Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Gwarancja wolności

ks. Wojciech Nowacki

 

Światło Bożego słowa ukazuje nam prawdę o nas samych. Jest to prawda o ludziach należących do Chrystusa przez sakrament chrztu świętego, należących do Chrystusa także przez systematyczne spełnianie praktyk religijnych, jest to prawda o ludziach, którzy szukają czegoś więcej, pragną, aby ich więź z Chrystusem była coraz żywsza i głębsza.

 

To jest prawda o nas, o naszych pragnieniach, ale też o tym, że nasza wiara nie jest aż tak żywa i taka wspaniała, jak byśmy sobie wyobrażali. Zapisanie się na oazę nie wystarczy, żeby być takim wspaniałym, stuprocentowym chrześcijaninem, gotowym do postawienia gdzieś na ołtarzu z aureolą na głowie: patrzcie i podziwiajcie mnie. To jeszcze nie jest to. Stopniowo poznajemy i uczymy się rozumieć, że nasze życie, życie wiary nie jest jeszcze takie, jakiego pragnie dla nas Bóg. Dlatego chcemy to życie, takie, jakim je rozpoznajemy w świetle Bożego słowa, zawierzyć Jezusowi. Naszym przewodnikiem jest Duch Święty. Wraz z całym Kościołem chcemy dać się prowadzić Duchowi Bożemu. Bo jeśli - jak przypomina Ojciec Święty – Kościół nie może się przygotować do obchodów roku dwutysięcznego w inny sposób, jak tylko w Duchu Świętym, nie może przeżywać tego Jubileuszu inaczej jak w Duchu Świętym, bo jeśli tajemnica Wcielenia dokonała się w Duchu Świętym, to i tajemnica stałej obecności Jezusa pośród nas nie dokonuje się inaczej jak tylko w Duchu Świętym.

 

Chcemy więc i my wsłuchać się w głos Ducha Świętego. Jest to głos bardzo delikatny, dlatego potrzeba wyciszenia, bo inaczej się nie usłyszy głosu Ducha Świętego. A Duch Święty pozwala nam, tak jak Symeonowi, rozpoznać w Jezusie Pana i Zbawiciela; Tego, w którym Bóg najpełniej wypowiada swoją miłość do nas. PANA. Chcemy Go tak nazwać. Już nie bezmyślnym powtarzaniem Pan Jezus, Pan Jezus, tak jak byśmy mówili pan Kowalski. Jezus jest PANEM. Co to znaczy? To wyznanie Symeona, jeśli się w nie dokładnie wczytamy, jest wstrząsające. Symeon na widok małego dzieciątka, w którym rozpoznaje Mesjasza, Zbawiciela, mówi: Panie, pozwól teraz odejść w pokoju Twojemu słudze. Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie. Co to znaczy? To znaczy: Moje życie się spełniło. W tym spotkaniu wyczerpał się sens mojego życia. Możesz mnie już teraz, Panie, zabrać. Ja już tutaj nie mam więcej po co żyć, możesz mnie, Panie, zabrać. Oddaję do dyspozycji swoje życie. Wyznaje, że jego oczekiwanie, będące sensem życia, spełniło się.

 

Powiedzieć tak Bogu: Panie, teraz masz moje życie, rób z nim, co chcesz. Nawet gdyby ono się miało w tej chwili zakończyć, to jest wielki radykalizm ze strony Symeona. Żeby tak powiedzieć, potrzebne jest tak bardzo osobiste spotkanie z Jezusem, jakiego on doświadczył w Duchu Świętym. Trzeba tak rozpoznać w Chrystusie Zbawiciela, jak on rozpoznał, żeby móc powierzyć swoje życie ze świadomością, że ono jest całkowicie bezpieczne, że jest w dobrych rękach.

 

Nazywamy Jezusa naszym Panem. Może wielu z nas wyznawało już, że Jezus jest Panem. Może powiedzieliśmy już: Panie, przyjmuję Cię jako mego Pana i Zbawiciela. A więc w zasadzie mamy to załatwione i możemy czuć się jako ci lepsi, i pobłażliwie patrzeć na tych, którzy uczynią to pierwszy raz: No, wy musicie się teraz sprężać. Teraz na was kolej, bo my to żeśmy już załatwili. Owszem, potrzebny jest w życiu każdego z nas taki moment świadomego wyboru, świadomej decyzji, ale to nigdy nie może stać się tylko wspomnieniem! Było, załatwione i już mnie to nie obchodzi. Pójście za Jezusem, oddanie Mu do dyspozycji swojego życia, to początek drogi, na której każda decyzja, każdy wybór będzie albo potwierdzeniem tego uroczystego wyznania, tej uroczystej deklaracji, albo się okaże, że jeszcze czegoś mi nie dostaje, że jeszcze próbuję, mimo wszystko, coś w moim życiu załatwiać po swojemu.

 

Nie trzeba wiele. Spotkałem młodego człowieka, który był przekonany, że w zasadzie jemu nic nie brakuje. Kiedy przyszedł moment wyznania Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela pytał mnie: Proszę księdza, o co chodzi, bo ja jestem w kościele co niedzielę i nawet pacierz codziennie odmawiam, w zasadzie rodzice też się na mnie nie skarżą, to o co tu chodzi? Mówię mu: Wiesz, bracie, to teraz wszystko trzeba czynić z Jezusem, najprostsze rzeczy. W szkole będzie klasówka i ty nie będziesz ściągał, bo to jest nieuczciwość, a ty masz przeżywać swoją naukę z Panem Jezusem tak, żeby On był na pierwszym miejscu. Popatrzył na mnie osłupiałym wzrokiem. Jak to? Nie ściągać!? To o to chodzi? Tak, nawet o takie drobiazgi.

