


Michał Misztal /Jezus.com.pl
Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy byli bezsilni. A za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg okazuje nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez Jego krew zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem będąc nieprzyjaciółmi zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej będąc już pojednanymi, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. Rz 5, 6-10.
We wszechświecie istnieją i działają tylko dwie "siły". Są to siły ciemności i siły Światłości. Bóg i szatan, i chcąc nie chcąc każdy człowiek wystawiony jest na pole ich działalności. Oczywiście nie możemy powiedzieć, że jesteśmy jakoś sterowani czy, że jesteśmy niewolnikami Jednego albo drugiego - tego właśnie chciał uniknąć Bóg (i skutecznie Mu się to udało) dając nam wolną wolę. Dzięki temu darowi możemy wybierać pomiędzy tym co jest dobre, a co złe. Innymi darami są rozum i sumienie. Dzięki pierwszemu możemy poznawać rzeczywistość, oceniać fakty, a dzięki drugiemu możemy określać te ocenione fakty jako dobre bądź złe i pomiędzy nimi wybierać. Jesteśmy inteligentnymi stworzeniami, które są nie tylko najbardziej rozwiniętym gatunkiem żyjącym na planecie Ziemia, ale jesteśmy istotami, które dzięki duszy różnią się od wszystkich innych stworzeń ziemskich (rośliny i zwierzęta nie posiadają duszy), a są podobne do Tego który nas stworzył - Boga.
Żyjąc na granicy świata widzialnego i niewidzialnego ciągle jesteśmy na polu bitwy. Niestety obecna materialistyczna rzeczywistość tak nas pochłonęła, że bardzo trudno nam to dostrzec, jednak ta Wielka Bitwa trwa. Gdzie jest ta bitwa? Trwa ona gdzieś na granicy rozumu, duszy i ciała. Nie jest to bitwa na miecze, karabiny czy jakąkolwiek inną broń, ale na czyny i słowa, a najpotężniejszą Bronią w tej walce, Bronią która już ostatecznie zwyciężyła siły ciemności, są czyny i słowa naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa - Jego życie, Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie (czyny) oraz Ewangelia (słowa). Pismo święte uczy nas, że frontami tej wojny są trzy płaszczyzny: ciało, świat i szatan. Ciało ulegające własnym słabościom, popędom, wygodzie, itp. Świat, który atakuje nas np. wszechobecną nagością, która popycha do nieczystości. Szatan - "morderca pod początku", "ojciec kłamstwa" i "wąż starodawny", który na wszelkie sposoby chce sprowadzić człowieka do jednej decyzji: odrzucenia Boga.
W Ogrodzie Eden podczas kiedy Adam i Ewa żyli w niezachwianej łączności i zjednoczeniu z sobą nawzajem i z Bogiem, "wąż starodawny" knuł swoje plany i w pewnym momencie namówił naszych prarodziców, żeby zdecydowali się na sprzeciw wobec Boga. Użył do tego wszystkich swoich sztuczek: kłamstwa, presji, fałszywych obietnic... Niestety - udało mu się... Przez całe wieki szatan chce cały czas tylko jednego - doprowadzić nas do naszej osobistej, świadomej i dobrowolnej decyzji odwrócenia się od Boga, czyli po prostu do popełnienia grzechu. Dlaczego? Bo tylko nasza osobista, świadoma i we nas odłączyć od Boga. Na początku artykułu przytoczyłem fragment listu świętego Pawła do Rzymian, w którym Apostoł napisał, że nasze zbawienie jest dziełem Boga. My byliśmy jeszcze grzesznikami, byliśmy bezsilni, nic nie mogliśmy zrobić, żeby uwolnić się spod władzy grzechu i śmierci. Byliśmy w mocy diabła. Bóg sam wyszedł nam na przeciw i uratował nas. Przerwał te piekielne więzy własną mocą. Co więcej zaoferował nam trwające bez końca, jedyne, wszechpotężnie, a zarazem łagodnie ogarnięte szczęściem życie razem z Nim. Dokonało się to jak wiadomo przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa...
