Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Chrześcijanie czy ubodzy sympatycy?

Michał Mikołajczyk

 

Jednym z wymiarów okresu Wielkiego Postu jest otwartość i przyjęcie Ducha Świętego do swojej duszy, wszak "Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni..." (Łk 4,1)

 

Przeżywając i podejmując kolejny w moim życiu Wielki Post zauważyłem, że w tym okresie wzmożonej walki akcentuje się w Kościele wymiar wyrzeczenia, umartwienia i wykorzeniania wad. I słusznie, bo do tego wzywa sam Bóg przez swoje Słowo. Ale po pewnym czasie Bóg dał mi zrozumieć, że jest to tylko część prawdy o Wielkim Poście. Kiedy otworzyłem 4 rozdział Ewangelii wg św. Łukasza, przeczytałem tam następujące słowa: „Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód”. Wyraźnie dostrzegłem dwie ważne prawdy w tym fragmencie: Jezus był napełniony Duchem Świętym i był prowadzony przez tegoż Ducha. Wszystko inne następuje po uwzględnieniu przez autora tych dwóch faktów. A więc drugą stroną, drugim wymiarem okresu intensywnej pokuty jest otwartość i przyjęcie Ducha Świętego do swojej duszy, aby właśnie w Jego mocy walczyć ze wszystkim co oddala od Pana. Bez Ducha Świętego przypominałbym ogrodnika, który wykorzenia chwasty w swoim ogrodzie, ale nie sadzi nic w zamian przez co ogród ten staje się ubogi i na nowo w łatwy sposób, i w krótkim czasie może być zachwaszczony. Mija kolejny Wielki Post, mijają święta i... wracam do tego co było przedtem, a nawet już wcześniej na pustyni jak Izraelici o dziwo tęsknię za Egiptem, za tym co wydaje się być lepiej wypromowane, posiada lepsze opakowanie i wydaje się mieć znaczenie w świecie bo „wszyscy tak robią”. Taki właśnie jestem, to prawda o mnie ubogim, to... pierwszy krok do zrozumienia, że tak naprawdę pragnę czegoś więcej, czegoś mi brakuje i za czym wciąż tęsknię. Jest to pragnienie i tęsknota za Duchem, który napełnia i prowadzi przez nieuniknioną pustynię życia. Wzywam więc Ciebie i siebie do tego, by uwierzyć, że Bóg naprawdę pragnie dla nas życia obfitego, napełnionego i prowadzonego Jego Duchem - i to nie jest jakaś abstrakcja, jakaś nauka nie mająca wiele wspólnego z codziennym życiem. By doświadczyć konkretu tych słów potrzebna jest WIARA, czyli zaufanie, które jest bramą, przez którą wchodzimy w pewną rzeczywistość, doświadczenie, wtedy właśnie stajemy się uczestnikami. Czytając te słowa rewidujmy swoje życie, stawajmy w prawdzie i nade wszystko zaufajmy Panu. Ale od początku...

 