 

Kiedyś, w czasie rekolekcji dla dorosłych zdarzyło mi się, widocznie Pan Bóg podpowiedział, dotknąć sprawy płacenia podatków. Po Mszy świętej kilka osób zszokowanych upewniało się czy ja się nie przejęzyczyłem. Czy uczciwość w wypełnianiu deklaracji podatkowych też ma coś wspólnego z Panem Jezusem? Tak? Niemożliwe. Czy to znaczy, że jak powiem: Jezu, bądź moim Panem, to mam uczciwie wypełniać swoje deklaracje podatkowe? Czy jak powiem: Jezu, bądź moim Panem, to wsiadając do samochodu mam kontrolować prędkość: jak ograniczenie do 60, to 60, 70 to 70, jak pierwszeństwo przejazdu to pierwszeństwo przejazdu? A nam się wydaje, że tylko wtedy, jak pójdziemy do kościoła, to powiemy: Panie Jezu. I Jezus powinien już być zadowolony z nas. A to dotyczy takich właśnie drobiazgów.

 

Jeśli oddaję Jezusowi swoje życie, to nie ma w nim już miejsca na marnotrawienie czasu przed telewizorem czy przed grą komputerową, bo to jest czas należący do Jezusa; bo moje życie należy do Jezusa. On mi nie po to je dał, żebym je sobie lekkomyślnie marnotrawił na takie głupoty, nawet jak są bardzo modne. Jeśli Jezus jest Panem mojego życia, to w moim sercu nie ma miejsca na troskliwe pielęgnowanie jakichś złości, urazów: A czekaj, ja pamiętam, ja ci jeszcze odpłacę... Panie Jezu, pomóż mi, żebym mu odpłacił. To wydaje się paradoksalne. Jeśli Jezus jest moim Panem, to również to, co mnie boli, to, co dotyczy mojej słabości, mojego grzechu należy do Niego. Wyznaję z pokorą, że ja sam siebie nie zbawię. Proszę: Przyjdź, Panie z pomocą w moich słabościach, do Ciebie należy mój ból, moja gorycz, choćby spowodowana tym, że skrzywdziłem mego bliźniego i nie mogę sobie teraz tego darować. Tobie chcę to, Panie, oddać.

 

Niezależnie od tego, czy przeżywasz pierwszy raz takie spotkanie z Jezusem, czy po raz kolejny, wsłuchaj się w głos Ducha Świętego i proś Go, aby dziś, teraz, pokazał ci, jakiej dziedziny twojego życia Jezus jeszcze nie jest Panem. Jeśli będziesz zawierzać Mu całe swoje życie, wszystko, to pomyśl o tym, do czego jesteś najbardziej przywiązany czy przywiązana. To też od tej chwili należy do Jezusa. Wszystko! Oby nikt z nas nie przeżywał tego spotkania w sposób zewnętrzny, formalny. Bo można uznawać Jezusa jako Pana na podobieństwo współczesnych monarchii konstytucyjnych. Jest król w Szwecji, Danii, w Anglii, czy jeszcze gdzie indziej, ma swój pałac, ma prawo do noszenia korony, chociaż już coraz rzadziej w niej występuje, bo to wygląda trochę anachronicznie. Ma prawo do używania tytułu królewskiego, tylko nie ma nic do powiedzenia w kwestii faktycznego rządzenia krajem. Może podpisać jedynie ustawę, którą parlament zatwierdzi.

 

Nieraz jesteśmy skłonni zachowywać się tak, jak w tym telewizyjnym programie Decyzja należy do ciebie: Mnie się wydaje, że tak jest dobrze, więc przejdę na tę stronę, a mnie się nie wydaje, więc zostanę po tej stronie. Decyzja należy do mnie. Dzisiaj chcę powiedzieć: Panie Jezu, decyzja należy do Ciebie. Do Ciebie, Ty jesteś Panem. Ja chcę decydować we wszystkim w moim życiu tak, jak Ty chcesz. Nie chcę, żebyś był papierowym królem. Od tego dnia moje serce jest Twoim królestwem, prawdziwym królestwem. Od dziś władaj, Panie, całym moim życiem.

 

A może lękasz się dać tak zupełnie wolną rękę Panu Jezusowi w życiu, bo zabroni nam robić tylu fajnych rzeczy, ograniczy naszą wolność. A wolność to jest bardzo piękna rzecz. Dzisiaj jesteśmy świadkami takiego rozumienia wolności, że człowiek broni uporczywie prawa do zła, wolności do grzechu. Jeśli przeczytamy uważnie encyklikę Ojca Świętego o Duchu Świętym, to doczytamy się, że taka postawa uporczywego bronienia prawa do zła, prawa do grzechu, to jest właśnie grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Jeżeli nie porzucimy tej postawy, zamykamy sobie na zawsze drogę do życia wiecznego, skazujemy się na życie wieczne w niewoli zła.

 

Jezus nie odbiera nam naszej wolności. Jak powiedział jeszcze w czasie stanu wojennego Ojciec Święty: Jezus jest jedynym Panem, który naszej wolności nie tylko nie ogranicza, nie tylko nam jej nie odbiera, ale ją gwarantuje. On sprawia, że nasza wolność zaczyna nam służyć do bycia w pełni człowiekiem, do realizacji tego wspaniałego zamiaru Boga - Stwórcy względem nas, zaczyna nam służyć do tego, byśmy żyli w radości dzieci Bożych. Warto więc Jezusowi powiedzieć “Tak” całym sobą, całym swoim życiem, na ile tylko mnie stać. Warto tę decyzję dzisiaj potwierdzić w sposób bardziej świadomy, w sposób jeszcze bardziej wolny i zdecydowany. Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę.