Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Kochać Boga na serio...

Albert Wojnar

 

Podobno ponad 90 proc. ludzi w Polsce to chrześcijanie. Gdyby jednak pytać dalej, zaledwie 30 proc. spośród tych 90, jest chrześcijanami tzw. "praktykującymi". A jak wielu jest w naszym kraju chrześcijan świadomych? Świadomych czyli przeżywających swoją codzienność w połączeniu z wiarą, to jest żywą relacją z Bogiem...?

 

Kraj, w którym ponad 90 proc. mieszkańców to chrześcijanie powinien, przynajmniej teoretycznie, być krajem, w którym nie ma więzień, nie ma sądowych rozpraw karnych, nie ma częstych interwencji policji, nie ma domów poprawczych, nie ma komorników ani kuratorów kontrolujących np. dysfunkcyjną młodzież... Oczywiście, ktoś mógłby teraz powiedzieć "człowieku, gdzie Ty żyjesz?... to jest niemożliwe"... To jest właśnie odpowiedź na pytanie o jakość naszego dzisiejszego chrześcijaństwa. Ktoś powiedział, że chrześcijanin ma być znakiem sprzeciwu, wyrzutem sumienia... niech ten artykuł właśnie taki będzie. Nie po to, żeby bezcelowo mówić tylko o tym, co w nas złe i grzeszne, ale po to, żebyśmy zrozumieli, że najwyższy czas na zmiany.

 

Jezus przychodząc na ziemię zapłacił własnym życiem za nasze życie. Umarł po to, żebyśmy my mogli żyć. Pokazał nam przy tym, że można i powinno się żyć w świętości, że my możemy i powinniśmy tak żyć. Świętość to z kolei próba życia w taki sposób, żeby być podobnym do samego Boga. Skoro w Bogu nie ma chamstwa, zgryźliwości, chorobliwej zazdrości, kłamstwa, przemocy, złośliwości, nieczystości, itp. to w nas - jako w chrześcijanach (czyli "uchrystusowionych") - również nie powinno ich być. Co więcej jeśli Bóg kocha nas, to my będąc podobnymi do Niego również powinniśmy kochać się nawzajem, ale ponad to, powinniśmy kochać Jego - Tego, który nam dał życie.

 

Miłość do Boga, jak pokazał nam Jezus, to miłość, która wyraża się na kilku poziomach. "Będziesz kochał Pana, Boga swego całym swoim SERCEM..." Serce to według Biblii najgłębsza część naszej istoty. Ta najgłębsza istota jest potocznie nazywana duszą. Ta dusza wyraża się m.in. w sumieniu - sumienie jest jak gdyby "głosem" duszy. Kochając więc Boga naszym sercem, powinniśmy iść za głosem naszego sumienia, które w naturalny sposób mówi nam, że Bóg jest najważniejszy. Czy tak jest? Sami najlepiej wiemy. Jak często to nie Bóg, ale gry komputerowe (u młodszych) czy oglądanie seriali albo sportu (u starszych) zajmują zdecydowanie miejsce przed Bogiem. Sprzeciwiając się swojemu sumieniu sprawiamy, że nasz duch, nasze serce, pomimo tego, że wyrywa się z miłości do Boga, jest brutalnie stłumione, wsadzone w kąt i żeby tylko nie za głośno krzyczało, że tego Boga po prostu potrzebujemy.

 

"Będziesz kochał Pana, Boga swego (...) całą swoją DUSZĄ". Dusza to według Biblii po prostu nasza psychika: nasza pamięć, nasze emocje, uczucia, itd. Czy jesteśmy emocjonalnie przywiązani do Boga? Czy darzymy Go uczuciem tak jak ukochaną dziewczynę, chłopaka, męża, żonę czy dziadków? Tutaj niestety pojawia się pewien problem. Wielu z nas, często nie może być tak emocjonalnie nastrojnymi na miłość wobec naszej rodziny. Ile jest kłótni, sporów o spadek, o pieniądze, zazdrości o miłość rodziców czy o powodzenie w życiu. Mamy problem z tym, żeby kochać najbliższe osoby na świecie, a co dopiero kochać Boga...

 

"Będziesz kochał Pana, Boga swego (...) całym swoim UMYSŁEM". Czy mamy taką świadomość i racjonalnie podjęliśmy decyzję kochania Boga? Czy stawiamy Go na pierwszym miejscu? Łatwo to sprawdzić. Wystarczy zastanowić się czy w najważniejszym momencie ostatniego odcinka najbardziej pasjonującego serialu będziesz potrafił/potrafiła wstać od telewizora, czy ja w najważniejszym momencie meczu piłki nożnej, w którym to Polacy w końcu będą wygrywać z Niemcami, będę potrafił wstać, pójść do swojego pokoju, paść na kolana i modlić się do mojego Ojca w Niebie? "Przecież mogę się pomodlić później","Pan Bóg nie ucieknie","Dlaczego muszę się modlić akurat teraz?"... Od razu zrodzą się w nas takie i inne pytania, usprawiedliwienia, byleby tylko nie wyszła na jaw prawda o tym, że świadomie, przez nasz wolny wybór, nie dajemy Bogu pierwszego, jedynie Mu należnego miejsca.

 

"Będziesz kochał Boga (...) całą swoją mocą". Czy nasze wszystkie dążenia, pragnienia, pasje są nastawione na miłość Boga albo czy przynajmniej nie sprzeciwiają się jej? Mamy wiele zainteresowań, hobby, które są dobre i piękne, jednak są też i takie, które są kompletnie niepotrzebne, a nawet niedobre. Zbieranie znaczków czy starych monet nie jest niczym złym, kiedy jednak na jakiś okaz człowiek wydaje wiele, wiele złotówek po to, żeby uzbierać całą kolekcję, albo żeby po prostu konkretną monetę (wymarzoną, upragnioną) mieć, to w mojej opinii jest to marnotrawienie dóbr Bożych. O ileż więcej pożytku przyniosłoby poskromienie swoich pragnień i oddanie tych pieniędzy np. na wspomożenie stołówki dla bezdomnych...

 

Po co w ogóle mamy kochać Boga? Boga kocha się po to, żeby Bóg był blisko nas. To taka prosta zależność... Bo kiedy my kochamy Boga, to zbliżamy się do Niego, szukamy Go: w naszej codzienności, w szkole, w pracy, w domu, podczas modlitwy i w kościele, a kiedy Go szukamy to On daje nam się znaleźć. Bóg jest cały czas blisko nas, więc żeby ta bliskość mogła się dokonać, to potrzeba żebyśmy my sami wyszli Bogu na przeciw. A po co w ogóle potrzebna nam ta bliskość Boga? Jeśli jest Ci zimno, zbliżasz się do ognia - jeśli jesteś nieszczęśliwy, zrozpaczony, załamany zbliż się do Boga. Na Twoją miłość, Bóg odpowie swoją - pewną, niezachwianą, potężną i jednocześnie łagodną... Zobaczysz jak w Twojej codzienności zacznie się coś zmieniać, Bóg przez jakieś wydarzenia, pomoc innych ludzi, czy Pismo Święte zacznie mówić wprost do Ciebie - Przekonaj się...

KOMENTARZE

Imię

E-mail