Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Historia pewnego nadużycia

Aleksandra Pietryga /Jezus.com.pl

 

Najpierw był ten pierwszy raz: pierwszy kieliszek za dużo, pierwsze uderzenie, pierwsza zdrada. Potem szczery żal, płacz, przeprosiny i łatwe uzyskanie przebaczenia. Potem było coraz łatwiej; kolejne kieliszki za dużo, bicie i zdrady, wszystko świadomie i perfidnie, bo przecież znów przebaczy...

 

Nadużycia mogą pojawiać się w każdej sferze życia. Są więc nadużycia finansowe, nadużycia w kwestiach prawa, władzy, a także... Bożego miłosierdzia.

 

Miłosierdzie Boże jest jednym z najpiękniejszych aspektów relacji Bóg - człowiek. Oto nieskończony, wielki Bóg zniża się do słabości, podłości i niewierności człowieka i chce przebaczyć mu jego największe grzechy w taki sposób, by już nigdy nawet o nich nie wspominać. Żeby ograniczony człowiek mógł to zrozumieć, Bóg tłumaczy mu tajemnicę swojego miłosierdzia, używając przykładów i symboli: „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna” (Iz 1,18); „Pokochaj jeszcze raz kobietę, która innego kocha, łamiąc wiarę małżeńską. Tak miłuje Pan synów Izraela, choć się do bogów obcych zwracają” (Oz 3,1). Miłosierdzie Boga jest nieskończone, ponieważ wynika z samej natury nieskończonego Boga - Miłości. Nieskończoność Jego miłosierdzia polega na tym, że może (i zawsze chce) przebaczyć człowiekowi wszystkie jego grzechy, nawet największe zdrady i najdalsze odejścia; że może „zadziałać” nawet w ostatniej sekundzie życia człowieka, jeśli ten okaże w tym momencie szczery żal; że obejmuje swym zasięgiem serca takich ludzi, których inni już dawno uznali za potępionych. Bóg jest miłością, a prawdziwa miłość nie odmawia przebaczenia ukochanej osobie, która szczerze płacze nad swą niewiernością.

 

Miłosierdzie Boga jest nieskończone również w taki sposób, że wykracza daleko poza ludzkie patrzenie; tam, gdzie ja uznaję beznadzieję stanu mojego ducha, tam Bóg daje mi na nowo szansę. Jego miłosierdzie jest ponad mój grzech, jest zawsze od niego większe. „Widzenie ludzkie jest niedoskonałe i skończone, a Boże miłosierdzie - doskonałe i nieskończone” (Katarzyna ze Sieny).

 

Jednak nieskończoność Bożego miłosierdzia łatwo można zrozumieć w taki sposób: „nigdy się nie skończy”, co daje mi nieograniczoną wolę działania; mogę grzeszyć do woli, bo Bóg i tak mi przebaczy. Prawdą jest, że Bóg wielokrotnie będzie przebaczał mi te same grzechy - tyle razy, ile zajdzie taka potrzeba - o ile jednak szczerze za nie żałuję i walczę o autentyczną poprawę. Trzeba jednak pamiętać, co mówił Chrystus o grzechach przeciw Duchowi Świętemu - że nie będą przebaczone, a zuchwałe nadużywanie miłosierdzia Boga do takiej kategorii grzechów właśnie należy. Miłosierdzie Boże nie może służyć do uspokojenia mojego sumienia i być swojego rodzaju alibi dla uporczywego popełniania grzechów.

