Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Świadectwo o Jezusie dziełem Ducha Świętego

Michał Mikołajczyk

 

Pozwólcie, że rozpocznę od refleksji, którą dzieliłem się w dniu rozpoczęcia Tygodnia Modlitw w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach:

 

Jakże ciekawy i niezwykle bogaty jest temat tegorocznego Ekumenicznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan: „Nawet głuchym przywraca słuch i niemym mowę” (Mk 7,37). Gdy w grudniu spotkaliśmy się, by ustalić porządek nabożeństw w ramach tego Tygodnia, ktoś zwrócił uwagę na jakby sprzeczność przewodniego tekstu ze słowami Psalmu, który powiada: „Zamilknij przed Panem” (37,7). Jestem jednak przekonany, że nie jest przypadkiem takie - jak wspomniałem - jakby sprzeczne spojrzenie na sprawę wypowiadania się człowieka. Pozwolę odwołać się tu do słów Koheleta, który powiada: „Wszystko ma swój czas ... jest czas milczenia i czas mówienia” (3,1.7). Jest to wspaniały obraz duchowego stanu każdego z nas. Jest okres, gdy jesteśmy „głusi i niemi”. Głusi na Boże Słowo, na to, co Bóg chce każdemu z nas przekazać. Jako głusi, nie potrafimy też nic powiedzieć o Bogu (przynajmniej nic mądrego - jak ów głupiec z Ps 14,1, który stwierdził: Nie ma Boga!). Potrzebne jest dopiero spotkanie z Jezusem Chrystusem, które sprawi, że uszy nasze zostaną otworzone. Skutkiem takiego spotkania będzie również i to, że usta zostaną otwarte nie tylko na uwielbianie Boga, ale przede wszystkim na opowiadanie innym o Bożej wielkiej miłości, o Bożej łasce, o zbawieniu zagwarantowanym w Panu Jezusie każdemu wierzącemu.

 

Niech okres tego Tygodnia będzie dla nas czasem szczególnego przeżywania obecności Jezusa Chrystusa. Przemyślmy, jak naprawdę jest z naszym duchowym stanem. Mamy otwarte uszy i usta na i dla Bożego Słowa? Tylko bowiem pilne wsłuchiwanie się Boże Słowo otworzy nasze usta na „słowa mądrości” wypowiadane pod dyktando Ducha Świętego. Czy nie do tego zostaliśmy powołani przez Jezusa Chrystusa, Pana Kościoła? Tu koniec tej refleksji.

 

Zarówno przeczytany przed chwilą fragment Ewangelii wg św. Jana, jak i werset wyznaczający dzisiejszy temat, pochodzą z dużego bloku zawierającego szczególne nauczanie Chrystusa Pana. Odbywa się ono w Wieczerniku, podczas Ostatniej Wieczerzy. Mistrz żegna się ze swoimi uczniami. Żegna się, ale równocześnie stawia przed nimi bardzo konkretny cel, zadanie. Mają stać się świadkami Jezusa. Kto może być świadkiem? Czy może nim być ktoś, kto nie zna osoby, o której ma świadczyć? Nikt z nas nie ma wątpliwości. Czy mogę zatem świadczyć o Jezusie, jeśli Go nie poznałem? Jeśli nie spotkałem Go nigdy w swoim życiu? O uczniach, do których Chrystus kierował bezpośrednio swój apel, jest w Piśmie Świętym powiedziane: „wy świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku”. Do myśli tej nawiąże św. Jan, pisząc swój List: „To, co było od początku, co usłyszeliśmy, co widzieliśmy na własne oczy, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce, a co dotyczy Słowa życia – bo życie zostało objawione i widzieliśmy Je i świadczymy o Nim, i głosimy wam Życie wieczne, które było zwrócone ku Ojcu, a nam objawione - to, co widzieliśmy i usłyszeliśmy, głosimy również wam ...” (1 J 1,1-3a). Pierwsze więc pytanie, jakie stawia nam dzisiejszy tekst, jest następujące: Czy w swoim życiu spotkałeś Zmartwychwstałego Jezusa? Czy spotkanie to zmobilizowało Ciebie, by być Jego świadkiem?

