Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

R O D Z I N A

RODZINA

Seks przed ślubem: TAK czy NIE?

opracowanie: Aleksandra Sowa-Zduńczyk /Jezus.com.pl

 

Seks przed ślubem - tak, czy nie? - dyskusja na ten temat toczy się w kuluarach dzisiejszej kultury. Oficjalnie wszystko jest jasne - media i popkultura mówią jednoznacznie "Tak!", nie mają żadnych wątpliwości. Z drugiej strony środowiska chrześcijańskie są skrajnie przeciwnego zdania, przy którym obstają z wielką konsekwencją.

 

Teoretycznie więc problem przedstawia się w czarno-białych barwach. W praktyce pojawiają się jednak odcienie szarości: wątpliwości, niepewność i pytania zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Temat jest gorący zwłaszcza wśród ludzi młodych, dorastających, którzy zastanawiają się nad sferą seksualną i coraz częściej stają przed dylematem: jak i kiedy rozpocząć życie seksualne? Czekać czy nie? Im nie wystarczy porsta odpowiedź, chcą uzasadnienia, by mogli zrozumieć, a nie tylko przyjąć bezmyślnie jeden lub drugi pogląd w kwestii seksu.

 

By dowiedzieć się, co tak naprawdę myślą młodzi ludzie na ten temat, zapytaliśmy licealistów z Siemianowic Śląskich o ich opinie. Jak się okazało, część z nich ma już dobrze ugruntowany pogląd na sprawę seksu. Dwie osoby zdecydowały się spisać swoje przemyślenia - ich opinię przedstawiamy poniżej. Zdajemy sobie sprawę, że to tylko jedno stanowisko w sprawie, dlatego, niech te wypowiedzi będą początkiem, a nie końcem dyskusji. Na łamach naszego portalu zapraszamy do wyrażania swoich opinii na FORUM. Drodzy internauci - piszcie, co myślicie!

 

 

Karolina Grzesik, 1 klasa LO:

 

Seks, do niedawna temat tabu, stał się plagą naszych czasów. Słyszy się o nim na każdym kroku. Nietrudno o dostęp do filmów pornograficznych i do środków antykoncepcyjnych, których reklamy emitowane są w niemal każdej stacji telewizyjnej. Erotyczne motywy przewijają się w większości filmów i seriali, których głównymi odbiorcami są ludzie młodzi. Ma to ogromny wpływ na ich światopogląd i postrzeganie świata dorosłych.

 

Zasady dotyczące seksu po ślubie, które dawniej nasze babcie wpajały swoim dzieciom, są wyraźnie zaznaczone w teraźniejszych czasach. Dziś jednak mało kto się do nich stosuje. Wiele osób zmienia partnerów seksualnych jak rękawiczki wcale się tego nie wstydząc. Czasy się zmieniły. Często na ulicy można spotkać gimnazjalistów (o ile nie uczniów szkół podstawowych), którzy afiszują się za swoim "związkiem" namiętnie obcałowywując się i dotykając. Najgorszy jest w tym wszystkim brak reakcji dorosłych, rodziców, którzy nie widzą pierwszych przejawów miłości fizycznej u swoich dzieci, a od tego jest tylko mały krok do seksu. W związku z tym w ostatnich latach znacznie obniżył się wiek inicjacji seksualnej. Coraz mniej dziwią czternasto-, piętnastoletnie matki i niewiele starsi ojcowie. Można by przytaczać dane statystyczne dotyczące spraw seksu, można by mnożyć przypadki niechcianych ciąż, niechcianych dzieci, można by w nieskończoność wyliczać ilość wykonanych nielegalnych aborcji. Ale, po co?