 

Dobrym przykładem, tego rodzaju nadużycia, ilustruje ojciec Jacek Salij OP w swojej książce „Poszukiwania w wierze”: „O miłosierdzie Boże ja, grzesznik, mogę się ubiegać również w taki sposób, że to mnie jeszcze bardziej od Boga oddali. Zobaczmy to na jakimś przykładzie. Oto żona zdradziła męża i przestraszyła się, że może go w ten sposób utracić na zawsze. Na szczęście mężowi bardzo na niej zależy i bez trudu uzyskała przebaczenie. Ona jednak, zamiast docenić wspaniałomyślność męża, zauważyła jedynie łatwość, z jaką on jej przebaczył - i otrzymane przebaczenie ośmieliło ją jeszcze do zdrad następnych. Związana bowiem z mężem czysto egocentrycznie i nie rozumiejąc prawdziwej miłości, doszła do pochopnego wniosku, że mąż jest w niej zbyt zakochany, żeby przestało mu na niej zależeć; to zaś, że ona swoim postępowaniem sprawia mu ból, w ogóle nie dochodzi do jej świadomości. W ten sposób owa lekkomyślna i niewierna żona odebrała wszelki sens uzyskanemu od męża przebaczeniu, a można nawet powiedzieć, że przebaczenie to ośmieliło ją jeszcze do następnych wyskoków”. Człowiek również wobec Boga może okazywać podobną bezczelność. Popełnia grzech za grzechem, a już w chwili jego popełniania zuchwale liczy na Boże przebaczenie. Jest to ewidentne nadużywanie miłości i miłosierdzia dobrego Boga. Człowiek - Jego stworzenie i Jego umiłowane dziecko - nie ma najmniejszego prawa do takiej postawy. W ten sposób człowiek kpi sobie z Boga, uznając dobroć Boga za naiwność i obraża Go bardzo mocno. Każdy ludzki grzech, niewierność i nieposłuszeństwo rani miłość Boga, kochający Bóg nie potrafi patrzeć bez bólu na chorobę duszy człowieka, a taką jest zawsze grzech. Nie może mówić o miłości ten człowiek, który świadomie doprowadza do bólu Boga. Jeśli świadomie popełniam grzech ciężki, licząc na automatyczne przebaczenie miłosiernego Boga, narażam Go na wielkie cierpienie. Jest to nie tylko zuchwałość i bezczelność z mojej strony - jest to także dowód, że moje serce jest zatwardziałe i nie kocham wcale Boga.

 

Kto dał człowiekowi prawo do nadużywania miłości i miłosierdzia Boga? Szatan, który najbardziej z wszystkiego zazdrości człowiekowi tego, że jest tak bardzo ukochany przez Boga, że jego grzechy zostały odkupione męką i śmiercią Syna Bożego, zrobi wszystko, by zniszczyć w człowieku ten dar, jakim jest Boże miłosierdzie. Zuchwałe powoływanie się na dobroć Boga, by bez ograniczeń popełniać grzechy, jest zwycięstwem szatana w tej materii. Bo „czym innym jest wewnętrzna postawa wtedy, gdy już upadliśmy, czyli gdy grzech istnieje. Wtedy nie należy się zniechęcać, z ufnością chrońmy się w miłosierdziu Jezusa wobec grzechu, który już został popełniony. Natomiast z punktu widzenia naszej intencji, uprzedniej wobec wszelkich uczynków, Bożego miłosierdzia nie należy wykorzystywać do tego, by dawać sobie całkowitą swobodę upadania” (O. Marie - Jacques). Bo miłosierdzie Boga jest dane temu, kto uznaje swój grzech, żałuje i nie chce już go więcej popełniać. Bóg jest prawdziwie dobry, nie naiwny. Miłosierdzie Boże nie zna granic, lecz ten, kto świadomie odrzuca przyjęcie ze skruchą miłosierdzia Bożego, odrzuca przebaczenie swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego. Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby (KKK 1864). Na miłosierdzie Boga można się otworzyć tylko wtedy, gdy towarzyszy temu pragnienie nawrócenia. W innym przypadku zawsze będzie to poważne nadużycie wobec miłości Boga i Jego samego. Bóg i w tej kwestii uszanuje wolną wolę człowieka; jego serce, zatwardziałe przez pychę i zatracenie wrażliwości i poczucia co jest grzechem, a co nim jeszcze nie jest, pozostanie zamknięte na Bożą Łaskę. Pozostaje pytanie: czy warto tak ryzykować?

KOMENTARZE

Imię

E-mail