Ks. Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło-Życie, w jednej ze swoich konferencji ewangelizacyjnych powiedział: „Spójrzmy na przeciętnych, współczesnych nam chrześcijan. Poziom ich życia chrześcijańskiego można by porównać ze stanem uczniów Chrystusa sprzed zesłania Ducha Świętego. Wielu z tych chrześcijan zachowuje się jak ludzie niewierzący. Ich życie jest bezpłodne. Są zawiedzeni, nie mają mocnej wiary, nie żyją nadzieją chrześcijańską, nie są zdolni do dawania świadectwa. Chrześcijanie pierwszego pokolenia, kierowani Duchem Świętym, dokonali największej rewolucji w dziejach ludzkości. Dziś sytuacja jest - można powiedzieć - tragiczna tysiące chrześcijan nawet nie wie, kim jest Duch Święty, nie mówiąc już o życiu według Ducha, nie wie, w jaki sposób posiąść moc Ducha Świętego” („Uwierzyliśmy miłości i o niej świadczymy. Konferencje ewangelizacyjne”, Wydawnictwo Światło-Życie, Karków 2008, str. 21). Choć słowa powyższe wypowiedziane zostały dawno temu to jednak sytuacja nieznacznie tylko się zmieniła i Duch Święty nadal pozostaje dla wielu (dla nas?!) Wielkim Nieznanym. Podobnie było w czasie działalności św. Pawła w Efezie, kiedy w dialogu z joannitami słyszy z ich ust słowa: „Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty” (Dz 19,2). Czyż dziś wielu tak nie mówi, czyż tak nie żyją? A może i my tak postępujemy, jakby Ducha Świętego nie było, jakby nie istniał albo był tylko takim „dodatkiem” który przydaje się w czasie egzaminów? Tymczasem bez poznania i stałego doświadczania żywej obecności Ducha Świętego w naszej duszy niemożliwe jest to byśmy byli chrześcijanami w pełnym tego słowa znaczeniu i żyli jak chrześcijanie. Nie chodzi tylko o osobę Ducha, ale także o to bogactwo i pełnię darów, które przynosi On wraz ze swoją obecnością. O tych darach powiemy sobie w dalszej części, tymczasem musimy zatrzymać się jeszcze nad samą osobą Ducha, by w ten sposób zrozumieć naturę i działanie Jego łask.

 

Ks. Blachnicki w tej samej konferencji, której fragment został przytoczony powyżej, opowiedział pewną historię:

 

Otóż pewien człowiek w USA, dokładnie w Teksasie był właścicielem gruntu, a zarazem ubogim pasterzem, trudno było mu wyżyć z tej ziemi i ze swojej pracy. Któregoś dnia przyszło do niego kilku ludzi z ofertą wykupienia ziemi, a jako, że zapłata była spora człowiek ten sprzedał ją niemal natychmiast. Był z tego interesu zadowolony. Po pewnym czasie okazało się, że ludzie, którym sprzedał grunt byli geologami, a w jego ziemi ukryte były bogate złoża nafty, które właśnie oni wydobywali. Nabywcy gruntu stali się milionerami, a pasterz nadal żył w biedzie bo nie wiedział jakie posiada skarby.

 

Ta prosta historia ukazuje nam nasze życie i ma za zadanie sprowokować nas do poszukiwania skarbów, które Bóg w nas złożył przez chrzest święty. Zostaliśmy obdarowani Kimś i czymś Kogo/czego nie widzimy - tak jak owy pasterz nie wiedział, że takie bogactwa posiada, bo ich nie widział. Jesteśmy więc wezwani do wiary w to co posiadamy, bo wiara pozwala dostrzegać to co niewidoczne. Jesteśmy wezwani do wiary w to, że życie chrześcijańskie naprawdę nie jest nudne, nie jest ubogie, nie jest biedne dla tego, kto chce je poznawać i traktować na serio. Jesteśmy wezwani by żyć pełnią chrześcijaństwa, by wypłynąć na głębię, by przestać być ubogim sympatykiem chrześcijaństwa i naprawdę stawać się chrześcijaninem dzięki Duchowi Bożemu. To wielka i wspaniała przygoda do której zaprasza nas dobry Bóg.

 