 

Stanowisko Kościoła w sprawie seksu jest jasne. Nie dopuszcza się możliwości współżycia przed ślubem. Kościół nie potępia seksu, wręcz przeciwnie- wypowiada się o nim entuzjastycznie, jako darze danym przez Boga. Namawia jednak, by zachować wstrzemięźliwość przedmałżeńską. Ksiądz Piotr Pawlukiewicz w jednym ze swoich wykładów apelował, by "nie budzić swojego dziecka za wcześnie". Zbyt młodzi ludzie nie mają możliwości wychowania i zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, w końcu sami są jeszcze dziećmi, które potrzebują wsparcia nie tylko materialnego, ale również psychicznego. Nie są jeszcze gotowi do rodzicielstwa. Większość młodych ludzi rozpoczyna życie seksualne bez świadomości ewentualnych konsekwencji. Powodowane jest to przede wszystkim tym, że za mało mówi się na poważnie o seksie w szkołach, za mało rodzice rozmawiają ze swoimi dziećmi. Większość młodych ludzi wiedzę na temat seksu czerpie z reklam, filmów, głupich dowcipów itp. Często seks jest próbą szukania akceptacji, miłości. Odbija on szczególnie mocne piętno w sercu dziewczyn. To one najbardziej odczuwają skutki współżycia. Nieraz zostają z nimi same, odrzucone przez partnera, a co gorsze, przez rodzinę. "Jeszcze chłopak nie powiedział Ci, że nie opuści Cię aż do śmierci" - mówił w tym samym wykładzie ks. Pawlukiewicz. Niektórzy mówią: "Po co kupować kota w worku? Trzeba się sprawdzić w łóżku przed ślubem". Takie przekonanie jest jednym z wielu mitów powtarzanych przez dzisiejsze media. W rzeczywistości fizycznie nie ma możliwości "niedopasowania" między kobietą i mężczyzną.

 

Myślę, że nie ma sensu obciążać sumień tych, którzy współżyli przed ślubem, ale trzeba wskazać prawidłową drogę tym, którzy jeszcze nie zdecydowali. Kochani, nie działajmy pod wpływem chwili, bo może załamać nam się życie, jeszcze sami potrzebujemy opieki. Na wszystko przyjdzie jeszcze czas, na seks też!

 

 

Marta Koszentka, 2 klasa LO:

 

Seks przed ślubem - czy warto? Coraz bardziej zlaicyzowane społeczeństwo krzyczy - „TAK„! Kościół, w obronie moralności mówi stanowcze „NIE”. Jeśli rozejrzymy się wokół, z pewnością dokonamy przerażającego odkrycia: po tzw. wolny seks sięgają ludzie coraz młodsi.

 

Jeśli rozejrzymy się wokół, z pewnością dokonamy przerażającego odkrycia: po tzw. wolny seks sięgają ludzie młodzi, bez zobowiązań, robiący karierę. Ale co jest, wydaje mi się, jeszcze gorsze, seksu chcą spróbować ludzie coraz młodsi - np. gimnazjaliści - a to są przecież jeszcze dzieci, które nie zdają sobie sprawy z konsekwencji decyzji, jakie podejmują. Co nimi kieruje? Chcą poczuć się dorośli zdecydowanie zbyt szybko.

 

Kolejne pytanie, które powinniśmy sobie zadać, brzmi: Co skłania młodych ludzi ku temu, co zakazane? Co zarezerwowane jest dla małżeństw, czyli ludzi dojrzałych i ODPOWIEDZIALNYCH? Odpowiedz jest prosta: Internet przepełniony pornografią, artykułami o szybkim dojrzewaniu i telewizja naszpikowana nagością. Programy, które wypierają piękno z życia. Krzyczą i zachwalają "wolność". Negują wartości i model chrześcijańskiej rodziny.

 

Czy warto dochować czystości przedmałżeńskiej? Tak.

 

