w pełni korzystać z życia. Dzięki niej znów zacząłem normalnie funkcjonować. W końcu sam mogłem załatwiać swoje sprawy. Niesamowite, ile radości sprawiały mi rzeczy, które dla innych ludzi są zwykłą codziennością, jak choćby kupienie czegoś w sklepie (nie samoobsługowym), czy zadzwonienie do znajomego. Tak na marginesie, szkoda, że tego rodzaju rzeczy zaczyna się doceniać dopiero będąc w takiej sytuacji.
Przebycie owej terapii, rozbudziło moje zainteresowanie psychologią i stało się punktem wyjścia do podjęcia studiów psychologicznych, po ukończeniu których pojawił się pomysł otworzenia w Katowicach Ośrodka Terapii Jąkania. Od powstania pomysłu do jego całkowitej realizacji upłynęło 12 miesięcy i tak oto w lipcu 2009 roku powstał ów Ośrodek. Obecnie chciałbym pomagać ludziom, którzy tak jak kiedyś ja, borykają się z problemem jąkania i którzy marzą o tym, że kiedyś będą mogli normalnie funkcjonować.
Z własnego doświadczenia wiem, że nie istnieje żadne magiczne zaklęcie pozwalające wyleczyć jąkanie. Jedynym sposobem na pozbycie się tego zjawiska jest ciężka praca. Ze względu na to, iż jąkanie, w ogromnej większości przypadków, kształtuje się i występuje w sytuacji kontaktów społecznych, tam też należy je likwidować. Jednym z zadań osób uczestniczących w terapii jąkania jest wychodzenie do ludzi w celu wyćwiczenia zdrowej, płynnej mowy. Osoby te są jednak wcześniej solidnie do tego przygotowane i nauczone wolnej, spokojnej mowy, która pozwala powiedzieć wszystko, nie dając możliwości zacięcia się. W celu pozbywania się lęku przed mową, który cechuje znaczną większość osób jąkających się, uczestnicy terapii, używając takiej spowolnionej mowy, odwiedzają różnego rodzaju sklepy, apteki, poczty bądź pytają o różne rzeczy przechodniów.
Niestety w wielu dużych miastach osoby leczące jąkanie, mimo, że wyglądają czysto i schludnie, są przez przechodniów traktowane jak różnego rodzaju nagabywacza i włóczędzy. Gdy starają się w ramach zadanych ćwiczeń, spowolnioną mową zadawać pytania ludziom na ulicy, tylko niewielki procent zatrzymuje się, wysłuchuje do końca i udziela odpowiedzi. W tym miejscu bardzo chciałbym uwrażliwić czytelników na to, iż nie każda osoba, która na ulicy zatrzyma się i zapyta o coś znacznie zwolnioną mową, jest narkomanem, którego należy się obawiać. Człowiek ten może właśnie pokonuje swoje słabości i walczy o swoją przyszłość.