


ks. Adam Pradela /Jezus.com.pl
Któż z nas nie pragnie zwyciężać? Zwyciężanie jest cechą ludzką, która towarzyszy nam od początku istnienia świata. Już przecież Kain, który zabił Abla uczynił to, aby zwyciężyć swojego brata. Nie mógł bowiem znieść faktu, że Bóg bardziej błogosławił życie Abla niż Kaina. Zrobił więc wszystko, aby wyeliminować swego brata z tego współzawodnictwa. Tak właśnie patrzył na to Kain. Nie chciał zrozumieć i przyjąć prawdy, która z powodu jego złości i grzechu dyskwalifikowała przyjmowanie jego ofiar przez Boga.
Nie znacie dnia ani godziny - tak powiedział Jezus o swoim przyjściu, ale w zasadzie, to w ogóle nie znamy naszej przyszłości na ziemi. Możemy planować, oczekiwać, marzyć, ale będzie często inaczej niż myślimy. Czasem z powodu terrorystów.
Gdy następują ataki terrorystyczne, to wiele osób pyta: gdzie jest Pan Bóg? Pytanie poprawne, tyle, że często intencja pytających jest niewłaściwa, bo w sumie mają już gotową odpowiedź. Wiele osób bowiem uważa, że skoro takie rzeczy się zdarzają, to albo Boga nie ma, albo jeśli jednak jest, to jest słaby, bez możliwości działania, lub bez serca, okrutny. Jaką jednak dać odpowiedź tym, którzy szczerze pytają: gdzie jest Pan Bóg, gdy giną ludzie, gdy są ranni, gdy leją się łzy. Czy Bóg toleruje terrorystów? Czemu się im nie przeciwstawi, by nie ginęli niewinni ludzie? Dlaczego historia ludzkości czasem się toczy tak, jakby Boga naprawdę nie było?
Nie chcę być tu adwokatem Pana Boga – On nie potrzebuje „znawców”, którzy by Go tłumaczyli i bronili Jego dobrego imienia. On się obroni sam w swoim czasie, gdy właśnie przyjdzie na ziemię Jezus i wszystko stanie się jasne. Chcę tylko skromnie powiedzieć: to sprawa trochę tajemnicza. Co mam na myśli: nie zrozumiemy nigdy do końca Pana Boga. O jednym musimy jednak pamiętać: z tego co nam Bóg powiedział – nazywamy to czasem Bożym Objawieniem - wynika, że On nas ludzi obdarzył wolną wolą. Bóg myślał, że dzięki wolnej woli będziemy wybierać dobro, rożne rodzaje dobra, ale człowiek zaczął wybierać zło. To tragedia dla ludzi i tragedia dla Boga. Tu jednak widać, że Bóg gra fair: On nie zmienia reguł w trakcie gry - dlatego pozostawił człowiekowi dalej wolną wolę. Niestety z tego powodu jest wiele zła, ale jest też możliwa miłość.
Nie możemy zatem oczekiwać, że przed przyjściem Jezusa będzie pokój i bezpieczeństwo. Na pewno nie. Będzie jeszcze niejedna wojna, niejeden atak terrorystyczny, niejedno zabójstwo i kradzież. Jednak dobre rzeczy się też będą zdarzać - ludzie się pogodzą, wybaczą sobie, obdarzą się życzliwością i miłością.
Czasem się uda i do jakiegoś zamachu terrorystycznego nie dojdzie. To nie powinno uśpić jednak naszej czujności. Każdy dzień może być naszym dniem ostatnim na tej ziemi. Ale może to być dzień spędzony w przyjaźni z Jezusem. I tu jest nadzieja. I może też odpowiedź na wcześniejsze pytanie: Bóg jest, Bóg jest wszędzie, On w końcu weźmie wszystko w swoje ręce, na razie czeka – On wie więcej niż my. Najważniejsze, by był zaproszony jako najlepszy gość do naszych serc. I by stale był najmilszym gościem, a tak naprawdę, to domownikiem.