


Michał Misztal /Jezus.com.pl
"Smutno dziś do nieba iść" to jedna z ostatnich piosenek zespołu Wilki, niestety to co ta piosenka przekazuje słuchaczowi jest na wskroś niechrześcijańskie. Ktoś mógłby powiedzieć "znowu jakiś fanatyk religijny się rzuca" - a może jednak jest w tej krytyce trochę racji?...
Wychował mnie Grochów Grzesiuk, do snu śpiewał mi
Dzika miłość, dzikie wiersze, hipisowskie dni.
Miałem kumpla z piaskownicy, sprawdzić pragnął się.
W listach z Legii Cudzoziemskiej pisał później, że
Smutno dziś do nieba iść, smutno dziś do nieba iść.
W telewizji dziś widziałem Jeruzalem w ogniu walk.
Młodych chłopców z bronią, mieli po szesnaście lat.
A na Manhattanie stosy diamentów cieszą wzrok.
W zachodzącym słońcu jak w Betlejem gwiazdy lśnią.
Smutno dziś do nieba iść, smutno dziś do nieba iść.
Tak pragniemy kochać, ale krwawy jest nasz Bóg.
Przeminą religie, lecz zostanie wojny duch.
Czekam więc na rewolucje naszych mądrych głów,
Czekam więc na rewolucje naszych serc i dusz.
Bo smutno dziś do nieba iść, smutno dziś do nieba iść.
Smutno dziś do nieba iść, smutno dziś do nieba iść.
"Smutno dziś do nieba iść" ta jedna z ostatnich piosenek zespołu Wilki, niestety to co ta piosenka przekazuje słuchaczowi jest na wskroś niechrześcijańskie. Ktoś mógłby powiedzieć "znowu jakiś fanatyk religijny się rzuca" - a może jednak jest w tej krytyce trochę racji?...
Słuchając tej piosenki przeraża mnie to, w jaki sposób niechrześcijańskie myślenie jest pod różnymi przykrywkami transportowane do naszych głów. Piosenka "Smutno dziś do nieba iść" niby tchnąca życiową mądrością, mówiąca o drodze człowieka, o Bogu, do tego bardzo ciekawy tekst i świetna muzyka, jednak to co przekazuje słuchaczowi, to z jednej strony brak nadziei we wspaniałą miłość Boga do człowieka, a z drugiej bezkrytyczna pewność pójścia po śmierci do nieba.
"Tak pragniemy kochać, ale krwawy jest nasz Bóg"
Czy Bóg przeszkadza człowiekowi kochać? Czy Bóg jest tyranem, który w okrutny sposób rządzi narodami na ziemi? W mojej głowie rodzą się takie pytania kiedy słucham trzeciej zwrotki piosenki Wilków. I jaka dziwna rzecz w jednym momencie jest mowa o "krwawym Bogu", który jest niełaskawy człowiekowi, a za moment w kolejnym wersie jest mowa o tym, że wszystkie religie przeminą i zostanie w nas tylko "wojny duch". W jaki sposób taka wizja przyszłości może współgrać z chrześcijańską nadzieją, że wszystko zmierza do szczęśliwego końca? Bardzo mocno krytykuję idee zawarte w piosence, chciałbym jednak w tym momencie powiedzieć, że krytykuję tylko idee, a nie człowieka - ktoś mógłby mi zarzucić bowiem, że chrześcijaństwo jest religią miłości i dlatego nie można przedstawiać żadnych krytycznych zdań, bo jest w nich zawarta nienawiść. Oczywiście takie zdanie nie jest prawdziwe bo ponad religię miłości, chrześcijaństwo jest religią PRAWDY, Jezus sam o sobie powiedział "jestem Drogą, Prawdą i Życiem" (J 14,6), a prawdą o Bogu jest to, że jest miłością. Pomimo wiec, że argument o nienawiści w jakiejś krytyce można odeprzeć, jeszcze raz chcę zaznaczyć, nie jestem przeciwnikiem Autora piosenki Smutno dziś do nieba iść" - jestem przeciwnikiem nieprawdziwych idei w niej zawartych.
