Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.

WIARA

Nie będziesz żałował!

Albert Wojnar

 

Według wyliczeń proboszczów, zaledwie 30% parafian chodzi w Niedzielę na Mszę Świętą. Można to dobrze zobaczyć szczególnie w okresie największych świąt kilka razy w roku, kiedy nagle kościoły wypełniają się tłumami ludzi. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego Bóg, Kościół, Pismo Święte, modlitwa i inne tak istotne dla naszego życia kwestie są spychane daleko w zapomnienie?

 

Bóg stworzył świat. Obojętnie czy w sześć dni, czy przez tysiące lat zaczynając od wielkiego wybuchu, zdecydowana większość ludzi zgodzi się, że Coś lub Ktoś musiał coś zrobić, żeby wszystko się zaczęło. Jeśli Bóg więc stworzył świat, stworzył naszą planetę, stworzył człowieka, to jakim cudem ten Bób może nie interesować się każdym z nas? Nie stawiam tego pytania wykształconym filozofom, czy innym mądrym głowom, ale Tobie Czytelniku. Jeśli nie spotkałeś w swoim życiu Boga, a uważasz, że On w ogóle o Ciebie nie dba i obojętny Mu jest Twój los, to powiedz mi, dlaczego miałby stwarzać cały piękny świat, a w końcu Ciebie? Czy Bóg jest aż takim wrednym typem, żeby zostawić nas na pastwę naszych ułomności prowadzących do wojen, głodu, niesprawiedliwości społecznej i tym podobnych tragedii? Jeśli odważysz się na śmiałe stwierdzenie, że może faktycznie Bóg nie może być aż tak okrutny, to proszę postaraj się pomyśleć czy Bóg mógłby nie interesować się Tobą osobiście?

 

Spotykając się czasem z młodzieżą staram się tłumaczyć im, że Bóg to nie nudna bujda, a Kościół to nie same zakazy, które ograniczają naszą wolność. Młodzi ludzie buntują się dlaczego Kościół zakazuje im palić papierosy, dlaczego Kościół zakazuje im pić alkohol, dlaczego Kościół zakazuje przygód związanych z nieczystością (w najprzeróżniejszych formach). W sumie patrząc z tej perspektywy nie ma co się dziwić, że powstaje jakiś bunt. Kto by się nie sprzeciwiał, jak ciągle tylko czegoś nam zakazują, czegoś co na dodatek jest przyjemne! Problem tylko w tym, że Bóg niczego nie zakazuje, ale pokazuje nam "to jest dla Ciebie dobre, a to jest dla Ciebie złe". Bóg chce dać człowiekowi wieczne szczęście, wieczną radość - wieczną tzn. taką którą nie będzie miała końca. Potrafisz sobie przypomnieć najprzyjemniejszy i najszczęśliwszy moment w Twoim życiu?... Pomyśl, że jeśli będziesz żył z Bogiem, to taka radość, taka przyjemność i takie szczęście będziesz przeżywał bez końca. Czy potrafisz to sobie wyobrazić? Nie sto lat, nie tysiąc lat... wiecznie.

 

Dlaczego odrzucamy taką propozycję Boga? Gdyby ktoś stanął przed nami i powiedział nam "słuchaj, postaraj się zmienić swoje życie. Nie obgaduj swoich sąsiadów, nie przeklinaj kolegów w szkole, nie bądź leniem, ale pomóż trochę swoim rodzicom, chodź co Niedzielę do Kościoła..., a co miesiąc będę dawał Ci 1.000.000 złotych" i na dodatek pokazał by nam czek na potwierdzenie swoich słów, to nie wierzę, że znalazłoby się wiele osób, które odrzuciłyby taki układ. Nie wierzę, że nie spełnilibyśmy żądań takiej osoby. Jestem przekonany o tym, że każdy z nas postanowiłby zerwać ze swoimi śmierdzącymi błahymi sprawkami po to, żeby dostać taką nagrodę. Z Bogiem jest trochę inna sprawa. Bóg daje nam nagrodę za darmo. Nie musimy nic robić. Bóg za darmo daje nam możliwość życia z Nim na zawsze w Jego Królestwie. Czy wiesz co to znaczy? Nie ma nikogo potężniejszego od Niego. Nie ma nikogo bogatszego od Niego. Nie ma nikogo ponad Nim. On jest twórcą całej rzeczywistości, w której Ty i ja żyjemy. On jest CELEM życia każdego człowieka. Pomyśl teraz - Twoja dusza jest nieśmiertelna (i to też dar Boga, to On ją, a raczej Ciebie takiego stworzył) i mógłbyś nie znaleźć się w tym Jego Królestwie... Ja wolę sobie czegoś takie nawet nie wyobrażać...

