


Aleksandra Pietryga /Jezus.com.pl
„Ludzie odzyskiwali wzrok. Jakiś człowiek obok mnie wstał z wózka inwalidzkiego i zrobił kilka chwiejnych, ale autentycznych kroków. Ktoś krzyknął, że słyszy! Jedna z kobiet z naszej wspólnoty śmiała się i płakała jednocześnie. Ojciec Mark głośno modlił się, by wszyscy ufali, że Jezus jest obecny i działa. Bardzo bałem się dotknąć miejsca, gdzie miałem guza. A jeśli nadal tam będzie? Czy rozczarowany nie stracę zaufania do Chrystusa? Po chwili poczułem jakby uderzenie ciepła, jedna z modlących się osób podeszła do mnie i położyła rękę na moim ramieniu. Sięgnąłem ręką pod pachę. Guz wielkości moreli zniknął! Zostałem uzdrowiony!”
Fragment świadectwa z Eucharystii z modlitwą o uzdrowienie w Londynie
Jezus uzdrawia. To nie opowieści o wydarzeniach sprzed dwóch tysięcy lat, to nie Baśnie z tysiąca i jednej nocy. To dzieje się naprawdę, w tym świecie, w tej rzeczywistości, w której żyjemy, tuż obok nas. Każdy z nas potrzebuje uzdrowienia. Nikt nie jest do końca zdrowy. Jezus dostrzega więcej, niż współczesna medycyna, potrafi zajrzeć głęboko w nas. Nawet jeśli ciało nasze jest zdrowe, to uzdrowienia potrzebują nasze emocje, wspomnienia, a przede wszystkim zatruta grzechem dusza.
Dlaczego Bogu zależy na tym, aby człowiek był zdrowy? Czemu Jezus, żyjąc w świecie tyle swojego czasu i energii poświęcił na uzdrowienia ludzi. Przykłady uzdrowień zajmują aż 20 % całego tekstu Ewangelii, a u świętego Łukasza, aż 1/3 tekstu. Dokonywane przez Jezusa cuda nie skończyły się wraz z Jego wstąpieniem do nieba, Jego działalność w tej przestrzeni trwała nadal od pierwszych wieków chrześcijaństwa, a w ostatnich latach nastąpiło nowe przebudzenie wśród wierzących w Chrystusa; wiele wspólnot i ruchów chrześcijańskich odkrywa, że Bóg chce, poprzez ich szczególne modlitwy, uzdrawiać chorych.
Kasia została uleczona z poważnej wady wzroku. Od dzieciństwa nosiła okulary, które w miarę upływu lat stawały się coraz grubsze. Nie było sposobu, by zatrzymać postępującą chorobę oczu. Lekarze nie dawali gwarancji, że dziewczyna będzie zawsze widzieć. Pewnego dnia, podczas rekolekcji grupy charyzmatycznej, poprosiła o modlitwę w intencji rozeznania swojego powołania. Była po maturze i zastanawiała się nad swoją przyszłością. Prosząc wówczas o modlitwę wstawienniczą nie wspominała o swojej chorobie. Jak wielkie było jej zdziwienie, gdy po kilku dniach zaczęła widzieć lepiej... bez okularów. Lekarze nie potrafili wytłumaczyć tej zmiany z punktu widzenia medycyny. Kasia widziała dużo wyraźniej, niż w dzieciństwie. Okulary przestały być potrzebne. Jezus okazał się hojniejszy od pragnień swojego dziecka, dał Kasi więcej, niż Go prosiła.
Powróćmy do pytania: dlaczego Bóg chce dziś uzdrawiać? W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Bóg nieskończenie doskonały i szczęśliwy zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny, stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia”. Bóg pragnie szczęścia człowieka. Szczęście, równa się też zdrowie, bo tylko człowiek zdrowy może mieć pełniejsze uczestnictwo w życiu. Czy to uzdrowienie jest naprawdę takie istotne? Nieżyjący już ojciec Emilien Tardif powiedział kiedyś, że uzdrowienie jest „skonkretyzowaną miłością”. A Bóg nas naprawdę kocha tak, jak nikt na ziemi nas nigdy nie pokocha. W Ewangelii, przy opisach uzdrowień, używany jest czasownik, który można tłumaczyć na dwa sposoby, jako „uzdrawiać” lub „zbawiać”. Jezus przyszedł na świat, aby zbawić, uzdrowić człowieka, ponieważ akt zbawienia, zakłada również w sobie akt uzdrowienia. Zbawienie przyniesione przez Jezusa, obejmuje całego człowieka, nie tylko jego duszę. Człowiek jest jednością ciała, psychiki i duszy.
Pan Bóg nie jest lekarzem medycyny, potrafi o wiele więcej. Kiedy śpimy przy otwartym oknie, może się zdarzyć, że złapiemy przeziębienie. Wtedy udajemy się do lekarza, a on przepisuje lekarstwo na przeziębienie. Ale owo przeziębienie było już tylko skutkiem, przyczyna choroby tkwiła gdzieś indziej, w naszej nieostrożności. Bóg chce wchodzić w głąb, do źródła choroby, chce uzdrawiać przyczynę, nie tylko skutek, objaw choroby. Uzdrowienie, które oferuje Jezus Chrystus jest o wiele pełniejsze i doskonalsze od tego, jakie funduje nam medycyna, psychologia, czy psychoterapia. Boże uzdrowienie jest kompleksowe, wynika z bezgranicznej miłości do człowieka.
Chrystus może uzdrowić na pewno. Może uzdrowić chore ciało, nawet z najgroźniejszych, naprawdę nieuleczalnych chorób, wbrew wszelkiej logice i medycynie. Może uzdrowić z chorób psychicznych, depresji, nerwicy. Ale przede wszystkim chce uzdrawiać duszę z grzechów i wszystkich ich skutków. Jezus działa cuda wszędzie tam, gdzie wszelkie inne środki zdają się już zawodzić.
I jeszcze jedno; Jezus będąc na ziemi, często powtarzał: „Twoja wiara cię uzdrowiła”. I to prawda. Ale Bóg jest większy, nie tylko od naszego grzechu, od naszej słabości, ale i od naszej wiary. Bez względu na to jak wielka byłaby nasza wiara, Bóg i tak jest ponad nią. I jeśli nawet jest zbyt mała, to nie stanowi przeszkody dla Bożego uzdrowienia. Ojciec Tardif, który w swoim życiu doświadczył fizycznego uzdrowienia z bardzo zaawansowanego stadium gruźlicy, napisał: „Pan mnie uzdrowił. Tylko moja wiara była bardzo mała, być może mniejsza od ziarenka gorczycy, lecz Bóg, sam będąc wielkim, nie zważał na moją małość. (...) Bóg uzdrawia nas za pomocą takiej wiary, jaką aktualnie posiadamy. Nie wymaga więcej niż to, co mamy”. Czyż nie jest to pocieszające stwierdzenie?