Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Co jest najważniejsze?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

Czytając fragment Ewangelii wg św. Łukasza - opowieść o uzdrowieniu niewidomego pod Jerychem (Łk 18,35-43) - zostałem zafrapowany pytaniem Jezusa: „Co chcesz, abym Ci uczynił?”.

 

Owszem, to pytanie skierowane zostało do niewidomego żebraka który odpowiedział zgodnie ze swoim najgłębszym pragnieniem: „Panie, żebym przejrzał” i zaraz po tym mógł się cieszyć uzdrowieniem. Ale czytając ten fragment bardzo, bardzo mocno zastanawiam się: co byłoby gdyby Jezus  mnie zapytał: Co chcesz, abym Ci uczynił? Co odpowiedziałbym, wiedząc na przykład, że mogę liczyć na spełnienie tylko jednego pragnienia. Moje myśli ostro galopowały, w głowie huczało od różnych, czasami sprzecznych oczekiwań: Hmm... Akurat jestem bez kasy. Auto głośno już domaga się kilku zaległych napraw, olej powinien być już wymieniony 2000 km temu. No więc pierwszą moją myślą było: oczywiście - Jezu - potrzebuję pieniędzy. Nie tylko na niezbędne naprawy w samochodzie, ale też na spłacenie różnych długów, naprawę, lub wymianę urządzeń, które się w domu psują ze starości, a może też na kupienie dawno wymarzonego palmtopa?

 

Ale natychmiast pojawiła się inna myśl: Zaraz, zaraz... Jeśli tylko jednej rzeczy mogę oczekiwać to może lepiej poprosić o dobre zdrowie. No bo pieniądze „szczęścia nie dają”. Tak, koniecznie o zdrowie. Od czasu do czasu wpadam w depresję, jestem bardzo zmęczony, ledwo stoję na nogach. Coraz częściej brakuje mi sił na wiele spraw. W dodatku – coraz wyższe ciśnienie zaczyna mnie niepokoić. Zdrowie jest chyba najważniejsze.

 

Ale zaraz znowu kolejne pytanie: A może poprosić Jezusa o dobre relacje z ludźmi. Ostatnio miałem tyle nieprzyjemnych rozmów, tyle może nawet niesprawiedliwych sądów musiałem wysłuchać na swój temat. Tak. Muszę poprosić Jezusa o dobre relacje z ludźmi, abym życie mógł przeżyć lekko, łatwo i przyjemnie.

 

Tak, ale czy to jest najważniejsze? Gorączkowo poszukiwałem w mojej głowie tematów i obszarów, w które jakkolwiek powinienem doinwestować. I nagle uświadomiłem sobie, że tak naprawdę w życiu niekoniecznie to, co jest dla mnie najważniejsze, jest też dla mnie najlepsze. Popatrzyłem na życie Jezusa. Pieniądze? Przecież Jezus nie miał stałej pracy i stałych dochodów. Żył z tego co ludzie Mu ofiarowali, a z opowieści ewangelicznych wiem, że czasami nie miał nawet miejsca gdzie głowę mógłby oprzeć. Nie można też powiedzieć, że miał dobre relacje z ludźmi. Owszem, miał grono oddanych uczniów, ale nawet wśród nich znalazł się taki, który Go zdradził, albo taki, który się Go zaparł. W dodatku, to właśnie niezrozumienie Jego misji wśród uczonych w Piśmie zaprowadziło Go na krzyż.

 

Patrzę wreszcie na słowa Jezusa: Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Wreszcie: „Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. Gdzie tu jest mowa o powodzeniu finansowym, zdrowiu, pokojowych miłych kontaktach z ludźmi? Sądzę, że może rzeczywiście w kontekście warto się zastanowić, co tak naprawdę w moim życiu jest najważniejsze.