Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.

CHRZEŚCIJANIE

Uniżyć siebie

Andrzej Zadroga

 

W jednym z pism Ojców Kościoła jest opisane takie wydarzenie: Abba Antoni modlił się i oto zostały mu ukazane wszelkiego rodzaju pokusy i zasadzki złego. Wtedy święty z przerażeniem zawołał: Któż jest w stanie im sprostać i wygrać. Odpowiedź, którą usłyszał brzmiała: pokora.

 

Cnota, o której często myślę, iż z całą pewnością nie jest moim udziałem. Wydoskonalona czeka na mnie w niebie, a ja tutaj, na ziemi, próbuję kroczyć raz obraną drogą, czyli za Jezusem. Zawsze byłem związany z Kościołem. Najpierw jako ministrant, następnie poprzez coraz większe zaangażowanie we wspólnocie Ruchu Światło-Życie. Tak jest do dziś. 6 lat temu doświadczyłem potężnego ożywienia mojej wiary. Jako szesnastolatek mocno zakompleksiony na punkcie własnej osoby, zbuntowany wobec otaczającej mnie atmosfery rodzinnej oraz sfrustrowany ciągłym rutynowym, nie dającym życia ani satysfakcji przychodzeniem do kościoła, zetknąłem się z ludźmi dającymi swoim życiem i słowem świadectwo wiary w Boga, Jezusa Chrystusa, który ich kocha. Owo spotkanie było na tyle silne, iż sam zapragnąłem spotkać Boga na innym – nazwę to prawdziwym – poziomie. Zacząłem się modlić z jakąś nigdy wcześniej u mnie nieobecną natarczywością o to, by Bóg objawił mi się w nowy sposób. I tak się stało. Pewnego wrześniowego dnia 1992 roku doświadczyłem Jego przyjścia do mnie. Uwierzyłem, że jestem kochany i to za darmo. To spotkanie choć trwało bardzo krótko (kilka minut spędzonych na kolanach w przedsionku mojego parafialnego kościoła), wywarło przemożny wpływ na moje życie.

 

W miarę trwania na modlitwie z Jezusem, zmieniał moje grzeszne nastawienie do mnie samego, do mojej rodziny. Nagle zacząłem doświadczać prawdziwości słowa Bożego. To wszystko sprawiało, że coraz bardziej zacząłem wchodzić w życie Kościoła, zwłaszcza mojej parafii, a dziś diecezji.

 

Na początku naturalną sprawą było, że dzieliłem się owym spotkaniem. Bóg obdarzył mnie darem gadulstwa, tak więc moi przyjaciele i znajomi mieli trochę ze mną problemów, nie potrafiłem bowiem nie mówić o tym i czynić starań, aby inni doświadczyli tego samego, czyli spotkania z Jezusem. Stąd zrodziła się posługa modlitwy wstawienniczej za drugich, czymś naturalnym było coraz większe zaangażowanie w dzieło ewangelizacji. Te dwie posługi trwają do dziś, ciągle w świadomości daru, jaki otrzymałem przed kilkoma laty. Wejście w posługę animatora grupy, a dalej udział w Szkole Animatora, doprowadził mnie do odkrycia, że chcę trwać w Kościele, że chcę go kochać i przyjąć, gdyż Kościół to Chrystus i jak wyraził to jeden z Ojców Kościoła: Bóg stworzył świat po to, by ustanowić Kościół. Czyli to, w czym obecnie żyję, było w Jego zamyśle od dawna i jest to najlepsze miejsce do spotkania Go. Zaś najbardziej wtedy, gdy stanę się owym bezinteresownym darem z siebie. Trudne? Dla mnie tak.

 

W ostatnie wakacje zacząłem pracować jako swego rodzaju administrator domu rekolekcyjnego. Tymczasem okazało się, że stałem się kimś w rodzaju kucharza. Na początku sprawa była o tyle prosta, co i radosna. Nie posiadam jakichś ku temu specjalnych kwalifikacji, ale jakoś to przy pomocy innych wychodziło. Z czasem okazało się, że służba o tyle jest przyjemna, o ile jest dostrzegana i podziwiana. To było duże rozczarowanie. Nagle okazało się, że być może posiadam pewne umiejętności, które na coś się przydają, ale z całą pewnością nie posiadam pokory, która jest w stanie pokonać wszystkie pokusy i zagrożenia, jakie są na tej drodze. Niezła lekcja i życzę takiej (bez złośliwości) każde3mu. Przekonałem się, że Bóg uposaży mnie w każdą łaskę, jeśli jest mi potrzebna (nawet, gdy trzeba gotować dla 180 osób), albo mnie po prostu nie powoła do tego miejsca i posługi, jeśli przy tym obnażone zostają moje słabości i grzechy, to tym lepiej dla mnie. Apetyt wzrasta w miarę jedzenia. Im dłużej idę z Jezusem, tym bardziej Go pragnę. I to chyba jest najważniejsze w tym całym byciu w Kościele, w Ruchu Światło-Życie, w ewangelizacji.

Chrześcijanie