


Jezus.com.pl
Dwa kroki, które dotąd staraliśmy się uczynić możemy streścić w ten sposób:
Podkreślmy jednak, że nie chodzi w naszej wędrówce poprzez prawa duchowego narodzenia o zwyczajną refleksję, tzn. racjonalne zastanowienie, ale o nade wszystko o decyzje, które angażują całe nasze życie: te prawdy są więc o wiele bliższe kwestii czy mam z tą kobietą czy mężczyzną dzielić całe me życie niż pytania czy słońce krąży wokół ziemi czy na odwrót.
Drugi krok nie wydaje się dobrą nowiną, gdyż jeśli chodzi o treść, rzeczywiście nią nie jest. Ale !!! jeśli chodzi o poznanie prawdy, jest nią w 100%. Oczywiście są prawdy trudne, ale jakże często te trudne prawdy decydują o prawdziwym życiu. Bez poznania i zaakceptowania, że coś jest w naszym organizmie nie tak, prawie nikt by nie dożył czterdziestki, gdyż nie poszedłby do lekarza, by znaleźć drogę ocalenia w chorobie.
Jedną z głównych konsekwencji grzechu jest właśnie to że jesteśmy oddzieleni od kochającego Ojca, od Źródła pełni życia. Kolejną, że uciekamy przed tą prawdą. Grzech nie jest jednak rzeczywistością ponad Bogiem. On nie chce byśmy trwali w grzechu, bo on rani przede wszystkim nas. Grzech to jak zburzenie wszystkich mostów między nami a Bogiem. On jednak nie odwrócił się od nas. Nie przestaje nas szukać i nas do Siebie pociągać tak jak szukał Adama w raju: „Gdzie jesteś ?” To nie Bóg ukrywa się przed nami – choć często tak nam się wydaje – ale to właśnie my bawimy się z Nim w chowanego. Gdy przeczytamy z tej perspektywy Stary Testament, to zauważymy że to dobrze oddaje historię narodu wybranego i w ogóle rodzaju ludzkiego.
Człowiek jednak - dzięki Bogu zresztą - zdaje sobie sprawę, że sytuacja grzechu, nie jest tym czego pragnie i że to ona przede wszystkim jest źródłem nieszczęścia. Izrael od zarania oczekuje Mesjasza, Zbawiciela. Podobnie każdy człowiek, który jest świadomy swego człowieczeństwa oczekuje zbawienia, ocalenia, uwolnienia czy uzdrowienia. Jednak i tu Bóg jest pierwszy. To On szuka człowieka od chwili gdy zgrzeszył i ta straszna choroba stała się częścią naszej ludzkiej historii.
To pragnienie Boga, by nas ocalić, by odbudować mosty, by ludzka wolność mogła być uzdrowiona, wypełnia się w Jego Synu, Jezusie Chrystusie. To właśnie Ewangelie pokazują nam jak Bóg nas ocalił w Jezusie. Imię Jezus (hebrajskie Jeshua) znaczy właśnie „Jahwe zbawia”. W pewnym sensie każda ewangelia podkreśla właśnie tę trzecią prawdę duchowego odrodzenia: „ocalenie jest możliwe, bo przyszedł Zbawiciel obiecany przez Boga”. Zauważmy jednakże, że nie może to być tylko teoretyczne stwierdzenie, że zbawienie dokonało się przez Jezusa. W Ewangeliach widzimy mnóstwo osób, które zostały zbawione, które przyjęły zbawienie. Weźmy jedną z nich:
Mt 9, 10-13
Jezus, który objawia swego Ojca, zwłaszcza Jego Miłość. Pochyla się z całą delikatnością nad największymi grzesznikami. Ale Jezus nie ukrywa prawdy, że grzesznik jest wezwany do nawrócenia i żeby żyć musi się wpierw nawrócić. Jak ujął to św. Augustyn : Bóg stworzył nas bez nas, ale zbawić nas bez nas, nie może.
Jezus mówi wyraźnie, że nie przyszedł szukać sprawiedliwych, ale grzeszników. Kto nie akceptuje, że problem jest także jego problemem i że sam z nim nie może się uporać, nawet Jezus nie może mu pomóc. Jest to jednak problem nas wszystkich, bo Jezus przyszedł do wszystkich, więc szukajmy w Nim zbawienia.
Zbawienie dokonało się w Jezusie. Dokonało się ono poprzez całe Jego życie począwszy od Jego poczęcia w łonie Maryi. Bóg stał się człowiekiem, nie tracąc nic ze swego bóstwa, pomimo tego uniżenia. Jezus nam objawia, że Bóg jest Emmanuelem – Bogiem z nami. Człowiek się oddalił od swego Stwórcy, Stwórca uniża się do stworzenia, by przywrócić człowiekowi chwałę i szczęście do jakich został powołany.
Jezus zbawienie objawia i realizuje przez całe swe życie ziemskie, także te ukryte w Nazarecie wśród swojej ziemskiej rodziny Maryi, Józefa i wielu innych osób, których nawet nie znamy. W sposób szczególny jednak zbawienie realizuje się w Jego misji publicznej, która kończy się Jego męczeńską śmiercią i zmartwychwstaniem.
Paradoksalnie ostatnie dni Jezusa najpełniej realizują Jego misję. To co wydawało się porażką, stało się dla wszystkich zbawieniem. To właśnie w tych dniach – męki i śmierci Jezusa, ujawnia się ekstremalna miłość Boga, który nie waha się krzyczeć „kocham Was”, gdy otrzymuje okrutne ciosy od prześladowców. Ciężar cierpienia Jezusa nie znajduje się jednak w jego ciele zmaltretowanym do granic możliwości, ale w Jego wnętrzu, gdyż Jezus – Święty świętych - wziął, przyjął na siebie grzechy całej ludzkości wszystkich czasów. To cierpienie Jezusa przekracza możliwości naszego zrozumienia. W śmierci Jezusa widzimy ostatecznie do czego prowadzi grzech.
Ale – Alleluja! - to nie jest ostatnie zdanie: Jezus trzeciego dnia zmartwychwstał, to znaczy wyrwał nas ze szpon grzechu, zła, śmierci i szatana. Odtąd dla każdego grzesznika, a więc dla mnie i dla ciebie, jest NADZIEJA, by wstać z Jezusem do nowego życia.
Podkreślmy, że nie cierpienie i śmierć Jezusa jako takie nas zbawiły. Zbawiła nas Miłość Boga, która uniżyła się do Wcielenia i do Ukrzyżowania. Wola Boga by nas zbawić, objawiła się w sposobie w jakim Jezus przeżywa ten dramat odrzucenia i straszliwego cierpienia. Zbawienie znajduje swoje dopełnienie w Wniebowstąpieniu i Zesłaniu Ducha Świętego.
Pokreślmy, że nawet gdybyś był jedynym człowiekiem na ziemi i jedynym grzesznikiem, Bóg by się nie wahał ponieść tej ofiary.