


Jolanta Niewińska
Słyszałam kiedyś historię, która choć brzmi jak scenariusz filmu - wydarzyła się jednak naprawdę. Otóż pewna dziewczyna, powiedzmy, że Anka, pojechała na zagraniczną wycieczkę. Tam poznała mężczyznę dla którego zupełnie „straciła głowę”. Po 2 tygodniach znajomości mężczyzna zaproponował, by zamieszkali razem. Przystojny „królewicz” - piękny i bogaty, egzotyczny kraj, wielka miłość... To było to, na co dziewczyna czekała. Była szczęśliwa.
Po miesiącu szalonej miłości, która nie stroniła od seksu, bo przecież mieli się pobrać, dziewczyna postanowiła wrócić do kraju, by zaprosić rodzinę na bliski już ślub. Narzeczony odprowadził ją do samolotu. Na pożegnanie wsunął ukochanej eleganckie pudełeczko. To dla ciebie – szepnął. Ale otwórz dopiero w domu. To niespodzianka! Przez całą drogę Anka zerkała na tajemniczy podarunek. Bardzo ją korciło, by zajrzeć – co też tam jest w środku... Postanowiła jednak dotrzymać słowa i zaczekać z rozpakowaniem prezentu.
Kiedy samolot wylądował, dziewczyna padła w objęcia rodziców. Jestem taka szczęśliwa! - mówiła. To, co mnie spotkało jest jak sen! Zobaczcie, co dostałam od narzeczonego. Dał mi to przed wyjazdem. Drżącymi z emocji rękoma otworzyła ekskluzywne pudełeczko... i zamarła z przerażenia... W środku była biała, zdechła mysz i karteczka: „Witamy w klubie chorych na AIDS”...
Tak, młody mężczyzna, którego poznała był chory na śmiertelną chorobę. Zaraził też ją. Chciał zarazić. Zrobił to świadomie. Złośliwie. Nie chciał umierać sam... Mężczyzna był pełen bólu, pretensji do świata. Nie mógł pogodzić się z tym, że umiera. Ta bezradność wobec śmierci przerodziła się w nim w agresję. Dni, które pozostały do końca postanowił wykorzystać zarażając jak najwięcej osób. Jeśli muszę umrzeć - niech inni też umierają...
Makabryczna historia... A jednak prawdziwa. Dlaczego o niej mówię? Bo podobny mechanizm działania spotkać możesz na co dzień. Jest ktoś, kto chce zarazić też ciebie... U początków stworzenia szatan pierwszy zapadł na śmiertelną chorobą, którą jest grzech. „Nie będę służył”. „Wiem lepiej”. „Nie potrzebuję Boga, mogę być jak On”. To pułapka pychy. Kiedy szatan zorientował się, że Bóg miał rację ostrzegając przed poznaniem zła, zakazując go - było już za późno. Odtąd celem szatana stało się przekonanie ludzi, że szczęście można znaleźć przekraczając Przykazania. I tak Zły zaraża grzechem by w swoim potępieniu, przegranej, pustce i śmierci nie być sam.
Przewaga szatana polegała na tym, że wmówił ludziom, że nie istnieje, a jeśli nawet jest – to świetny z niego kompan do kielicha. Taki „imprezowy kumpel”, dla którego „nic, co ludzkie nie jest obce”. Umie się bawić, nie jest „sztywny” i niczego nie zabrania; niczym nie straszy. To w niebie musi być nudno... „Ckliwe panienki” i same „sieroty życiowe”. Za to piekło to „ostra” hulanka przez wieki! Nie ma się czego bać. Wybór należy do ciebie!
Są tacy, co uwierzyli w ten absurd. Jest nawet taki żart o tym jak pewien człowiek wybrał właśnie piekło, bo był przekonany, że serwują tam mocne trunki na koszt Lucypera, a piękne kobiety kuszą do seksu bez zobowiązań. Kiedy trafił tam już na stałe, bez prawa odwrotu – wszystkie obietnice okazały się iluzją. Widząc otchłań samotności, pustki, rozpaczy, bólu i cierpienia - człowiek był przerażony. Gdzie się podziało wino, kobiety i śpiew? - pytał zdumiony. To była wersja reklamowa - wyjaśnił mu diabeł. Trzeba ludziom tę piekielną rzeczywistość jakoś wcisnąć, nie?
Niby bajka, ale w życiu ciągle zbyt wielu się na to nabiera. Szatan jest ojcem kłamstwa - zna się na manipulacji lepiej niż spece od mediów. Zna też nasze pragnienia i obieca wszystko bardziej sugestywnie niż politycy w kampaniach przedwyborczych. Z czasem okazuje się jak jest naprawdę... Czujemy się oszukani i... znowu dajemy się oszukiwać.
Krzyż Jezusa zdemaskował grzech. Pokazał prawdę o jego konsekwencjach. Zmasakrowany, rozpięty na drzewie, konający w potwornym bólu Jezus mówi: Tak wygląda człowiek, który podda się złu; który weźmie zło na siebie. Ono go zmiażdży.
Człowiek wobec potęgi zła jest bezradny. Ratunkiem jest tylko Bóg. Dlatego z dna beznadziei, z otchłani piekieł Jezus woła z nami i za nas: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha Mojego!”. Jest Tym, który ostatecznie zwycięża szatana i zło.
Mówią, że jeśli w piekle piją to wcale nie „na zdrowie” ale... z rozpaczy. Tam już wiedzą, że przegrali miłość; że nie tam gdzie warto szukali szczęścia. Coś pęka, wypala się w człowieku bezpowrotnie. Zostaje pustka. Otępiająca świadomość tego, że daliśmy się oszukać na dobre i że tu już nikt nigdy nas nie pokocha ani my nikogo. I to jest piekło. Piekło, na które skazujesz się sam. Wybierasz je, kiedy odrzucasz Boga. Tylko... czy warto?