Chciałbym, żebyśmy zauważyli, że na razie mamy pokrótce poruszone trzy tematy 1) nasza wolna wola; 2) zbawienie dane nam za darmo przez Boga; 3) działanie diabła doprowadzające nas do grzechu. Teraz czas, żeby te trzy elementy połączyć w jedno. Po wysłużonym i zaoferowanym nam przez Boga darze zbawienia, wszystko zależy od nas. Wolna wola dana nam przez Boga z jednej strony pozwala nam na nie wybieranie zła, ale z drugiej strony wymaga od nas żebyśmy wybierali dobro. To, że Bóg dał nam w Jezusie Chrystusie zbawienie, to nie znaczy, że każdy będzie zbawiony. Zbawiony będzie ten kto uwierzył i będzie żył w taki sposób, który będzie świadczył o tym, że to zbawienie przyjął. Bóg nie może nikogo zaciągnąć do nieba na siłę. I właśnie dlatego, że teraz już tak wiele zależy od nas, szatan ze zdwojoną siłą serwuje nam swoje cudownie wyglądające i smakujące w pierwszym momencie jak najsłodszy miód przystawki. Odcięty od wysiłków miłości (czyli DECYZJI, a nie uczuć kochania innej osoby) tzw. "wolny sex", obgadywania, które w naszych własnych oczach samych siebie stawiają wyżej od innych, kłamstwa, dzięki którym chcemy uniknąć konsekwencji własnych czynów, wygodnictwo i szukanie łatwizny, przez które dochodzimy do celu bez własnych wysiłków, nieczułość na cierpienia i potrzeby innych ludzi. To tylko niektóre przykłady z całej gamy tych podłych i wyrafinowanych gierek, które wabiąc nas pozorną słodkością, a tak naprawdę ściągają nas w najgłębsze otchłanie, z których bardzo trudno dostrzec dobroć, miłość i opiekuńczość Boga. Bardzo często zdarza się, że po wielu, wielu latach przeżytych w tym pozornym szczęściu, nagle przychodzi jakaś wielka tragedia i obwiniamy Boga o to, że wszystko nam się na głowę zwaliło. Wielka Bitwa cały czas trwa - nie jest łatwo zauważalna, nie rzuca się w oczy, bo nie jest reklamowana, ale trwa.
Jedynym co może szatan zrobić to dręczyć nas (każdego w różnym stopniu i w inny sposób) pokusami po to, żebyśmy choć na chwilę sami pomyśleli "hmm może to jednak nie jest takie złe, przecież takie przyjemne rzeczy nie mogą być złe, skoro sprawiają mi taką przyjemność to wręcz muszą być dobre" i zdecydowali się na krok, który odcina nas od łaskawości Boga. W tym momencie chciałbym zapytać Ciebie i siebie: co jeszcze Bóg może zrobić? Dał swoje przykazania, jasno określił co jest dobre, a co złe. Przyszedł na ziemię jako człowiek, utożsamił się z nami całkowicie, jest Bogiem, który wie co przeżywamy. Umarł za każdego, żeby nikt już nie podlegał śmierci, ale szczęśliwemu wiecznemu życiu. Za każdym razem kiedy tylko żałujemy i chcemy się nawrócić przebacza nam i odpuszcza grzechy, przez co na nowo otrzymujemy dar zbawienia... Co jeszcze Bóg mógł zrobić?
Każdego dnia Bóg stara się o nas, chce nam błogosławić, pomagać, być obecnym w naszym życiu, bo wie, że szatan, ten przebiegły, fałszywy morderca chce naszego potępienia. Prośmy więc każdego dnia Boga o to, żeby był z nami. Oddawajmy mu siebie każdego dnia, każdą najważniejszą i najbardziej błahą sprawę. "(...) diabeł, jak lew ryczący, krąży, szukając kogo pożreć" (1P 5,8). Bądźmy więc trzeźwi, nie jak naiwni, ale roztropni, nie jak niemądrzy, ale mądrzy, nie jak ślepi, ale widzący. Jeszcze raz to napiszę: diabeł zawsze namawia nas do grzechu, a oddala od dobra, błogosławieństwa i szczęścia. Dlatego niezamężnych namawia do "wolnego seksu", a małżonków od współżycia odciąga. Bogatych namawia do nieprzejmowania się problemami biednych, a biednych popycha do zazdroszczenia bogatym. Młodych kusi do braku szacunku i nieposłuszeństwa wobec starszych, a starszych do pogardy i przemądrzałości w stosunku do młodych. Rodziny prowokuje do niezgody, sąsiadów do wręcz pokoleniowych wojen, społeczeństwo do usuwania tzw. "marginesu społecznego", a władze do "zapychania" własnych portfeli... To jest nasza rzeczywistość, to są nasze codzienne sprawy. Ale ze względu na to, że są to TYLKO pokusy, nie musimy im podlegać, możemy być inni. Zakończę dlatego optymistycznie, słowami świętego Pawła z listu do Rzymian (7,24-25) "Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu, przez Jezusa Chrystusa Pana naszego!".