Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Milcząca obecność Boga

ks. Krzysztof Wons SDS

 

Papież Jan Paweł II przekonywał nas, że Kościół i świat bardzo potrzebują kultu eucharystycznego...

 

...i Jezus czeka na nas w tym sakramencie miłości...

 

Pokora ukrytego Boga

 

Pewnego wieczoru zapukałem do klasztornych drzwi Małych Sióstr Jezusa. „Przyszliśmy poadorować Pana Jezusa” - „Proszę wejść” - odpowiedziała życzliwie  Nowicjuszka. Weszliśmy do kaplicy. Była pusta. Urzekała ciszą i prostotą. W kącie kaplicy, na macie, klęczała Siostra z Pismem Świętym na kolanach. Otwarte tabernakulum, wewnątrz skromna monstrancja w kształcie kielicha a w niej biała Hostia.

 

W wigilię swego nawrócenia Charles de Foucald modlił się przed tabernakulum: „Mój Boże, jeśli istniejesz, daj mi się poznać”.  Po czasie napisał w swoim dzienniku: „Poprzez obecność naszego Pana w świętej Hostii, ludzie którzy nas otaczają zostają w sposób cudowny uświęceni”... W kilka dni po jego śmierci w Algierii, w tym samym miejscu gdzie znaleziono jego ciało, znaleziono także naczyńko z Hostią - Ciałem Boga. Nosił je zawieszone na swojej piersi.

 

Uderzająca jest skromność i pokora Boga. Ileż jest takich miejsc, w których adoruje Go jeden samotny człowiek, jak Charles de Fuocold, jak klęcząca w kaplicy Siostra. Zawsze tak samo obecny, niezależnie od tego czy kościoły są pełne czy puste. Każde tabernakulum, każda Hostia na ołtarzu, każde wystawienie Najświętszego Sakramentu jest wystarczającym świadectwem, że umiłował nas „aż do końca” (J 13, 1). Świat, od dnia Wielkiego Czwartku, stał się „monstrancją” Boga ukrytego w białym Chlebie. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że w Eucharystii Jezus „pozostaje w tajemniczy sposób pośród nas jako Ten, który nas umiłował i wydał za nas siebie samego” (n. 1380) . Tajemnicą jest dla nas nie tylko to, że ukrył się  w kruchej Hostii, ale również to, że zgodził się pozostać milczący i ukryty dla świata. Jest  nieustannie obecny w świecie, choć często niezauważany i zapomniany. Z pewnością kiedyś w wieczności dowiemy się ile znaczyła dla świata i każdego pojedynczego człowieka, adoracja klęczącej Siostry w nieznanej kaplicy; dowiemy się ile dla naszych rodzin znaczyły wieczne adoracje w klauzurowych klasztorach, w naszych parafialnych kościołach, ile wreszcie znaczą dla świata i dla nas samych nasze osobiste adoracje.

 

„Gdybyście wiarę mieli...”

 

Karl Rahner SJ, znany współczesny teolog, w rozważaniu „Adoracja Eucharystyczna”,  zauważa: „Jeśli bez uprzedzeń obserwujemy dzisiejsze życie Kościoła w naszych krajach, nie możemy zaprzeczyć, że pobożność eucharystyczna przeżywa wśród wiernych pewien  zanik. Czy adoracja w ciszy przed tabernakulum z wieczną lampką jest jeszcze tak samo praktykowana jak kiedyś?”  Rahner dodaje: „Trwać na klęczkach i adorować Pana obecnego w Eucharystii, jest czymś, co wielu osobom nawet przez myśl nie przechodzi - zwyczaj dziękczynienia po Komunii i po zakończeniu Mszy wydaje się mniej lub bardziej zapomniany”. Obserwacja zdaje się pokrywać z rzeczywistością. Chociaż w wielu wspólnotach odnowy wierni  ponownie odkrywają Eucharystię i adorację, to jednak faktem pozostaje, że Bóg ukryty w białej Hostii jest dzisiaj coraz rzadziej adorowany. Wydaje się, że zanikająca praktyka adoracji jest znakiem zanikającej wiary. Tak jakby w człowieku słabły oczy wiary i już nie potrafił dostrzec rzeczywistej obecności Boga w białej Hostii.

Niestety, dla wielu chrześcijan, chociaż należą do Kościoła i „praktykują”,  Bóg w Eucharystii pozostaje „niezrozumiały”. Nasuwają się na myśl mocne słowa Norwida:

 

„Gdybyście wiarę mieli, to już dawno

Widzielibyście, że glob jest Kościołem,

Który ma oną bazylikę sławną

Piotrową - niby ołtarzem i stołem...

Ale wam trzeba Kościół w ołtarz wcisnąć

I zamknąć - i straż postawić przy grobie,

Żeby za prędko nie mógł Bóg wybłysnąć”

 

Przypomina mi się scena z Ewangelii św. Jana, w której Chrystus wskazując na siebie powiedział ludziom, że jest Chlebem żywym. Nie wierzyli. Zbyt prosty i zbyt  „widzialny” wydawał się im Bóg w Jezusie Chrystusie. Był dla nich „zanadto bliski”.  Żyli z Nim przecież na co dzień i dotykali Go. W znaku ludzkiego ciała, nie potrafili dostrzec żywego Ciała Boga. Dlatego odchodzili. ...„Czy i wy chcecie odejść?” - odezwał się Jezus do pozostałych. Pytanie nie przebrzmiało. Czy wierzymy w Boga, który stał się Ciałem? Mądrość Kościoła podpowiada nam odpowiedź pełną pokory: „Mylą się o Boże, w Tobie wzrok i smak; kto się im poddaje, temu wiary brak. Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę”.  Wierzymy, że Eucharystia, zespala nas z Chrystusem i napełnia Jego życiem każdego z nas osobiście: „Kto spożywa Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie a Ja w nim. Ale wiemy także, że skutków tych nie dostąpi ani ten, kto odrzuca dar Eucharystii (J 6, 53) ani ten, kto go źle przyjmuje (1Kor 11, 28 n.) (O. J. Salij).