Kim jest Duch Święty? Wiemy, że jest Trzecią Osobą Trójcy Świętej, że jest niewidoczny, bo jak sama nazwa wskazuje istnieje na sposób duchowy. Jeżeli jest osobą, to posiada osobowość, ma władzę oddziaływania na rzeczywistość materialną i duchową. Jego zadaniem jest uświęcanie, ożywianie i prowadzenie do zjednoczenia z Bogiem. Tego Ducha możemy i powinniśmy przyjąć do swojej duszy, bo bez Niego wszystko to co przyniósł i czego dokonał Jezus Chrystus pozostaje na zewnątrz nas, nie jest naszym udziałem. Ducha Świętego możemy porównać do wiatru (sam Jezus to czyni w J 3,8), którego nie widzimy, ale możemy doświadczać przejawów Jego obecności. Widząc poruszające się korony drzew dostrzegamy przejaw oddziaływania wiatru. Innym i jeszcze bardziej wymownym obrazem jest Słońce które promieniuje (obraz zastosowany przez Rudolfa z Biberach [† po 1326 r.] ). Duch Święty jest niczym Słońce - zawsze obecny i rozpalony miłością oraz promieniujący nią, jeżeli jednak człowiek pozostanie zimny i zobojętniały, niewierzący w Ducha Świętego i Jego działanie, to mimo, że On będzie nieustannie obecny (tak jak Słońce), nie będzie to miało wpływu na życie człowieka. Tak właśnie dzieje się w porze zimowej, nawet kiedy widzimy na niebie Słońce, to jednak przy niskiej temperaturze na ziemi nie wzbudza ono pełni życia, dopiero gdy temperatura wzrośnie powyżej zera i będzie wzrastać stopniowo, nastaje wiosna, robi się coraz cieplej i wszystko zaczyna kwitnąć. Niech te dwa porównania posłużą nam w części dalszej, gdzie będzie mowa o siedmiu darach Ducha i charyzmatach.

 

Jeżeli Duch Święty promieniuje niczym Słońce to znaczy, że pragnie On oddziaływać na tę konkretną ziemską i ludzką rzeczywistość, na nas samych. Przynależy to do Jego boskiej natury. Działanie Ducha Bożego jest dwojakie: ad intra (do wewnątrz) i ad extra (na zewnątrz), to znaczy, że z jednej strony działanie Jego dane jest dla odnowy i wewnętrznego uświęcenia człowieka, a z drugiej Jego działanie służy korzyści wszystkich i oddziałuje na zewnątrz tego, kto je otrzymał. Pierwsze działanie dotyczy siedmiu darów Ducha Świętego, a drugie charyzmatów. Nie wolno nam mieszać tych dwóch porządków, gdyż mają one swoje przeznaczone zadania i będą one na tyle owocne, na ile będziemy gotowi je zrozumieć i przyjąć. Jaka jest inna różnica między tymi łaskami Ducha, poza tą wspomnianą wcześniej? Przede wszystkim liczba: darów Ducha Świętego jest dokładnie siedem, a liczby charyzmatów nie sposób podać (katalogi, które odnajdujemy w Nowym Testamencie dotyczą konkretnych gmin chrześcijańskich). Dary Ducha Świętego są bardziej zasadnicze niż charyzmaty, gdyż uświęcają człowieka, a poza tym dane są wszystkim w tej konkretnej liczbie, tymczasem różne charyzmaty są dane różnym jednostkom i wspólnotom.

 