Osoby twierdzące inaczej, podpierają się argumentami, że to staroświeckie, że ten, kto czeka jest zacofany. Kpią z Kościoła i moralności. Co to są za argumenty? Wokół słychać głosy młodych buntowników, którzy krzyczą, że warto się sprawdzić przed ślubem. Kiedy kochamy drugą osobę, nie będzie miało to dla nas żadnego znaczenia. Jeżeli jest nam ze sobą dobrze i chcemy dawać partnerowi to, co najlepsze, nie będziemy chcieli go wypróbować. Kochamy i akceptujemy siebie w całości. Wad nie dostrzegamy, a zalety urosną do rangi cnót. Seks nigdy nie przeszkodzi prawdziwej miłości, nigdy nie będzie przeszkodą w małżeństwie. Mimo, że nieraz wymaga poświęcenia. Czystość jest walką o miłość! Jest to również oznaka prawdziwego szacunku. Seks przedmałżeński, jest najgorszym dowodem miłości, jakiego możemy oczekiwać. Współżycie ma umacniać małżeństwa, dawać radość, a jego owocem ma być nowe życie. Zrodzone z miłości. Dziecko jest apogeum miłości, a droga do małżeństwa jest jak droga na „damsko - męski Mount Everest „ (przyp. ks. Pawlukiewicza). Małżeństwo jest dowodem dojrzałości. Dojrzałości również chrześcijańskiej.

 

Oczywiście, życie bez Kościoła, bez wspólnoty, bez modlitwy jest dużo łatwiejsze, nastawione na przyjemności. Przecież Kościół katolicki tylu rzeczy zabrania, ogranicza młodych ludzi w podejmowaniu decyzji. Czy aby na pewno? A czy choć jeden z tych odważnych i wolnych ludzi pomyślał, że Kościół troszczy się przede wszystkim o dzieci nienarodzone, niechciane, czyli skrzywdzone? Że mówiąc o czystości przedmałżeńskiej, chce uchronić młode kobiety i młodych mężczyzn przed bólem, krzywdą, zwątpieniem, które niewątpliwie są efektami współżycia przedmałżeńskiego? Wątpię. Taka postawa jest oznaką niedojrzałości. Nie tylko chrześcijańskiej, ale przede wszystkim emocjonalnej. Jeżeli ktoś nie potrafi radzić sobie z własnym popędem, jest po prostu śmieszny i bezwstydny.

 

Okres pierwszej miłości, później narzeczeństwa jest jednym z najpiękniejszych okresów w naszym życiu. Jest to okres, w którym mężczyzna poznaje kobietę, a kobieta mężczyznę. Docierają się. Jest to czas wspólnych marzeń, planów na przyszłość, spacerów, rozwijania wspólnych pasji, czas pierwszych pocałunków. Wspólne przeżywanie chwil, które są naprawdę ważne. Powinien być to czas przeznaczony na rozmowę, na dogłębne poznanie siebie. Poznawanie swojej fizyczności! Oczywiście, że tak! Poprzez spojrzenie, delikatny dotyk. Jednakże seks jest zbyt angażujący! Seks, nie jest dla dzieci. Nie powinien niszczyć tego, co jest piękne i subtelne. Narzeczeństwo to również pokonywanie problemów i trudności, które zbliżają i umacniają, kiedy pokonuje się je razem. Okazywanie sobie zrozumienia i współczucia. Bliskość jest fundamentem. Jeżeli dwoje kochających się ludzi zrozumie, czym tak naprawdę jest miłość, mogą podjąć decyzję o wspólnym życiu. Bo przecież małżeństwo nie jest tylko sielanką. To nieustanne staranie się i walka o siebie. Przede wszystkim jest to czas wspólnej modlitwy.

 

Pamiętam moją pierwszą pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. To był sierpień 2008r. Wieczorem, po Apelu Jasnogórskim zostałam, aby się pomodlić. I wiem, że to, co zobaczyłam, na zawsze utrwaliło się w mojej pamięci: dwoje młodych ludzi, prawdopodobnie studentów, klęczących obok siebie. Ich wewnętrzne dłonie splatały się w uścisku, a w zewnętrznych trzymali różańce. W tamtej chwili wiedziałam, że to właśnie tam, przyjadę z moim przyszłym mężem, a moje dzieci będziemy wychowywali w duchu modlitwy i wartości chrześcijańskich.

 

Zainteresowanych tematem odsyłam do lektury. Zachęcam do sięgnięcia po książkę autorstwa Jacka Pulikowskiego „Małżeństwo i rodzina. 50 pytań” oraz do konferencji ks. Piotra Pawlukiewicza „Seks-poezja czy rzemiosło?”, a także „Damsko-męski Mount Everest”.