 

Napisałem, że Bóg daje nam nagrodę za darmo. To prawda - bramy Nieba otworzył nam Jego Syn Jezus Chrystus. Jezus przyszedł po to, że przez swoją śmierć i zmartwychwstanie zapłacić dług, który musielibyśmy spłacić sami. Oczywiście my nigdy nie bylibyśmy w stanie spłacić tego długu, bo za jeden grzech zapłatą jest śmierć. Policz ile grzechów może popełniać statystyczny człowiek. Powiedźmy, że bierzemy pod lupę jakiegoś bardziej pobożnego człowieka - 3 dziennie. Pomnóż to razy 365 dni w roku i razy 70 lat. Otrzymamy wynik 76.650 grzechów. A śmierć jest zapłatą za jeden grzech... Gdyby teraz pomnożyć te 76 tys 650 grzechów razy miliardy ludzi, którzy w całej historii świata żyli na ziemi to otrzymamy wynik długu jaki zapłacił za nas Jezus!

 

Przepraszam Cię jeśli trochę Cię zmęczyłem tą odrobiną matematyki. Napisałem, że nic nie musimy robić. To może jednak nie do końca prawda, musimy zrobić trzy rzeczy - 1) uwierzyć, że Jezus jest Bogiem i że przyszedł na ziemię, żeby swoją śmiercią i zmartwychwstaniem zapłacić dług naszych grzechów, a przez to dać nam zbawienie; 2) przyjąć Jezusa do swojego życia jako osobistego Zbawcę i Pana; 3) naśladować swoim życiem życie Twojego nowego Mistrza. Wracając do spotkań z młodzieżą, o których pisałem nieco wyżej, chcę pokazywać im jak mało ważnymi są proste przyjemności w porównaniu z tym co daje nam Bóg. Bóg chce nas uratować od wiecznego cierpienia tj. od potępienia, a my się krzywimy, bo Bóg nam zabrania pić alkohol. Bóg chce nam dać swoje nadprzyrodzone dary (o których możesz przeczytać na naszym portalu w tekście "Pobożne science-fiction"), a my się krzywimy bo Bóg zabrania nam szukać tanich przyjemności. Bóg chce żebyśmy byli na wieczność szczęśliwi żyjąc razem z Nim i oglądając Go każdego dnia twarzą w twarz, a nam nie podoba się, że powinniśmy chodzić co Niedzielę do Kościoła. Jakże błahe są te nasze pretensje wobec Boga, w porównaniu z tym co On nam chce dać.

 

Bóg jest dobry. Kocha Cię tak, że sam nawet nie potrafiłbyś sobie tego wyobrazić. Bóg myśli o Tobie dniami i nocami, i chce żebyś przyjął Jego zaproszenie. On chce, żebyś uznał Go za swojego osobistego Boga, bo wie, że tylko z Nim Twoje życie ma sens. On chce, żebyś powierzał Mu każdy dzień, żeby On w tym każdym dniu mógł Ci bardzo konkretnie pomagać. Myślisz, że to niemożliwe? Przekonaj się. Czytaj Pismo Święte, módl się, rozmawiaj z Bogiem, mów do Niego, powiedz Mu żeby Ci pokazał swoją miłość do Ciebie, powiedz Mu żeby nie stał z daleka podczas kiedy Ty męczysz się z konkretnymi problemami, On chce Ci pomóc, tylko dopuść Go blisko do siebie. Jeśli tak zrobisz, to uwierz mi, nie pożałujesz swojej decyzji. Warto tylko żebyśmy się łatwo nie zniechęcali. Niech Duch Święty prowadzi nas wszystkich do spotkania z Bogiem. I na tę nową drogę... Powodzenia!

KOMENTARZE

Imię

E-mail