


Adam Dylus /Jezus.com.pl
Aj, razy spadają na „Bogu ducha winnych” sprzedających... Aj, rozlatują się klatki z ptakami... Aj, przewracają się stoły, a towary na nich stojące idą w rozsypkę... Czyżby Panu Jezusowi, pełnemu miłości i dobroci Nauczycielowi, puściły nerwy?
Może wielu by tak sobie pomyślało, czytając fragment z Ewangelii wg św. Łukasza (Łk 19,45-48), ale sądzę, że ten czyn Jezusa spowodowany był właśnie bezgraniczną miłością do swojego Ojca. Cóż, nie mogło być tak, że dom Boży pozostawałby w takim stanie, w jakim zastał go Jezus, a On bez zwracania uwagi przeszedłby obojętnie wobec całego zła jakie się w nim zaczęło panoszyć. Ale od razu przyszła mi do głowy myśl, że ja też często przechodzę wobec zła panoszącego się (a może raczej wsączającego powoli) do domu Bożego - Kościoła. Co więcej - często to ja sam wnoszę to zło, widocznie i niewidocznie, do Jego duchowej Świątyni.
Kiedyś czytałem w „Rzeczpospolitej” artykuł o rozwoju prostytucji wśród studentek na francuskich uniwersytetach. Pomyślałem sobie, że jest to w jakiś sposób „normalne” u ludzi, którzy nie znają Boga i nie mają w życiu żadnej alternatywy. Myślałem tak sobie do momentu, w którym przeczytałem o Sophie. Jest ona studentką jednego z uniwersytetów, a wieczorami w barze, zabawia pijanych żołnierzy i samotnych mężczyzn w podeszłym wieku. Pochodzę z ubogiej, robotniczej rodziny - opowiada redaktorowi „Rzeczpospolitej” - Rodzice mieszkają na prowincji i nie mogą mi pomóc. Na dodatek mam młodszą siostrę na utrzymaniu i nie mam szans na stypendium. Sophie działa też w ruchu katolickim i nie widzi nic złego w tym, co robi. - Zarabiam na życie, nie robię nikomu krzywdy - tłumaczy - Nawet to lubię. Klienci są mili”. (cytat za: „Rzeczpospolita” z dnia 22.11.2006 r. str. 2).
W portalu www.ekumenizm.pl przeczytałem wypowiedź pastora Teda Haggarda: „Jestem kłamcą i oszustem - napisał on (zwierzchnik i lider National Association of Evangelicals) w liście do członków New Life Church. Oskarżony o korzystanie z usług męskiej prostytutki i stosowanie narkotyków, ewangelikalny lider przyznał, że jest winny "seksualnej niemoralności". Haggard przyznał, że w jego życiu są ciemne strony, z którymi walczył przez całe dorosłe życie (...) Skandal wybuchł w ubiegłym tygodniu, kiedy Mike Jones w jednej ze stacji radiowych stanu Colorado zapewnił, że uprawiał seks z Haggardem, co miesiąc przez ostatnie trzy lata. Początkowo duchowny odrzucał wszystkie zarzuty, jednak później przyznał się do kupowania narkotyków oraz kontaktów z Jonesem, odrzucił jednak oskarżenia o uprawianie z nim seksu”.
Co rusz w zasadzie spotykam się z informacjami o aresztowanych księżach, którzy weszli w konflikt z prawem (np. sprowadzając zagraniczne samochody czy defraudując pieniądze), a pastorach, których kościoły rozpadły się po stwierdzeniu podwójnego życia swojego lidera, o „ważnych osobistościach” zaangażowanych w działalność kościelną, którym skonfiskowano komputery z pornografią dziecięcą... Ciekaw jestem jakby na to wszystko zareagował Jezus. Zapewne nie takiego Kościoła - Oblubienicy On pragnie. Chciałby bowiem „osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany (Ef 5,27).
Dlatego też każdemu człowiekowi daje szansę na poprawę. Wyposaża go w swoją moc do walki z pokusą, wspiera nawet w najtrudniejszej sytuacji. Chyba jednak, kiedy trzeba, musi On przystąpić do radykalnych porządków. W jaki sposób? Może poprzez jakiś wstrząs, a może… korzystając z pomocy... policji, członków parafii, zboru czy innego sposobu. Tak bowiem wciąż, nawet w naszych czasach, Jezus troszczy się o dom Boży. Nawet kiedy mocno uderza, czyni to na pewno nie z nienawiści do ludzi, lecz dlatego, że bardzo, bardzo mocno ich kocha. A jak ja Go kocham? Jak wygląda historia połączeń w moim komputerze? Jak zachowuję się w pracy? W jaki sposób odnoszę się do kolegów, sąsiadów i.. zajeżdżającego mi drogę kierowcy? Jakie świadectwo, z mojego powodu, wystawiane jest Kościołowi?