 

„O mój Jezu w Hostii skryty...”

 

Nowy Katechizm przypomina, że Kościół katolicki okazuje kult uwielbienia należny sakramentowi Eucharystii nie tylko w czasie obrzędów Mszy św., „ale i po za nią przez jak najstaranniejsze przechowywanie konsekrowanych Hostii, wystawianie ich do publicznej adoracji wiernych i do obnoszenia w procesjach” (n. 1378). Bowiem „w Eucharystii zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, a mianowicie sam Chrystus” (Presbyterorum ordinis, 5).  To urzędowe i uroczyste nauczanie Kościoła jest prosto i głęboko wyznawane w ludowych pieśniach eucharystycznych. Papież, biskupi, kapłani, wierni świeccy, ci na najwyższych stanowiskach państwowych i ci bardzo prości, starsi i dzieci, wszyscy tak samo klękają przed Najświętszym Sakramentem i tak samo z wiarą się modlą: „O mój Jezu w Hostii skryty na kolanach wielbię Cię”. Jest w naszych pieśniach eucharystycznych wiele głębokich zwierzeń przenikniętych pokorą, wiarą i miłością: „Zbliżam się w pokorze i niskości swej; Wielbię Twój majestat skryty w Hostii tej”.  Jest w nich też nie skrywany podziw dla wiernej i pokornej obecności potężnego Boga: „Dziwimy się niezmiernie, żeś Pan takiej mocy, a tu mieszkasz pokornie z nami we dnie, w nocy”. Wyznajemy z przekonaniem, że swą obecnością „w Ciele i Krwi” przenika nasze życie; staje się źródłem wielu łask  dla tych co godnie Go przyjmują: „To Krew Jego i Ciało dobrem wielkim się stało; gdy Go godnie przyjmujemy, da łask niemało”. To tylko kilka z niezliczonej ilości wersetów pieśni, w których wypowiadamy nasze „eucharystyczne credo” i „przed tak wielkim Sakramentem upadamy wszyscy wraz”.  Warto od czasu do czasu wracać prywatnie do tych pieśni, by uczynić je przedmiotem osobistej medytacji..

 

Świat potrzebuje adoracji Boga Eucharystycznego

 

Papież Jan Paweł II przekonuje nas: „Kościół i świat bardzo potrzebują kultu eucharystycznego. Jezus czeka na nas w tym sakramencie miłości. Nie odmawiajmy Mu naszego czasu, aby pójść spotkać Go w adoracji, w kontemplacji pełnej wiary, otwartej na wynagrodzenie za ciężkie winy i występki świata. Niech nigdy nie ustanie nasza adoracja” (List Dominicae cenae n. 3). Idąc za głosem papieża, spróbujmy w ostatniej części naszej refleksji przypomnieć sobie te wszystkie okazje do adoracji Najświętszego Sakramentu, które przynosi nam codzienność. Zwróćmy najpierw uwagę na te okazje, które pojawiają się jakby „niezaplanowane”. Często są zaledwie chwilą, którą możemy jednak wypełnić adorowaniem Sakramentu Miłości. Jakie są to okazje? Gdy przejeżdżamy tramwajem czy autobusem obok kościoła: możemy wtedy ze czcią przeżegnać się, zdjąć czapkę i zmówić w sercu  kilka słów modlitwy np. werset z dowolnej  pieśni eucharystycznej. Gdy mijamy księdza idącego z Komunią św. do chorego godzi się przystanąć, oddać pokłon, uczynić znak krzyża świętego i jeśli to możliwe przyklęknąć. Przechodząc obok kościoła możemy wejść na chwilę adoracji. Wystarczy być i milczeć, wystarczy kilka aktów strzelistych oddania, wdzięczności i pamięci. Gdy  idziemy w niedzielę na Mszę św.: starać się przyjść parę minut wcześniej i w chwili ciszy porozmawiać z Jezusem w Sakramencie Ołtarza. Podobnie po Mszy św., nie wychodzić od razu, lecz pozostać małą chwilę i ofiarować ją Jezusowi w cichej adoracji. Najpiękniejszą zaś postawą adoracji jest przyjmowanie Jezusa w Komunii św. Przez nią, stajemy się „żywą monstrancją Boga”. Pozostając w skupieniu po przyjęciu Komunii św., zwłaszcza, gdy jeszcze trwa „komunikowanie”, dobrze jest adorować Jezusa w sercu. Aktem publicznej adoracji, której oczekuje od nas Bóg, są także procesje Najświętszego Sakramentu z okazji  Bożego Ciała i Kongresu Eucharystycznego, wydarzenia, na które czekamy obecnie. I wreszcie osobiste zaplanowanie sobie czasu na adorację eucharystyczną w kościele czy kaplicy, gdy np. duszpasterz zaprasza do na „godzinę świętą”, albo na inne czuwanie eucharystyczne. Każdy z tych momentów, choćby krótki, może stać się gestem miłości, adoracją milczącej obecności Boga. Dzieje się wtedy coś bardzo ważnego: Ilekroć adorujemy Boga w „sakramencie miłosierdzia” tylekroć przypominamy sobie i światu, że On JEST, że chce wypełniać swoją obecnością każdy brak miłości, chce być obecny w każdej „tkance” świata, zdrowej i chorej. Chce byśmy przyzywali Go modlitwą jak bł. S. Faustyna: „Hostio żywa, Siło jedyna moja, Zdroju miłości i miłosierdzia ogarnij świat cały...”.