 

Zauważmy, że tekst dzisiejszej Ewangelii powiada również i o tym, że Chrystus Pan nie tylko zobowiązuje Swoich uczniów, ale też i Sam zobowiązuje się wobec nich. Już nieco wcześniej powiedział do nich: „Nie pozostawię was sierotami, przyjdę do was” (14,18). W dzisiejszej Ewangelii niejako powraca do tej myśli. Owszem Pan Jezus przyszedł do swoich uczniów po Zmartwychwstaniu, wiedział jednak, że w tym fizycznym, ziemskim znaczeniu znów ich opuści. Stało się to w dniu Jego Wniebowstąpienia. Dlatego też powiada, że owo „niepozostawienie sierotami” nie tyle dotyczy oglądania Jezusa w ciele, ile przyjęcie Tego, który w imieniu Jezusa, zostanie posłany do tych, którzy należą do Chrystusa: „przyjdzie Orędownik, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy”. Chciałbym tu mocno zaznaczyć, że Duch Święty nie jest przyobiecany tylko i wyłącznie duchownym, moderatorom czy ludziom w jakiś szczególny sposób zajmującym się sprawami Kościoła. Duch Św. jest darowany każdemu, który jest w Kościele Jezusa Chrystusa. Nie możemy o tym zapominać!

 

W czytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii Janowej pokazana została szczególna rola Ducha Św., nazwanego tutaj Duchem Prawdy. Jest to rola poznawcza. Roli tej doświadczamy od początku istnienia Kościoła. Zwróćmy uwagę, że Jezus w Wieczerniku powiada do uczniów, że „jeszcze ma im wiele do powiedzenia”. Zdaje sobie jednak sprawę, że są w wyjątkowej sytuacji. Przecież On się z nimi żegna. Za kilka godzin będą świadkami pojmania swojego Mistrza, osądzenia - przyznajmy: niesprawiedliwego osądzenia, haniebnego poniżania i w końcu ukrzyżowania. Czy jest to dobry czas na wyjawianie najgłębszych prawd dotyczących Królestwa Boga? Poza tym - ta myśl jest również zawarta w tym tekście - czy bez oddziaływania Ducha Bożego można poznać Boże prawdy? Można je zgłębić? Można się nimi dzielić? Tak długo, jak Jezus był na ziemi w ludzkim ciele, Duch Św. nie mógł zstąpić na Jego uczniów. Jan Ewangelista powiada: „A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy uwierzyli w Niego [Jezusa]. Duch bowiem dotychczas nie był dany, gdyż Jezus nie został jeszcze uwielbiony” (7,39). Po dziesięciu dniach od „uwielbienia Jezusa” - w Dniu Pięćdziesiątnicy - Duch został dany Kościołowi. I od pierwszej chwili widzimy Jego działanie w kierunku „składania świadectwa o Jezusie” (15,26). Oto słuchacze zwiastowania Apostołów stwierdzają: „... słyszymy ich, jak w naszych językach głoszą wielkie dzieła Boga” (Dz 2,11), by później, gdy Apostoł Piotr - w mocy Ducha - opowiedział im całą prawdę o Jezusie - Zbawicielu, zawołać także: „Co mamy czynić?” - „aby otrzymać ratunek, zbawienie”.

 

Przez pewien czas owa „cała prawda”, w którą zostali wprowadzeni uczniowie Jezusa, była przekazywana ustnie. Przyszedł jednak czas, gdy zrozumiano potrzebę jej spisania. I tu, w szczególny sposób, widzimy działanie Ducha Świętego, Ducha Prawdy. Co spisać? Co wybrać z całości nauczania Jezusa Chrystusa? Przecież Ewangelista Jan, kończąc swoją Ewangelię, stwierdza: „Są jeszcze i inne liczne dzieła, których dokonał Jezus, lecz gdyby zostały spisane szczegółowo, to cały świat, jak sądzę, nie pomieściłby ksiąg, które należałoby napisać” (J 21,25). Św. Jan mógł dokonać odpowiedniego wyboru z tego, co mówił i czynił Jezus, gdyż Duch Święty, Duch Prawdy, prowadził go w tej pracy. Pokazywał mu, co jest ważne, co będzie przemawiać do innych pokoleń, co będzie ujawniać cel, dla którego przyszedł w ciele Jezus Chrystus. Będąc świadomym tego celu, Jan nieco wcześniej napisał: „Te zaś spisano, abyście uwierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga i abyście wierząc, mieli życie w Jego imię” (J 20,31). Tego prowadzenia Duchem Bożym doświadczał nie tylko Jan, ale i inni spisujący Ewangelie i pozostałe Księgi, które znalazły się w kanonie Nowego Testamentu. Nie mamy też wątpliwości, że prowadzeni Duchem Bożym byli też i ci, którzy decydowali o ostatecznej zawartości tego kanonu.

