Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Kocham i jestem kochany

Aleksandra Pietryga /Jezus.com.pl

 

Modlitwa, to spotkanie dwóch Osób - mnie i Boga. To spotkanie OSOBOWE. Jest czymś szerszym i głębszym od rozmowy, angażuję się w całości, bo wiem, że Bóg jest także cały zaangażowany w to nasze Spotkanie - moje z Nim i Jego ze mną.

 

A jednak w modlitwie występuje też rozmowa, czasem dialog (ja mówię, Bóg słucha; On mówi, ja słucham), najczęściej jednak monolog. Ja mówię, mówię, mówię i nie pozwalam dojść do głosu Panu Bogu. A później wydaje mi się, że ta modlitwa nic mi nie dała i odchodzę sfrustrowany. A Pan Jezus przestrzegał: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi...” (Mt 6,7)

I może być tak, że modlitwa zamiast nas na Pana Boga otworzyć, paradoksalnie nas na Niego zamyka. Dzieje się tak wtedy, gdy nie Boga stawiamy w centrum naszej modlitwy, ale nas samych, nasze troski, problemy, nasze sprawy. Przychodzimy na modlitwę i chcemy się przed Panem Bogiem „wygadać”, tak jakbyśmy pisali w pamiętniku i opowiadamy Mu o tym, o czym w sumie On dobrze wie i o co już się od dawna troszczy.

 

Kiedy jeszcze modlitwa może nas na Pana Boga zamknąć? Wtedy, gdy staje się metodą. Na co? Na przykład na zaspokojenie swojego sumienia („Uff, pomodliłem się, dziś już mam odhaczone”), na podniesienie swojego ego („Modlę się, jestem więc na wyższym stopniu inicjacji duchowej”), na wyciszenie swojego wnętrza i odnalezienie wewnętrznej mocy (zaczerpnięte z religii Wschodu). Ostatecznym i jedynym celem modlitwy musi zawsze być Bóg!

 

Nie warto też szukać pięknych przeżyć, uniesień, ekstazy. Jeśli tego zabraknie czy przestanę się modlić? Nie, bo na modlitwie szukać mam jedynie Boga - Dawcy, a nie darów.

Nie warto również mnożyć form modlitwy (różaniec, koronka, jedna modlitwa, druga, trzecia i jeszcze jakaś litania, uff...). Czy to nie jest sposób na zasłonięcie duszy przed Panem Bogiem? Dobra modlitwa otwiera mnie na Boga i porządkuje moją relację z Nim. On jest celem! Wszystko inne ma służyć jedynie za narzędzia do Spotkania żywego Boga na modlitwie, mojego Przyjaciela.

 

Czy Bóg do mnie mówi na modlitwie? Tak, moja ograniczona i grzeszna natura, nie pozwala często mi Go usłyszeć. Gdybym nadal mieszkał w Raju tak, jak Pan tego chciał, słyszałbym Jego głos bez żadnych zakłóceń. Ale i dziś Bóg chce do mnie mówić. Jednak Jego sposób wyrażanie siebie, różni się od naszego rozumienia. Bóg mówi do nas językiem Miłości i nie słowa są tu najistotniejsze. To jak przebywanie z sobą Zakochanych; czasem wystarczy po prostu „być” i nic nie mówić... Jest to trudne do zrozumienia i przyjęcia, ale trzeba pozwolić mówić Bogu Jego własnym językiem i ufać, że On wie lepiej...

 

Kiedy się modlimy, udostępniamy Bogu swoje serce (w języku biblijnym, „serce” oznacza wewnętrzną tajemnicę człowieka, coś tak bardzo intymnego, że żaden inny człowiek, nie może tam wejść), aby nas kochał. Czyli modlić się, to pozwolić Bogu się kochać! W mojej modlitwie jestem kochany przez Pana Boga! I to jest cała istota modlitwy.

 

Karol de Foucauld powiedział, że „Modlić się, to myśleć o Bogu z miłością”. Miłość jest zawsze w centrum. I gdy nie potrafię się modlić, gdy brakuje słów i nie mam nastroju, wtedy wystarczy, że podejmę decyzję i pozwolę, by pan Bóg mnie kochał. A potem jeszcze pomyślę, że ja też kocham Boga i chcę Go kochać mocniej. I to wystarczy.