Siedem darów Ducha Świętego to pewnego rodzaju siedem promieni, które posyła Duch Święty niczym Słońce, aby oświecić, zapalić i oczyścić naszą duszę. Możemy doświadczać tego promieniowania tym mocniej im bardziej zbliżymy się do Ducha Świętego! Innym, może lepszym, porównaniem jest łódź, która symbolizuje nasze życie, naszą duszę. Cnoty (roztropność, sprawiedliwość, męstwo i umiarkowanie, a także wiara, nadzieja i miłość) są dla niej wiosłami, dzięki którym możemy płynąć w określonym kierunku wkładając przy tym swój wysiłek. To jest potrzebne, a nawet konieczne w naszym życiu. Czym są dary Ducha Świętego? To żagle, które przy pewnym wysiłku, ale nieporównanie mniejszym i krótszym do wiosłowania, możemy postawić, a wiatr dmący w nie sprawi, że nasza łódź będzie poruszała się po morzu w tym świecie z wielką mocą i skutecznością, która zależy tylko od tego czy z jednej strony owe żagle postawimy (otworzymy), a z drugiej od Ducha Świętego, który wieje niczym wiatr. Tak więc te siedem darów to nic innego jak trwałe dyspozycje, które czynią nas uległymi, byśmy szli za poruszeniami i natchnieniami Ducha Świętego. Ich zadaniem jest dopełnianie i udoskonalanie cnót. Źródłem rozpoznania przez Kościół tych darów jest proroctwo mesjańskie z Księgi proroka Izajasza (11,1-3), gdzie mamy je wymienione w konkretnej liczbie i kolejności: mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Boża. Liczba siedem wskazuje na pełnię, doskonałość i powszechność. Z tej racji odczytujemy te dary jako czyniące doskonałymi (uświęcające), ale też dane wszystkim ochrzczonym. Kolejność wymienienia owych darów nie jest przypadkowa, są one ułożone niczym schody lub szczeble drabiny po których można wchodzić do góry, z tym, że listę tych darów należy z naszej perspektywy odczytywać od końca. Jak możemy doświadczać tych darów, by łódź naszej duszy poruszała się w kierunku, który wytycza Duch Święty? Przede wszystkim powinniśmy uwierzyć, że skoro Bóg daje nam swojego Ducha, to pragnie także przez Jego obecność w nas działać (łaska uświęcająca niestworzona!). To wraz z tą obecnością mieszkanie Ducha zostaje przyozdobione Jego darami, tak iż staje się miłym Jemu domem. Praktycznie możemy doświadczać działania tych darów, wtedy gdy jesteśmy z wiarą gotowi przyjąć natchnienia od Ducha. Przyjąć to jest jedno, ale czynić według nich to druga sprawa. Dlatego potrzebna jest nasza modlitwa pełna wiary, aby Duch Święty rozpalał w nas te dary, byśmy mogli czynić to czego sami z siebie nie bylibyśmy w stanie uczynić.

 

Dar mądrość pozwala poznać i umiłować sprawy duchowe, człowiek dzięki temu darowi jest „zapatrzony” w Boga, kontempluje Go, co wpływa na Jego postawę życiową. Dar rozumu pozwala pojąć prawdy religijne, a także oczyszcza rozum by mógł pojąć zamiary Boże względem człowieka, udziela światła łaski, która kieruje we właściwą stronę. Dar rady pozwala widzieć sprawy w odpowiedniej perspektywie, skłania do wyborów ku chwale Bożej, dzięki niemu człowiek wie co ma czynić, jaką decyzję podjąć w danej sytuacji, aby była zgodna z zamysłem Bożym. Dar męstwa jest potrzebny do pokonywania przeciwności i trudności, które stają na drodze życia chrześcijańskiego, umacnia on wolę człowieka w przezwyciężaniu swoich słabości i podejmowaniu radykalnych kroków w nawróceniu. Dar umiejętności (wiedzy) wskazuje drogę, którą człowiek ma zmierzać do nieba, pomaga unikać pułapek na drodze do świętości. Św. Tomasz z Akwinu mówiąc o tym darze, zauważa, że „cechą jego jest nadawanie poprawności sądu odnoszącego się do stworzeń” (Suma Teologiczna II-II, q. 4), to znaczy uzdalnia człowieka do tego, by nie przeceniał tego co stworzone, aby nie popadł w grzech biorąc to stworzenie za cel swojego życia, tracąc tym samym dobro prawdziwe i trwałe. Dar pobożności inspiruje do dziecięcej ufności pokładanej w Bogu. Skłania człowieka do nieustannego ofiarowania siebie i swoich czynów dla chwały Boga Najwyższego. Wreszcie dar bojaźni Bożej budzi w nas pamięć o dobroci Bożej, o Jego miłosierdziu, skłania do respektowania przykazań Bożych, jako drogowskazów do dobra wiecznego, a także budzi odrazę do grzechu.

 

Takie jest znaczenie tych darów. Nie jesteśmy w stanie ich doświadczyć jeśli nie ma w nas łaski uświęcającej, czyli Ducha Świętego i jeśli nie otwieramy się na Jego działanie pośród zwyczajny czynności dnia codziennego.

