Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.

CHRZEŚCIJANIE

Walczyłem, a Bóg zwyciężył za mnie

Robert

 

Kiedy byłem małym chłopcem, znalazłem w domu gazety erotyczne, które moi rodzice zabrali mojemu niepełnosprawnemu umysłowo wujkowi. Oczywiście mieli je wyrzucić, jednak jakoś tak się złożyło, że przez kilka dni leżały u nas w mieszkaniu. Wtedy pierwszy raz zetknąłem się z erotyką.

 

Kiedy miałem około 13 lat zacząłem się masturbować. Na początku nie wiedziałem, że jest to coś złego. Po jakimś czasie zacząłem sobie zdawać sprawę, że to co robię nie jest niczym dobrym. Jednak przez pierwsze dwa, może trzy lata mojego bycia w nałogu, wcale nie upływało mi na walce z grzechem. Wiedziałem, że źle postępuję, ale nie obchodziło mnie to. Odsuwałem od siebie myśli kierujące mnie do Boga, a coraz bardziej zatapiałem się w nałogu, który przynosił w moim życiu tylko zło. Po pewnym czasie, kiedy zrozumiałem, że nie mogę już tak dłużej, postanowiłem skończyć z masturbacją i erotyką. Na to, żeby po prostu przestać, było już jednak za późno. Zaczęła się moja wojna z samym sobą.

 

Starałem się wytrwać choć jeden tydzień, żeby nie popełnić masturbacji. Starałem się, obiecywałem sobie - nic nie pomagało. Raz nawet złożyłem przysięgę na Boga - myślałem, że taka przysięga zmobilizuje mnie do tego, żeby się jakoś powstrzymać. Przysięga niestety, doprowadzała mnie tylko do jeszcze większej rozpaczy, bo za każdym razem kiedy popełniłem grzech nieczystości, miałem wyrzuty sumienia, że złamałem przysięgę w imię Boga.

 

Podczas tych wszystkich moich wewnętrznych walk, na zewnątrz oczywiście było wszystko w porządku: uśmiechałem się do ludzi, rozmawiałem z nimi - nie dałem po sobie poznać, że siedzę w nałogu, przez który nie potrafię znieść samego siebie... bo w środku czułem się okropnie, odbierałem siebie jako niewyżytego, zboczonego małolata, który nie potrafi się powstrzymać przed samogwałtem. Nie wiedziałem kto lub co może mi pomóc, a z resztą nawet jeśli ktoś miałby mi pomóc, to najpierw ja musiałbym o tym temu komuś powiedzieć, a to nie wchodziło w grę. Miałem dość oskarżeń na własny temat we własnej głowie, nie miałem zamiaru wystawiać się jeszcze na krytykę kogoś innego. I tak to się ciągnęło, dopóki nie spotkałem Boga.

 

W pewnym momencie swojego życia poczułem, że już nie chcę dłużej tak żyć, że nie chcę żyć bez Boga, bo w takim życiu na każdym kroku spotykam tylko porażki (w szkole średniej nie szło mi najlepiej, a relacja z dziewczyną doprowadzała mnie do kolejnych grzechów). W końcu poprosiłem Boga, żeby coś w moim życiu zmienił, żeby coś zrobił. Po tej modlitwie wszystko zaczęło się powoli odmieniać, nie samo z siebie oczywiście, bo musiałem w to wiele pracy włożyć, ale w końcu czułem, że mam siły na to, żeby sobie jakoś z wszystkim poradzić. Zacząłem czytać Pismo Święte, zacząłem modlić się codziennie. Zacząłem chodzić często na Eucharystię.

 

Moje problemy z masturbacją trwały jeszcze ponad rok. Jednak wiedziałem, że za każdym razem, kiedy tylko będę żałował, Bóg jako mój Tata odpuści mi każdy mój bród i pomoże wstać. Pierwszym co się zmieniło po spotkaniu Boga, to moje podejście do samego siebie. Wcześniej słuchałem podszeptów diabła, który cały czas mnie oskarżał i robił to w tak sprytny sposób, że w życiu bym nie wpadł na to, że to on podsuwa mi takie obraźliwe myśli na mój temat. Kiedy spotkałem Boga, Jego miłość zaczęła zmieniać właśnie moje podejście do siebie samego. Zrozumiałem, że skoro Bóg mnie kocha, to w sumie ja też powinienem siebie pokochać, bo spędzę ze sobą całe swoje życie.

 

Jak już wcześniej napisałem, moja walka z grzechem nieczystości, po moim nawróceniu trwała jeszcze ponad rok. Nieraz było to tak, że trzy razy w tygodniu chodziłem do spowiedzi. Był to czas kiedy dość często chodziłem na Mszę świętą w tygodniu i powiedziałem sobie, że nie będzie Mszy, żebym nie przyjął Jezusa w Komunii. Z czasem jednak było coraz lepiej. Bóg uwalniał mnie stopniowo z mojego nałogu. W końcu przyszedł moment, kiedy zostałem uwolniony. Bóg wyprowadził mnie z moich grzechów i z w moich niepowodzeń. Walka była bardzo trudna, ale mój Tata - Bóg Wszechmogący zawsze był ze mną. Jeśli potrafił pomóc mnie, potrafi pomóc każdemu!

Chrześcijanie

KOMENTARZE

Imię

E-mail

Komentarz