Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Jezus martwi się o żniwo

ks. Krzysztof Wons SDS

 

Jezus obchodzić wszystkie wioski i miasta. Nie brakuje w nich, „ziemi słabo uprawianej a nawet leżącej odłogiem”. Trzeba poszukiwać dróg dotarcia do tych, którzy nie potrafią odnaleźć swojej przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła.

 

Żniwo jest wielkie...

 

Było to w pierwszym okresie działalności Jezusa. Mateusz zapisał w 9. rozdziale, że Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski, a tłumy ludzi schodziły się do Niego. Ewangelista mówi krótko, że byli to ludzie znękani i porzuceni. Spotykali się z Jezusem, a On leczył ich choroby i słabości. (Ci co twierdzą, „że mają się dobrze” zwykle zostają w domu i mijają się z Lekarzem). Mateusz przedstawia z bliska, kim są owi znękani i porzuceni. Ludzie bardzo różni: Trędowaty, któremu prawo zabraniało kontaktu ze społeczeństwem, setnik, który uchodził za niewierzącego, poganka cierpiąca na krwotok. Opętani, których przyprowadzono do Jezusa wieczorem i inni dwaj, „bardzo dzicy”, których panicznie bali się miejscowi Gadareńczycy. Był też paralityk z chorym od grzechów sercem, bezradny Jair, którego córka dogorywała, wierzący niewidomi, którzy szli za Jezusem i wołali o litość. I był wreszcie on sam - Mateusz, nielubiany podatnik i komornik, którego Jezus spotkał w pracy. Na ich widok Jezusa ogarniała litość. Martwiło Go, że są porzuceni. Powiedział o tym swoim uczniom: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.

 

Znękani i porzuceni

 

Są takie „pola” pracy w Kościele, na których, „żniwowanie” daje dużo satysfakcji, gdzie, statystycznie rzecz biorąc „plony” u końca roku liturgicznego są obfite: wzorowa frekwencja na niedzielnej Mszy św., wysoka liczba nowoochrzczonych, przyjmujących Komunię i przystępujących do spowiedzi, bierzmowanych itd. Lecz wydaje się, że życie jakby przeczy statystykom. Nie brakuje „wokół Kościoła” ziemi, która leży odłogiem, na której robotników wciąż za mało. Jezus przestrzega przed triufmalizmem i iluzją statystyk. „Żniwo jest wielkie...”. Pokusa elitaryzmu, zamykania się we wspólnotach, pozostania we własnym „gospodarstwie”, w których wszystko dobrze funkcjonuje nigdy nie omijała Kościoła i jego robotników.

 

Gdyby Jezus sam nie obchodził miast i wiosek ludzie z pewnością nie garnęliby się do Niego. A już na pewno nie tak tłumnie i nie ci najsłabsi, którzy nie potrafią o własnych siłach przekroczyć marginesu życia, na którym znaleźli się z różnych przyczyn. Marginesy społeczne nie są dla Kościoła granicami, lecz wyzwaniami. Trzeba wyjść „na zewnątrz” i jak Jezus obchodzić wszystkie wioski i miasta. Nie brakuje w nich, „ziemi słabo uprawianej a nawet leżącej odłogiem”. Trzeba poszukiwać dróg dotarcia do tych, którzy nie potrafią odnaleźć swojej przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła. Często też przez swoje oddalenie nie potrafili uniknąć życiowych pomyłek. Pasterze Kościoła, jak Jezus, muszą pierwsi wyprawić się do ich miast i wiosek. Wielu tam znękanych, podobnych do tych, z którymi spotykał się Jezus, dla których Ewangelia i Chrystus są pustymi pojęciami. Są wśród nich sparaliżowani grzechem, opętani uzależnieniami,, żyjący bez sakramentów i daleko od Kościoła. Znękanych nigdy w świecie nie brakowało. Są jak ziemia  niczyja.

 

Proście Pana, aby wyprawił robotników

 

Jezus martwi się, że „robotników mało”. To zmartwienie wydaje się obce w naszej polskiej rzeczywistości. Może nawet go nie rozumiemy. Bóg jest dla nas hojny. Od lat posyła nam wielu robotników żniwa. Tak naprawdę nasze pokolenia nigdy dotkliwie nie odczuły braku księży. Jesteśmy jakby szczęśliwie wyłączeni z obszaru tego zmartwienia, podczas gdy blisko nas, u sąsiadów, po drugiej stronie granic Polski, potęguje się ono coraz bardziej.

 

Tym bardziej trzeba prosić, aby to zmartwienie nie dotknęło również nas i abyśmy ustrzegli się przed niewdzięcznością i nieposzanowaniem. Trzeba prosić zwłaszcza o to, by Jezus wyprawił swoich robotników tam gdzie dzisiaj najwięcej znękanych i porzuconych, „gdzie ziemię nie łatwo się uprawia”. Chodzi o świat peryferii i przemocy, świat narkotyków, złości, nadużyć, świat nędzy, świat przeniknięty delikwencją, prostytucją, daleki od Chrystusa i jego Kościoła. Świat, który śmieje się z ideałów ewangelicznych, dziwi się wierzącym i pyta sceptycznie: czego chcecie od nas? (tak samo pytali Jezusa dwaj opętani z krainy Gadereńczyków). To nie takie proste opuścić łatwo uprawne i urodzajne pole i udać się na ziemię która jest ugorem. Kościół z pokorą się tego uczy. Potrzebuje jednak robotników „z poświęceniem” i dużo modlitwy. „Proście Pana żniwa...!”. Pilnie potrzeba robotników, którzy, jak Jezus, będą obchodzić wszystkie wioski i miasta. Potrzebuje zwłaszcza kapłanów, ludzi konsekrowanych wyłącznie dla Boga. To oni pierwsi powinni pokazywać żywo Chrystusa, który martwi się znękanymi i porzuconymi.

 

Jezus, który dobrze znał kruchość i ułomność swoich wybranych modlił się do Ojca: „Nie proszę, abyś ich zabrał z tego świata, ale byś ich ustrzegł od złego” (J 17,15). Jezus modlący się za uczniów - to też wyzwanie dla wiernych Kościoła, który martwiąc się o ofiarnych robotników, nie powinien powstawać z klęczek, lecz prosić wytrwale, aby znękanym I porzuconym nie zabrakło Ewangelii.

 

Jest lato. Żniwa tuż tuż. Patrząc na pola gotowe do zbiorów, pamiętajmy, że Jezus martwi się o żniwiarzy. Pomyślmy razem z Nim o Jego robotnikach. Popatrzmy z wiarą w niebo i prośmy, aby zwłaszcza ludzie znękani i porzuceni nie stali się ziemią niczyją. Żniwo jest wielkie, a każdy kłos na polu jest złoty.