 

Charyzmaty są łaskami Ducha Świętego, które bezpośrednio lub pośrednio służą budowaniu Kościoła, zostają udzielone dla dobra ludzi i całego świata. Wielokrotnie mylone są z talentami, gdy tymczasem charyzmaty mają charakter wprost nadprzyrodzony, nie pochodzą z władz człowieka, czyli nie są wrodzone. Łaski te dzieli się na nadzwyczajne (spektakularne) i proste (zwyczajne). Do znanych charyzmatów zaliczamy: słowo mądrości, słowo poznania, wiarę charyzmatyczną, charyzmaty uzdrowień, dzieła mocy, proroctwo, roztrząsanie duchów, języki, tłumaczenie języków (1 Kor 12, 8-10), ale także św. Paweł wymienia charyzmaty hierarchiczne: apostołów, proroków, czyniących cuda, służących charyzmatami uzdrowień, wspierających pomocą, rządzących, przemawiających językami. Teologia charyzmatów u św. Pawła zawarta została m.in. w 1 Liście do Koryntian 12, 13 i 14 rozdziale. Dwunasty rozdział mówi o samych charyzmatach i ich pochodzeniu, oraz komplementarności. Trzynasty rozdział mówi o drodze posługiwania charyzmatycznego i przekonuje, że charyzmaty dane są na czas życia ziemskiego, tak więc nie będzie ich w życiu przyszłym, pozostanie jednak wiara, nadzieja i miłość, gdyż te cnoty są prawdziwą miarą charyzmatycznego posługiwania, szczególnie miłość. Chodzi oczywiście nie o miłość ludzką, ale cnotę miłości Bożej, która łączy nas z Bogiem. W końcu czternasty rozdział mówi o zasadach porządkowych w służeniu charyzmatami podczas zgromadzenia wiernych. Najprawdopodobniej było to zgromadzenie liturgiczne, wskazuje nam na to wczesnochrześcijański dokument Didache, gdzie czytamy o tym, że po zakończonej celebracji eucharystycznej następuje czas, gdy prorocy prorokują. Ciekawe jest to, że współcześnie dzieje się tak na wielu spotkaniach charyzmatycznych, podczas gdy nie wszyscy wiedzą o tej wzmiance z pierwszego wieku chrześcijaństwa. Nie sposób opisać tu wszystkich charyzmatów wymienionych przez Apostoła Narodów, ale można dostrzec pewne dwukrotne wezwanie biorącej niejako w ramy słynny Hymn o miłości, a mianowicie chodzi o wezwanie do „starania się o większe dary”, co wskazuje na pewną hierarchię darów pod względem mocy oddziaływania i budowania. Szczególnym darem dla Pawła i Kościoła jest proroctwo, czyli mówienie w imieniu Boga: „To mówi Pan”, „Wyrocznia Jahwe”, ten dar wydaje się być bardzo ważny, gdyż słowo wypowiadane w imieniu Boga posiada wielką moc, nie tylko pouczającą, ale sprawiającą to co zapowiada. Słyszałem nieraz różne proroctwa na zgromadzeniach modlitewnych i najczęściej słowa te potwierdzane były przez znaki i konkretne skutki jakie jemu towarzyszyły. Osoby posługujące charyzmatami uzdrowień to nie są szarlatani, bioenergoterapeuci i uzdrowiciele, ale ci, którzy otrzymali konkretne łaski, objawy Ducha na konkretny czas i chwile. Moc ta pochodzi nie z jakiejś tajemniczej energii, ale od Boga, który jest Wszechmogący. Podobnie z językami, nie chodzi o mówienie w obcych językach wyuczonych, ale o języki, które nie są zwyczajnie zrozumiałe i przetłumaczalne (charyzmat tłumaczenia języków pozwala tłumaczyć przesłanie wypowiadane w językach) lub też są to języki starożytne (także wymarłe), a także współczesne. Dar ten uczy postawy dziecięctwa Bożego. Trzeba też wiedzieć, że pośród zwyczajnych charyzmatów możemy wyróżnić: charyzmat lektora słowa Bożego, charyzmat kapłaństwa, charyzmat właściwy małżonkom itd. One w podobny sposób służą dobru wspólnemu i promieniują na wszystkich wokół.

