Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

W Jego ranach jest nasze zdrowie

Aleksandra Sowa-Zduńczyk /Jezus.com.pl

 

Wielki Piątek to tajemnica Bożej Miłości. To dzień, w którym zatrzymujemy się u źródła, by zanurzyć się w nim i z niego zaczerpnąć. Czy wiesz, pamiętasz, jak ogromna jest Twoja wartość w oczach Tego, który umarł za Ciebie?

 

Prorok Izajasz w czterech pieśniach Sługi Pańskiego zawarł proroctwa o Mesjaszu. Najbardziej porusza mnie, zwłaszcza dzisiaj, w Wielki Piątek, Czwarta Pieśń Sługi Pańskiego, w której prorok opowiada o cierpieniu Odkupiciela, widzianym oczyma Boga Ojca:

„Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok - tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi - tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.”

 

Proroctwo Izajasza  spełniło się z zaskakującą dokładnością na Jezusie. On, Syn Boży, przyjął wolę Ojca, zgodził się umrzeć na krzyżu, pozwolił całkowicie zniszczyć swoje ciało. Jego postać była niepodobna do ludzi, został nieludzko oszpecony - kto widział „Pasję” Mela Gibsona, może to sobie z łatwością wyobrazić. Został wywyższony na krzyżu, i tak znak hańby stał się znakiem zbawienia. Nie chcieli tego przyjąć współcześni Jezusowi dostojnicy żydowscy i państwowi, nie chce przyjąć tego również dzisiejszy świat. Nie lubimy patrzeć na cierpienie, wolimy legalizować eutanazję, usuwać na boczny tor tych wszystkich, którzy mogą nam przypadkiem przypomnieć, że cierpienie jest elementem życia, tak jak i śmierć. Pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II pojawiły się głosy, że powinien zrezygnować, przejść na emeryturę, bo  jest już zbyt schorowany. Ja jestem wdzięczna Papieżowi, że tego nie zrobił. Dzięki temu, że wytrwał do końca, przypomniał całemu światu, że każde cierpienie może przynieść dobre owoce, może być potrzebne, Pan Bóg może posłużyć się nim dla zbawienia innych. Papież na nowo pokazał, że można pięknie żyć i umierać. Wielcy współczesnego świata robią co mogą, by nie musieć patrzeć na krzyż. Wprowadzają kolejne przepisy i ustawy, które mają zapewnić „wolność religijną”, a w rzeczywistości tylko usuwają wiarę i Boga z życia publicznego i narzucają ukrywanie swoich przekonań religijnych. Krzyż to znak największej miłości Boga. Miłości na serio, która nie zatrzymała się tylko na etapie słów, ale z całą konsekwencją pokazała nam swoją głębię. W czasie tegorocznych rekolekcji wielkopostnych w mojej parafii ksiądz opowiadał o swoim znajomym lekarzu, który jest niewierzący. Pewnego dnia ów ksiądz odwiedził go w jego dyżurce w szpitalu i ze zdziwieniem zauważył, że na ścianie ma powieszony krzyż. Na ironiczne pytanie, czy stał się chrześcijaninem, lekarz odpowiedział, że nie, ale ten krzyż mu pomaga. Powiedział, że ile razy na niego spojrzy, staje się lepszym człowiekiem, chociaż na chwilę. Nie wiedział, czy ofiara Jezusa była słuszna, czy nie, czy miała sens ponadczasowy i jakikolwiek, ale wiedział jedno - że była najdoskonalszym świadectwem miłości w dziejach świata.

