Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Miłość Boża

Jezus.com.pl   

 

Gdy spojrzymy na Abrahama, Izaaka, Jakuba, na wielkich świętych - możemy się pytać, co sprawiło, że w ich życiu nastąpiła taka zmiana, często tak radykalna i nagła? Trudno to wyjaśnić jakimś olśnieniem intelektualnym, czy duchowym, przy takiej różnorodności poszczególnych jednostek. To nie to, że oni na to wpadli, a inni nie!

 

Ktoś wszedł w ich życie i oni na to pozwolili, i podjęli to niezwykłe spotkanie. Gdy spojrzymy na Objawienie Boga w ST, które zostaje dopełnione i wypełnione w NT, to widzimy, że jest to całkiem Inny Bóg, niż wszyscy bogowie sąsiadów Izraela. Nie jest to Bóg miejsca, czy tylko jakiegoś narodu, nie jest to Bóg jakiejś idei, czy stanu, ale jest to Bóg ludzi, Bóg człowieka: Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba. Bóg, który przychodzi, nie czekając na zmianę, na doskonałość, Bóg który podaje rękę.

 

Imię, które objawia Mojżeszowi: Jahwe - Jestem, który jestem ukazuje tą Bożą bliskość: jestem pośród was, jestem przy tobie.

 

To "jestem" to nie (tylko) filozoficzne oznaczenie bytu Boga, który jest podstawą wszelkiego bytu. Jestem dla ciebie, tyś moim.

 

Bóg pragnie nawiązać osobową relację z każdym człowiekiem, nie chce być tylko Bogiem prawa, Bogiem króla, Bogiem ofiar składanych w świątyni, chce serca człowieka, pociąga nas do siebie - jak pisze prorok Ozeasz - ludzkimi więzami. Jest Bogiem pokornym, który zniża się do człowieka, szuka go, woła: Gdzie jesteś?

 

Widzimy, że patriarchowie wszyscy: Abraham, Izaak, Jakub, Józef - przechodzą odkrycie, że Bóg ich ojców, jest ich osobistym Bogiem, że jest to ktoś na kim warto oprzeć swoje życie, warto zostawić wszystko, nawet całe swoje życie, rodzinę! Odkrywają w Nim najbliższą sobie osobę. Odkrywają w Nim spełnienie swoich najskrytszych marzeń i oparcie całego swego życia. To najgłębsze pragnienie szczęście, bliskości, życzliwości pomimo wszystko, miłości znajduje spełnienie w relacji z Bogiem.

 

Nic dziwnego, że Biblia tak często używa obrazu Oblubieńca, Ojca, Matki wobec Boga, miłość, bliskość, życzliwość łączy i przerasta jednocześnie te ludzkie obrazy miłości. Bóg jest miłością - wykrzykuje św. Jan w swoim liście. Jest naszym Ojcem, Abba, Tatusiem. Ten Ojciec ma dla nas wspaniały plan - nie tak jak czasami ziemscy rodzice, którzy chcą przez to zaspokoić swoje marzenia, czy niespełnione ambicje.

 

Stwarzając mnie cudownie, bo On nie tworzy bubli, dał mi skarb, którego podstawą jestem ja sam i On wie najlepiej jak pomnożyć stokrotnie to moje bogactwo i nigdy nie ustaje, by mi w tym pomóc. On ciągle się mną raduje, nawet gdy mnie samemu się wydaje, że wszystko zmarnowałem, że nie jestem wart miłości, że nikt nie może mi pomóc. Po prostu kocha, a to przekracza nasze pojęcie. Kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, kocha nie dlatego, że jesteśmy porządni, dobrzy, nieskazitelni, kocha, bo On jest dobry. On nigdy ze mnie nie zrezygnuje, nie spisze na straty. Więcej On nie może tego uczynić!  Bo On jest Bogiem wiernym w miłości. On nigdy nie chce robić na człowieku jakiegoś interesu, choć człowiek często chce to czynić z Nim. Jest całkowicie bezinteresowny.