 

Powstaje jeszcze, niezwykle istotne dla nas, dzisiaj żyjących, pytanie: Czy to wprowadzanie we wszelką prawdę przez Świętego Ducha ustało, gdy zakończono prace nad kanonem NT? Lektura NT, a w szczególności 1. Listu św. Pawła do Koryntian, wyraźnie pokazuje nam, że bez tego prowadzenia nie można mówić o funkcjonowania Kościoła. Chciałbym zaznaczyć, że nie mam tu na myśli Kościoła w widzialnej formie organizacyjnej, ale Kościół, o którym mówi sam Pan Jezus: „zbuduję Mój Kościół”, to Kościół wszechczasów, złożony z tych, którzy całkowicie oddali się Jezusowi, którzy uwierzyli w Jego imię, którzy ... „są prowadzeni Duchem Bożym”. W dwunastym rozdziale, wspomnianego Listu, który był odczytany jako lekcja nowotestamentowa, Apostoł Narodów przypomina i nam, że tylko pod działaniem Ducha Bożego można naprawdę wyznawać Jezusa, jako Pana (w. 3). Wśród wymienionych w tym rozdziale darów Ducha, znajdujemy „dar mądrości słowa”. To Duch Święty i dzisiaj wprowadza nas w mądrość słowa, słowa przekazanego na kartach Pisma Świętego.

 

Jedną z tych mądrości, jest ta, wymieniona przez Apostoła w tym samym rozdziale, a mianowicie: „... a wszystkie członki, chociaż jest ich wiele, są jednym ciałem, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscy przecież w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni w jedno Ciało (czyli w jeden Kościół): czy to Żydzi, czy Grecy (może dzisiaj św. Paweł napisałby: czy to katolicy, czy ewangelicy, prawosławni, baptyści ... itd.) ... Wszyscy też zostaliśmy napojeni jednym Duchem” (1 Kor 12,12-13). Mamy być, w Jezusie Chrystusie, dzięki działaniu Ducha Bożego, jednością, żywym Kościołem Chrystusowym.

 

Wypada jeszcze, na zakończenie, powrócić do tekstu, z którego zostało zaczerpnięte hasło tego Tygodnia Modlitw. Opisuje on wspaniałe zdarzenie, jakie przeżył pewien głuchoniemy. Miał przyjaciół, którzy przyprowadzili go do Jezusa. Przyprowadzili, gdyż rozpoznali, że Jezus ma moc, która uzdrawia. Być może sami doświadczyli tej mocy i teraz oczekują, że doświadczy jej też i ten głuchoniemy. Czy nie chciałabyś - Droga Siostro, czy nie chciałbyś - Drogi Bracie, być tym, który - sam doświadczywszy mocy Chrystusa Pana - przyprowadzi swojego przyjaciela, by też jej doświadczył? Nie zawiedli się przyprowadzający, nie zawiódł się przyprowadzony, Jezus wyrzekł znamienne słowo: „Effata - otwórz się”. Ile myśli moglibyśmy podłożyć pod owo „Otwórz się”. Dla przyprowadzonego do Jezusa, chodziło o otworzenie się zmysłu słuchu i mowy. A dla nas?

 

Pozwólcie, że przekażę to w formie kilku pytań. Odpowiedzi na nie każdy z Was musi udzielić bezpośrednio przed Bogiem:

 

 

W piątek 19.01.2006r., ks. Jan Gross - przewodniczący naszego Śląskiego Oddziału PRE, kończąc wygłaszane kazanie, powiedział: (cytuję) „Prośmy naszego Pana, aby swoim Effata otworzył nam usta i uszy, abyśmy ze sobą rozmawiali jak bracia i siostry, i pilnie wsłuchiwali się w to, co mamy sobie do powiedzenia, a przede wszystkim wsłuchiwali się w wieczne żywe Słowo naszego Boga, które trwa na wieki” (koniec cytatu).