 

Wiele moglibyśmy jeszcze mówić o charyzmatach, ale chciałbym przekazać to co głosi Kościół, który wzywa wiernych chrześcijan do tego, by przyjmować charyzmaty z wdzięcznością, zarówno wtedy, gdy sami jesteśmy nimi obdarzeni, a także kiedy inni je otrzymują, aby duch apostolski Kościoła był rzeczywiście ożywiony dla świętości całego Ciała Chrystusa. Pamiętajmy o rozeznawaniu charyzmatów, które to należy do prezbiterów i biskupów, ważne by otrzymanymi darami służyć w posłuszeństwie pasterzom Kościoła, to rodzi wspaniałe i trwałe owoce.

 

Pamiętam pewną modlitwę, w której uczestniczyłem, gdzie jedna z osób wypowiedziała słowa: „jest wśród nas osoba, która dzisiaj piła owocową herbatę, Pan Bóg pragnie Cię uzdrawiać i oczyszczać poprzez dar łez oczyszczenia”. Po zakończonej modlitwie osoba ta spytała: „czy rzeczywiście jest wśród nas osoba, która piła owocową herbatę dzisiaj?”, po chwili namysłu tylko jedna osoba się zgłosiła - pewien chłopak przyznał się, że kiedy tego dnia jego dziewczyna spytała go jaką herbatę ma mu przygotować, wybrał owocową (malinową konkretnie). Podczas modlitwy płynęły z jego oczu łzy, nie wiedział jak to się dzieje, bo nie odczuwał niczego co miałoby powodować ten płacz, ale wiedział i był przekonany, że doświadczył oczyszczenia i uzdrowienia wewnętrznego, bo zrozumiał w trakcie tej modlitwy, że tego właśnie potrzebuje.

 

Osobiście w swoim życiu nawróciłem się, tzn. Pan Bóg mnie spotkał i ja Go spotkałem ponad 5 lat temu podczas rekolekcji wakacyjnych dla dorosłych w Wiśle. Wcześniej żyłem jak chrześcijanin, przynajmniej tak mi się wydawało, nawet należałem do wspólnoty chrześcijańskiej, ale okazało się, że do tej pory Pan Bóg to było tylko takie moje „hobby”, jedno z wielu w tym czasie. Dopiero podczas tych rekolekcji osobiście przyjąłem do swojego życia Jezusa Chrystusa, zdobyłem się dzięki łasce Boga na akt wiary i zaufałem Jemu. Podczas modlitwy wstawienniczej poprosiłem o napełnienie Duchem Świętym, a co za tym idzie o Jego dary i charyzmaty. Konkretnie podczas tej modlitwy doświadczyłem obecności Bożej, żywej i namacalnej, zostałem obdarowany i uwierzyłem, że Bóg naprawdę pragnie działać w moim życiu i działa po dziś dzień. To wspaniała przygoda, kiedy patrzę wstecz na lata minione od tego wydarzenia dostrzegam to jak Pan Bóg cudownie potrafi prowadzić, wzywać do służenia Jemu w radości i łasce, prowadzi pośród trudnych doświadczeń mocną swoją ręką. Można powiedzieć, że „po nitce dotarłem do kłębka”, to znaczy dzięki darom i charyzmatom Ducha Świętego spotkałem Tego, który dał mi radość i nadał sens mojemu życiu. Chwała Jemu po wszystkie czasy!

 

Podejmij wyzwanie, otwórz swoje serce na Boże dary, charyzmaty, na obecność Ducha Świętego w tobie. On tam właśnie chce być, nie tylko w kościele, zborze, ale przede wszystkim w Tobie - to jest najwłaściwsze miejsce Jego obecność. Pozwól by Pan Bóg Cię prowadził swoją drogą, bo to droga najlepsza. Otwórz swoje serce na moc i nie bądź ubogim sympatykiem chrześcijaństwa, ale wejdź w centrum działania Bożego, zaufaj Panu, módl się do Niego, spotykaj się z Nim, a doświadczysz tego co ma dla Ciebie.

KOMENTARZE

Imię

E-mail