 

„Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Na kimże się ramię Pańskie objawiło?” - pisze dalej prorok Izajasz. Problem, który dotknął uczonych w Piśmie 2 tys lat temu, i który dotyka dzisiaj, być może Ciebie - jak to możliwe, żeby ktoś taki był Zbawicielem Świata? Ktoś, kto pozwoli sobą tak pomiatać, tak siebie poniżyć, kto przyjął takie cierpienie bez cienia sprzeciwu... Spotykamy czasem w życiu ludzi, na których spadło nieszczęście. Mamy ich najczęściej za słabych i raczej nie liczymy na pomoc z ich strony. Może jest tak dlatego, że nie doceniamy wartości cierpienia, nie rozumiemy jego tajemnicy?

 

„On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.”

 

Bóg - Mąż boleści oswojony z cierpieniem, wzgardzony, odrzucony. Wyobrażasz sobie jak bardzo cierpiał Jezus? Przeczytaj ten opis jeszcze raz... Izajasz pisze: „nie miał wyglądu, aby nam się podobał” - nam... Więc także Tobie i mnie, którzy dzisiaj to czytamy. Prorok buduje tu nić wspólnoty z odbiorcą w każdym czasie i miejscu. Czy wiesz, że Twój Bóg ma również takie oblicze? Nie jest tylko tym pełnym chwały Władcą w Niebie, ani też tylko bliskim Przyjacielem. Pamiętasz o tym, że jest również taki? Zniszczony cierpieniem... A dlaczego? Izajasz spieszy z odpowiedzią:

 

„Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich.”

 

Pomyśl - cała droga krzyżowa, wcześniej sąd - ludzka złośliwość i niesprawiedliwe oskarżenia - wiesz jak mogą być bolesna, chłosta, biczowanie, odarcie z szat. Krzyż, gwoździe, ból... Spróbuj się zagłębić w te tajemnice jeszcze raz. Może pomóc Ci w tym film pt.: „U źródła prawdy” - Droga Krzyżowa na dróżkach piekarskiej Kalwarii. (link) Duża część tego cierpienia, które przeżywał Chrystus, spadła by na Ciebie, gdyby nie On... Jezus cierpi za nasze grzechy, również za moje i za Twoje. Nie ma o to jednak pretensji, nie broni się, nie złości. Robi to, bo nas kocha. Zna również nasze słabości, a mimo to jesteśmy dla Niego cenniejsi niż życie, w Jego oczach jesteśmy warci tego cierpienia. Śmierć i cierpienie nie są jednak końcem ani Jego, ani Twojego życia, są tylko pewnym etapem, który jest niezbędny, by pójść dalej.

 

„Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.” (Iz 52,13-53,12)

 

Jesteśmy usprawiedliwieni przez śmierć Jezusa, przez Jego krzyż i cierpienie. Bez względu na to, w jakiej sytuacji jesteś, jak bardzo beznadziejne wydaje Ci się dzisiaj Twoje życie, ile swoich wad i grzechów widzisz, jesteś objęty Bożym Zbawieniem, krzyż Jezusa dotyczy Ciebie, obejmuje Cię swoimi ramionami, jesteś w Jego zasięgu. Nie ma na ziemi nikogo, kto byłby „poza zasięgiem” miłości płynącej z Krzyża. Pamiętaj o tym - Pan, Jezus chce dźwigać Twoje nieprawości, chce wziąć je na siebie - chce Ciebie od nich uwolnić już teraz. On oręduje nawet za przestępcami - zobacz jak wielka jest Jego miłość... Jezus bardzo cierpiał, ale to cierpienie miało konkretny sens - dla Twojego życia, tu i teraz. Jezus pragnie, abyś był szczęśliwy już dzisiaj. A kiedy doznajesz cierpienia, to przez krzyż Jezusa ma ono sens, możesz je połączyć z Jego cierpieniem. Ale to nie wszystko, On daje Ci także coś więcej - daje Ci życie, które się nie kończy! Jezus pragnie, byś kiedyś wraz z Nim, ujrzał światło i nim się nasycił. Ta prawda wypływa z tajemnicy krzyża, tajemnicy Bożej Miłości, z tajemnicy Wielkiego Piątku.

KOMENTARZE

Imię

E-mail