 

Moim życzeniem dla każdego z nas tu obecnych jest, by Jezus Chrystus, poprzez posłanego Ducha Świętego, sprawił: by nasz umysł, uszy i serca zostały otwarte na Słowo Boga Żywego, na tę Prawdę, którą może tylko Święty Duch o bjawić;byśmy usłyszawszy to Słowo i poznawszy Prawdę w nim zawartą, chcieli dzielić się nią i innymi; by ta Prawda uzdolniła nas do otwarcia się na drugiego człowieka, nawet, jeśli w duchowym znaczeniu, jest „głuchy i niemy”; byśmy w każdym napotkanym człowieku widzieli Boże stworzenie, Boże dziecko, a naszą siostrę czy brata; byśmy - w Jezusie Chrystusie - byli jedno, jak On prosił o to w swojej Arcykapłańskiej modlitwie!

 

Amen!

 

Pastor Henryk Rother-Sacewicz

Wspólnota Kościołów Chrystusowych - Społeczność Chrześcijańska w Sosnowcu

 

Tekst kazalny wygłoszony 20.01.2006r., w Kościele Polskokatolickim w Libiążu k. Oświęcimia.

Pastor Henryk Rother-Sacewicz jest od wielu lat m.in. organizatorem Sosnowieckiego i Katowickiego Dnia Biblii i członkiem Komisji Przekładu Ekumenicznego Pisma Świętego.

 

 

Chrzest Jezusa jest wydarzeniem, które zapoczątkowuje głoszone przez Niego Królestwo Boże, królestwo, które nie jest z tego świata. To wydarzenie znad Jordanu jest wielką tajemnicą, gdyż właśnie wtedy Bóg Ojciec przypieczętował posłanie swojego umiłowanego Syna - jedynego Mesjasza.

 

Od tego niezwykłego wydarzenia całe dzieło Jezusa dokonywało się w mocy tego samego Ducha, przez którego został zrodzony Kościół. Misja Jezusa powinna być w każdym jej etapie odczytywana, jako misja zbawcza. Sam Jezus powiedział: "Syn człowieczy nie przyszedł aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu" (por. Mt 20, 28). Każde więc uzdrowienie, uwolnienie, cud jaki Jezus czynił jest dziełem zbawiennym, które służy zbawieniu.

 

Jezus przyszedł więc służyć, stał się Mesjaszem, czyli Namaszczonym (grec. Christos), stał się Chrystusem-Sługą. Tę posługę Jezusa chyba najlepiej scharakteryzował św. Paweł w Liście do Filipian, rozdziale 2, w wersetach od 6 do 11. Czytamy: "On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca". Ten opis misji Jezusa jest konkretnym zobrazowaniem pokory i miłości Syna Bożego. Chrystus-Sługa, to ten, który uniżył się, ogołocił samego siebie, stając się człowiekiem, stał się sługą nas wszystkich. Swoje posłuszeństwo okazał aż po śmierć na krzyżu, gdzie niejako dał niezbity dowód miłości do człowieka, tam też dokonało się zbawienie ludzkości. To jednak nie koniec historii, gdyż Ojciec wywyższył swojego Syna i dał Mu imię, które ma wielką moc. Na imię Jezusa musi zgiąć się kolano wszelkiej istoty, bo to On jest Panem i Zbawicielem.

 

Przez chrzest sakramentalny każdy z nas jest wezwany do służby Bożej, która obejmuje wszelkie stany i powołania, jakie istnieją w świecie. Potrzeba dziś świadków obecności Chrystusa, potrzeba świadków Boga żywego, którzy będą postępować według zasad ewangeliczne radykalizmu. Chciejmy więc naśladować naszego jedynego Mistrza, który zostawił nam wzór służby. Niech przyjdzie do naszych miast i wsi, do całego kraju przebudzenie wiary! Amen!