 

Jego istotą jest udzielanie, mówiąc naszym ludzkim językiem - aż do wyniszczenia. Tak bardzo zależy mu na tobie! O Jego miłości można powiedzieć, że jest inna, że przerasta nasze najśmielsze oczekiwania, godzi to co dla nas jest nie do pogodzenia. Żeby, choć trochę przybliżyć się do tego, jaka jest Jego miłość do ciebie, spójrzmy na trzy cechy prawdziwej miłości. Są nimi: ubóstwo, pokora, zależność - wg propozycji ojca François Varillon.

 

Prawdziwa miłość jest uboga. Mąż mówi do swojej żony: Jesteś dla mnie wszystkim, bez ciebie nie mogę żyć, jesteś całą moją radością! Człowiek zawsze jednak patrzy na siebie, ale nie Bóg. On mówi dziś do ciebie: jesteś dla mnie wszystkim, jesteś całą moją radością!

 

Miłość prowadzi zawsze do zależności. Cóż to za żona, która, by powiedziała mężowi: Kocham ciebie, ale to jasne jak będziesz musiał wyjechać na Madagaskar, pozostanę w Polsce. Bóg w swej miłości się od ciebie uzależnił, nigdy cię nie opuścił i nie opuści! Jest zawsze przy tobie. Gdy my odchodzimy, On nas szuka. Zostawia 99 owiec i szuka tej jednej zagubionej.

 

Bóg jest pokorny, najpokorniejszy. W swej miłości zniża się do nas. Jest Bogiem bliskim, szuka naszej przyjaźni, twojej przyjaźni. Tak Bóg cię kocha i chce byś poznał Jego miłość, byś Jej doświadczył. On kocha Cię osobiście i chce byś się o tym przekonał.

 

Chrześcijaństwo, wiara to nie jest coś tylko do przemyślenia, coś , do czego można dojść drogą logiki, czy filozofii, to jest coś na zewnątrz nas (ale i wenątrz, a głębi nas samych), na co trzeba odpowiedzieć. Bóg woła do ciebie, prosi, pochyla się, byś pozwolił się kochać! Nie stawia ci żadnych warunków - absolutnie żadnych. „Czy może niewiasta zapomnieć o synu swego łona...” (Iz 49,15). Nie musisz być kimś innym, nie musisz się stać kimś, kimś byłeś kiedyś, albo kimś kim nie byłeś dotąd nigdy - kiedy wydaje ci się, że byłeś porządny i godny uwagi Boga czy byłbyś takim kimś wg ciebie idealnym. On cię kocha takim jakim jesteś z twoimi zaletami i wadami, z twoimi błędami i sukcesami. Jesteś Jego synem i tego nic nie zmieni. Nigdy! Chce dla ciebie jak najlepiej, ma wspaniały plan, wszystko, czego naprawdę potrzebujesz. I przede wszystkim On jest zawsze pierwszy w miłości, nigdy się tym nie zmęczy, by kochać ciebie. Szuka cię i zbliża. Nie chce wcale byś się zdobył na miłość ku Niemu. Chce jednego byś pozwolił Mu się kochać. Chce twojego TAK! Tego przede wszystkim oczekuje od ciebie TERAZ. Powiedz mu: Ja, Andrzej pozwalam Tobie się kochać, pozwalam ci objawić swoją miłość, pozwalam Ci się nią ogarnąć. Zanuż mnie w oceanie Twej miłości. Chcę tego.

 

W nas nierzadko, a właściwie w każdym z nas jest coś takiego, co powoduje, że nie chcemy się zgodzić na miłość. Na miłości się sparzyliśmy. Dlatego uważamy, że bezpieczniej odciąć się od wszelkich więzi, bo to mnie kiedyś zraniło. U podstaw tego jest to, co jest nieakceptacją samego, niekochaniem siebie. Obraz Boga jaki nosimy w sobie i samego siebie są bardzo blisko siebie, a właściwie, to dwie strony tego samego medalu. Pozwólmy więc Bogu oczyścić ten obraz, Jego obraz w nas, pozwólmy Mu uczynić nas pięknymi, pozwólmy Mu nas poprowadzić. To Jego miłość nas zmieni!