Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Jak trwoga, to do Boga?

Marta Fick /Jezus.com.pl

 

Czy to powiedzenie jest jeszcze dzisiaj aktualne? Czy potrafimy zwrócić się do Boga z naszymi problemami i potrzebami? Coraz więcej współczesnych ludzi sądzi, że są samowystarczalni... Pytanie tylko: dokąd ich to zaprowadzi?

 

Moje maturalne szaleństwo dobiegło końca. Teraz tylko oczekiwanie na wyniki.

 

Po intensywnym czasie, przychodzi też taki na refleksję. Matura, była dla mnie pełna niespodzianek - niekoniecznie tych, znajdujących się na arkuszach papieru, czy padających z ust egzaminatorów. Już pierwszego dnia, byłam kolejny raz świadkiem tego, w jak różnym społeczeństwie klasowym żyję. Czekając z maturzystami przed salą, nastąpiła oczywiście wymiana zdań na temat tego, co może znaleźć się w arkuszu, małe doinformowanie co do lektur, bohaterów, standardowe już „kopniaki”. Kolejny etap- sala egzaminacyjna. Humory wszystkim dopisują. Nagle słyszę, jak koleżanki śmiejąc się mówią o różnych rzeczach „na szczęście”, które udało i się zabrać. Wśród jednej z wypowiedzi usłyszałam takie słowa: „A mi babcia, dała tam jakieś tam amulety. Wiesz, ona jest taka religijna. Ja tam a tak w to nie wierzę.” Jak łatwo się zorientować, tym amuletem był po prostu medalik.

 

Przystanęłam. Jak strasznie w dzisiejszym świecie pomieszane są pojęcia. To co święte, staje się już nie tylko zwykłym kawałkiem metalu, ale jest bezmyślnie nazywane bezbożnym amuletem, a raczej stawiane na równi z przedmiotami, które często mają związek z siłami ponadnaturalnymi, nie pochodzącymi od Boga.

 

Kolejnego dnia, angielski. Duża grupa maturzystów, bo pisaliśmy ten egzamin w auli. W komisji zasiada nasz katecheta. I nagle pada propozycja, żeby się pomodlić. Tak też się dzieje! Cała sala wstaje i prosi by Duch Święty nas oświecił. Dla mnie coś cudownego, prawdziwy Boży Palec. Kiedy jednak spojrzałam podczas modlitwy już nie tylko na uczniów, ale również na nauczycieli, zorientowałam się, że tych którzy odbierają to jako Dar, Łaskę jest niewielu. Albo boimy się przyznawać do religii, albo naprawdę się wykruszamy. Moje serce, z jednej strony było pełne radości spotkania z Bogiem w tak ważnym momencie, a z drugiej strony zasmucone tym, co było dane mi zobaczyć.

 

Przykładów można by było wyliczać jeszcze wiele. Pewnie wielu maturzystów, także było świadkami podobnych rozmów czy obrazów.

 

Zastanawia mnie jedno. JAK ONI SOBIE RADZĄ?!

 

Jak radzą sobie Ci, którzy w swoim życiu nie przeznaczyli żadnego miejsca dla Boga, lub zepchnęli go na margines. O czym myśleli, gdy mieli zaraz wejść do sali i pisać najważniejszy egzamin w życiu? W kim mieli oparcie, takie duchowe? Komu będą dziękowali, za wymarzone wyniki?

 

Trudno mi to wszystko pojąć. Miesza się we nie tyle myśli, tyle uczuć, emocji. Przecież modlitwa, to najpiękniejsze co możemy ofiarować drugiemu człowiekowi w takich momentach życia. Ja do dziś nie potrafię do końca zrozumieć, skąd taki spokój ducha, zagościł we mnie na czas matury. Jedynym logicznym rozwiązaniem jest Bóg, Jego działanie. Bez modlitwy, o której zapewniało mnie tak wiele osób, z pewnością nie mogłabym ze spokojem wchodzić i wychodzić z sal egzaminacyjnych.

 

Wydawało by się, że „jak trwoga, to do Boga”. Okazuje się, że i to powiedzenie zaczyna się dezaktualizować. Tylko dlaczego?

 

Świat, coraz bardziej odchodzi od Miłości. Szuka, ale nie znajduje…pragnie, ale nie odczuwa głodu…odnajduje, ale nie przyjmuje. Chciałoby się czasem zawołać: ZOBACZ, CHRYSTUS STOI OBOK CIEBIE I WYCIĄGA DŁOŃ! CHWYĆ SIĘ JEJ! DLACZEGO TEGO NIE ROBISZ?! ON CIEBIE PRAGNIE! Ale człowiek, nie reaguje…on już przecież słyszał o tym tyle razy- w kościele, na katechezie, przed przyjęciem sakramentu bierzmowania, może i w domu. Woli wsłuchiwać się w słowa, które krzyczą do niego prawa i lewa słuchawka nowego iPoda. Tylko że one, nie doprowadzą go do Słowa Odwiecznego, które kiedyś „(…) oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie.” (Mt 25, 32- 36)

KOMENTARZE

Imię

E-mail