"Czekam więc na rewolucję naszych serc i dusz"
Piękne zdanie i na wskroś prawdziwe - problem tylko w tym, że tej rewolucji bez Boga nie spełnimy, a nawet nie zaczniemy. Jezus zaczął rewolucję miłości. To my - ludzie byliśmy niewierni Bogu, podli i źli, a Bóg pomimo tego posłał swojego Syna na ziemię, żeby umarł i śmiercią zmazał dług wszystkich naszych grzechów tak, żebyśmy mogli po śmierci żyć z Bogiem na zawsze w szczęściu. W jaki sposób więc można dokonać tej "rewolucji serc i dusz" bez Boga? Przypominają mi się różne obrazki z historii świata i żaden jakoś nie doprowadzić do tego odnowienia o jakim mówi Autor piosenki. Tylko Bóg może dać człowiekowi siłę do tego żeby mógł zmienić siebie. Dlatego, że Jezus umierając zwyciężył wszystkie grzechy moje i Twoje drogi Czytelniku, i grzechy lidera zespołu Wilki również, i tylko jeśli my będziemy korzystać z tego zwycięstwa dokonanego przez Jezusa, mamy szansę jakoś pokonać nasze wszystkie brudy.
"Smutno dziś do nieba iść"
Tutaj ukryte są dwie sprawy. Po pierwsze: dlaczego "smutno" - przecież w niebie jest Bóg, a my chrześcijanie wierzymy, że Bóg jest dobry i kocha nas tak bardzo, że nie jesteśmy nawet w stanie sobie tego wyobrazić. Nawet nasze pragnienia żeby być najszczęśliwszymi na świecie nie są w stanie równać się z tym co Bóg w swojej miłości do nas nam przygotowuje. Po drugie: skąd w nas ta pewność, że pójdziemy do nieba? Nie chodzi mi tutaj o straszenie, że niebo jest tylko dla wybranych, ale myślę, że jest to naturalne pytania, które rodzą się w każdym człowieku: "co będzie po śmierci?", "czy będę zbawiony?", "czy pójdę do nieba?". Oczywiście my chrześcijanie nie powinniśmy sobie zadawać tego pytania, bo Jezus raz tylko umarł na krzyżu i swoja śmiercią i zmartwychwstaniem zbawił wszystkich ludzi, tak że wszyscy mają swobodny dostęp do nieba. Chodzi jednak o to, że Bóg nie zaciągnie nas do nieba na siłę, ani też że nie wpuści tam każdego. Do nieba pójdą Ci, którzy szczerze tego chcą. Bo jeśli ktoś szczerze chce pójść do nieba to będzie wierny Bogu, przyjmie ten dar zbawienia i będzie żył w taki sposób, który będzie przyjmowaniem tego daru. No bo przecież za największego zatwardziałego grzesznika Jezus też umarł i też Go zbawił, jednak jeśli taka osoba nie przyjmie tego daru, to niestety sama siebie skazuje na piekło. Skąd więc w nas taka pewność, że bezkrytycznie, bez żadnego problemu pójdziemy do nieba? Każdy z nas musi codziennie uważać, żeby nie popełnić błędu, który mógłby nas kosztować najwyższą cenę. Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby żyć w ciągłym strachu i przez ten strach zachowywać przykazania. Chodzi o to żeby żyć dobrze, pozytywnie, w nastawieniu na Boga i drugiego człowieka. Podajmy może konkretny przykład: mam pomóc żonie w obowiązkach domowych nie dlatego, że boję się piekła i moje wieczne lenistwo może mnie tam doprowadzić, ale mam pomóc żonie bo to jest dobre, trochę mnie to kosztuje, ale wiem, że to jest właśnie miłość - wybór dobra.
Po co w ogóle taki artykuł? No właśnie, chyba trzeba kilka słów na ten temat powiedzieć. Otóż chodzi o to, żeby nie przyjmować bezkrytycznie wszystkiego, tylko z tego powodu, że jest ładne czy modne. Piosenka Wilków jest świetnym utworem, prosty refren wpada w ucho, ale jako chrześcijanie wypadałoby żebyśmy używali rozumu i rozpoznawali co jest dobre i godne naśladowania a co nie.