Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Jak skrwawiona szmata

Damian Bałdys

 

Lubimy mówić o sobie i kiedy inni mówią o nas, chcemy być widziani, lubiani i żeby nas postrzegano w taki a nie inny sposób. Innym razem bywamy skryci, tajemniczy, stojący z boku, a często po to by wzbudzić podziw, zachwyt, litość, by ktoś znów zwrócił na nas uwagę. Czyż nie jest to szukanie podziwu, uznania, chwały? By w oczach swoich i innych być dobrym, świętym, czystym i nienagannym, być Bogiem. Jeśli tak popatrzeć na te nasze czyny, to czyż one rzeczywiście nie przypominają skrwawionej szmaty?

 

Ale nas Pan Bóg częstuje słowem na rozpoczęcie adwentu. Powiem jeszcze więcej, słuchałem kiedyś katechezy o. Augustyna Pelanowskiego, w której mówił, że to można przetłumaczyć jako „podpaska”. Może Bóg się pomylił i chodziło o złe czyny? Tymczasem tam pisze, że wszystkie nasze dobre czyny są jak szmata, jak podpaska, którą wyrzuca się do kosza. Czyli nawet nie niektóre, ale dosłownie wszystkie. Mamy taką cechę kochani, żeby się chwalić, żeby się wyróżniać, imponować, szokować. Nawet teraz, kiedy pisze te słowa, gdzieś głęboko w sercu tkwi takie pragnienie. Żeby być z siebie zadowolonym, żeby niejako spocząć w sobie, zachwycić się sobą. Już jeden taki był, co zapłonął a potem spłonął z miłości i zachwytu do siebie samego. Myślę, że wiecie, o kim mówię.

 

Zawsze takie dążenia mają jeden wspólny mianownik, mianowicie usprawiedliwienie. Sprawiedliwy jest tylko Bóg, czyli chcemy być jak Bóg, ale nie w tym znaczeniu, żeby postępować jak On, ale żeby zająć Jego miejsce, być samemu bogiem. Jest tak wiele form szukania usprawiedliwienia poza Bogiem, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Jakże często nasze codzienne zachowania, postawy, słowa, to wołanie o usprawiedliwienie, o zmazanie winy, jaką podświadomie w sobie nosimy. Może to, dlatego za wszelką cenę próbujemy być w oczach innych tacy nienaganni, aktywni, uczynni, ambitni, umiejętni, znający się na wszystkim, radzący sobie ze wszystkim. Lubimy mówić o sobie i kiedy inni mówią o nas, chcemy być widziani, lubiani i żeby nas postrzegano w taki a nie inny sposób. Innym razem bywamy skryci, tajemniczy, stojący z boku, a często po to by wzbudzić podziw, zachwyt, litość, by ktoś znów zwrócił na nas uwagę. Czyż nie jest to szukanie podziwu, uznania, chwały? By w oczach swoich i innych być dobrym, świętym, czystym i nienagannym, być Bogiem. Jeśli tak popatrzeć na te nasze czyny, to czyż one rzeczywiście nie przypominają skrwawionej szmaty?

 

Bóg ma na imię „Odkupiciel”, czyli nikt inny nie może nas odkupić, usprawiedliwić, wybawić poza Nim. Ja to tak rozumiem, że żadną nawet najlepszą postawą, czynem nie mogę sobie zasłużyć na usprawiedliwienie, które jest tylko w Jezusie Chrystusie. Być może Bóg kieruje te słowa, dlatego u początku okresu adwentu, żeby wskazać nam na kierunek naszego oczekiwania i przygotowania. Żeby nam pokazać, że jednak potrzebujemy nawrócenia, przemiany serca. Że jednak Bóg ciągle jeszcze nie jest dla nas Ojcem i Bogiem, że próbujemy jakąś okrężną drogą uzyskać odkupienie, że tak naprawdę pokładamy wiarę w siebie a nie w Boga. Słowo demaskuje to, czego szukamy i jacy jesteśmy. Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszyłem, ale zachęciłem do przeżycia adwentu z prawdziwym pragnieniem przyjścia Odkupiciela, Jezusa Chrystusa. Ja też już bardzo pragnę, cały zdać się na Niego.