Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Załóżmy, że wcale nie wierzysz w Boga...

Anna Sitarska /Jezus.com.pl

 

Myślę, że mogę Cię choć trochę rozumieć. Odważne stwierdzenie. Oboje szukamy w wierze, w idei samej wiary, czegoś podobnego: uniesień emocjonalnych, odczuwania bliskości Miłości, beztroskiej radości, samozadowolenia. Zgadza się?

 

Załóżmy, że nie wierzysz w Boga. Ewentualnie dopuszczasz istnienie Kogoś, kto steruje w jakiś sposób światem i Twoim życiem. Trafiłeś tu przypadkowo. Coś wklikałeś w wyszukiwarkę i masz Ci los akurat taka strona się otworzyła. Patrzysz, a tu same nabożne tytuły i zdania: „Iść za Jezusem”, „Tu się pomodlisz”, „Zapytaj księdza”... I oczy lekko może zmrużą się od drwiny, uśmiech jakiś dziwny wypłynie na usta. Jakaś taka gorzkawa wizja. Już miałeś zamknąć tą całą świętoszkowatą stronę, bo przeczuwasz, że tu możesz znaleźć coś co akurat Ciebie dotknie. Może czyjeś słowa poruszą Twoje delikatne serce, w jakimkolwiek stanie teraz jest. I pośród pytań może pojawić się todominujące:„Co niby takiego jest w tym Bogu? Chyba tylko jacyś mięczaki i tchórze w Niego wierzą.” Bo Ty nie czujesz Boga, bo patrzysz na swoje życie i widzisz dom, może trudny, z brakiem miłości, a może z kochającymi rodzicami. Idziesz we wspomnieniach dalej i przypomina Ci się szkoła- może jeszcze trwa- i doświadczenia radości, ale i smutków. Jakieś zauroczenie kimś? Jakieś obudzenie fizyczności? I smutek... Bo albo ktoś odszedł, albo skrzywdził, albo nic się takiego nie stało, ale tak jakoś smutno. Szukanie emocji w zabawie, w relacjach, w pasjach. I chwała Ci za to, że chcesz żyć radośnie. Ale spójrz na chwilkę w swoje serce. Czy TAM jest źródło Twojej radości, pokoju, pasji, ciekawości świata? Czy stamtąd płynie Twoja „energia życiowa”? A może Twój uśmiech jest tylko namiastką uśmiechu za jakim tęsknisz? A może po prostu wątpisz, czy Bóg Ci jest potrzebny do szczęścia, bo masz wszystko co Cię raduje. Nie widzisz potrzeby życia z Nim i zastanawiasz się, po co inni wierzą...

 

Wiesz co Ci powiem? Że ja wierzę w Jezusa nie dlatego, że fruwam pięć centymetrów nad ziemią na samą myśl o Bogu, bo nie fruwam. I ja często popadam w różne grzechy. I ja mam za sobą, podobnie jak Ty, różne smutne, trudne, bolesne wspomnienia i doświadczenia. Wierzę w Jezusa nie dlatego, że wszystko mi się pomyślnie układa w domu, na studiach, w pracy, pośród znajomych, w różnych relacjach. Bo nie zawsze dobrze się układa. Wierzę w Jezusa nie dlatego, że Go ciągle czuję, że ciągle jest mi duchowo dobrze i miło. Wierzę w Jezusa dlatego, że taką decyzję podjęłam. W pełni władz umysłowych! Nie mając żadnych prywatnych objawień, nie doświadczając boskich uniesień, nie będąc dotkniętą przez żadnego Posłańca Boskiego. Zdecydowałam, że uwierzę nie tylko w Jezusa, w Jego istnienie, ale że uwierzę Jego słowom o Jego miłości, o tym, że dla mnie umarł, że dla mnie chce wiecznego szczęścia. Uwierzyłam, że ma dla mnie jakąś piękną ścieżkę, nawet po gorącym piasku, który parzy w stopy, nawet pośród jakichś gałęzi zatrzymujących i drapiących, nawet w chłodzie i kłującym mrozie... Jestem przekonana, że Pan potrzebuje TYLKO TWOJEJ DECYZJI ODDANIA SIĘ MU z przekonaniem serca. Nic więcej. Małej iskierki wiary, na którą każdego z nas stać. Nie masz nic do stracenia, bo jeśli w Twoim założeniu Boga nie ma, to takie zdanie: „Jezu oddaję Ci moje życie, całą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Prowadź według Swojej woli i kochaj” trafi w próżnię. Nie zdarzy się nic nadzwyczajnego zapewne, niebo nie spadnie ze skowronkami Ci na głowę, ale Pan przyjmie to wyznanie na serio, uwierz. I będzie Cię prowadził. Tak jak mnie.

 

Ja takie zdanie wypowiedziałam w czasie wakacji, mając 15 lat. Przez kolejne lata nic się drastycznie nie zmieniło w moim życiu. Raz było lepiej, raz gorzej duchowo. Ktoś umarł, ktoś odszedł, czegoś doświadczałam. Płakałam, ale bawiłam się też. I szukałam jak żyć najpiękniej, najszczęśliwiej. Podobnie jak Ty szukasz i próbujesz różnych rzeczy. I ta nić Bożej Miłości przyprowadziła mnie aż tu, aż do teraz. Wierzę i doświadczam tego, że od kiedy zaprosiłam Jezusa do mojego życia On jest obecny w mojej codzienności.  Pan przeczekał mój chłód i obojętność, by pozwolić mi na wpadnięcie w Jego ramiona. Decyzją woli.

 

Bracie i Siostro, ja chcę tej Miłości, którą Pan obiecuje na kartach Biblii. Już rzuciłam się w tą perspektywę i lecę. Czekam aż Pan mnie złapie, tam po drugiej stronie. Wierzę, że złapie i mocno przytuli. Poza swoimi słabościami, poza zranieniami, poza wspomnieniami radosnymi i marzeniami i WIARĄ nie mam nic. A czuję, ze mam najwięcej...

KOMENTARZE

Imię

E-mail