Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.

CHRZEŚCIJANIE

Świadectwo byłego telewidza

Michał Nolywajka

 

Od trzech miesięcy nie oglądam telewizji. Nie jest to kwestia mojego wyboru, nie usłyszałem tez na modlitwie słów zachęty do wyrzucenia przez okno telewizora. Tak się po prostu złożyło, telewizja nagle i dość niespodziewanie znikła z mojego życia, na ekranie telewizora przestały skakać jaskrawe ludziki, umilkły stacje muzyczne, wielkie gadające głowy stały się nagle mglistym wspomnieniem.

 

Natura nie znosi pustki. Gdy tylko pojawiła się telewizyjna nisza, o moją głowę zaczęły walczyć inne „atrakcje”. Najtrudniej było na początku. To, do czego doszedłem, mogę śmiało nazwać łaską. Pan Bóg pokazał mi, że byłem najzwyczajniej w świecie uzależniony! Po powrocie z pracy miałem zwyczaj włączania telewizora i „odpoczywania” po trudach pracowitego dnia. Ładny mi odpoczynek... Zamiast uspokojenia nerwów, prawdziwego odprężenia, skupienia się nad czymś miłym, dającym prawdziwe ukojenie myśli, aplikowałem sobie rozdygotane obrazy, krzykliwe reklamy, poszatkowane strzępy informacji i nic nieznaczący bełkot. Kto chciałby włazić w takie bagno, zapytacie? Ano ten, kto nie zdaje sobie sprawy, w co włazi. Gdy codziennie pracujesz przy wywózce szamba, ludzie zatykający sobie nos z obrzydzenia wydają ci się strasznymi hipokrytami. Zerwać ze smrodem tez nie jest łatwo. Pierwsze tygodnie były czasem typowego syndromu odstawienia. Dlaczego nic nie skacze, nie miga, gdzie się podziały kojące dźwięki wiadomości? Brak dotychczasowego przyzwyczajenia dawał się we znaki. Dziura nie pozostaje długo dziurą, ktoś lub coś musi ją wypełnić.

 

Z pomocą jak zwykle pospieszył Pan Bóg. Pewnego dnia przypomniałem sobie moją wizytę w Lourdes. To wspaniałe miejsce, w którym Maryja wzywa do nawrócenia i powrotu do Jej Syna słynie między innymi ze źródła wody, któremu wierni przypisują cudowne właściwości. W Lourdes nie miałem zbyt wiele czasu, przed wieczorem należało wyruszyć w powrotną drogę, koniecznie chciałem zobaczyć jak najwięcej i napełnić się panującym tam duchem modlitwy i wyciszenia. Długie ogonki oczekujących do specjalnie przygotowanych kraników skutecznie skorygowały plan działania. Albo kolejka do Groty objawień, albo woda z Lourdes. Z dokonaniem wyboru nie miałem problemu. Stojąc w kolejce do miejsca, w którym Maryja rozmawiała z Bernadettą razem z innymi pielgrzymami z całego świata odmawiałem różaniec. Nieopodal ludzie tłoczyli się po wodę. Nagle zorientowałem się, że cały czas mogę rozkoszować się prawdziwą Wodą Życia, jaką jest Słowo Boże. „Gdybym codziennie z takim zapałem starał się o chociaż jedno zdanie przeczytane w Biblii, jak bardzo moje życie uległoby przemianie” - przemknęło mi przez myśl. „Gdybym częściej pił z tego jedynego Źródła, wtedy z pewnością doznawałbym ciągle od nowa wewnętrznego i trwałego uzdrowienia. Czy nie na to wskazuje Maryja, czy to źródło nie jest Jej sposobem na pokazanie nam, że Źródło Życia bije w sercu każdego z chrześcijan, wystarczy tylko podejść...”

 

Odkrycie to powróciło do mnie w czasie „kryzysu telewizyjnego”. Faktycznie, zamiast oglądania telewizji, można przecież czytać Pismo Święte. W ogóle, można czytać! Jest tyle książek, których przeczytanie obiecujemy sobie wręcz latami… Dlaczego rezygnować z nich na rzecz dobrowolnego zaśmiecania sobie pamięci?  Okazało się, że jest tyle spraw, które odkładałem „na potem”, od regularnych sesji gimnastycznych po czytanie Biblii. Z reguły kończyło się na gapieniu w telewizor, po którym nie chciało się już robić dosłownie nic...

 

Nie twierdzę bynajmniej, że oglądanie obrazów jest szkodliwe i godne potępienia. Wręcz przeciwnie, bardzo lubię dobre filmy. Właściwie to jestem osobnikiem bardzo wrażliwym na multimedia. Rzecz w tym, że teraz dobieram sobie dokładnie to, co chcę obejrzeć a także wyznaczam sobie czas. W dobie DVD nie jest to najmniejszym problemem.

 

Dzięki przejęciu kontroli nad tym, co oglądam i czym się napełniam jestem spokojniejszy, łatwiej mi się skupić i zapamiętywać. Obrazy piękne i godne podziwu zapadają mi głębiej w świadomość, śmieci w pamięci mam już coraz mniej. Zamiast jazgotu w głowie brzmią mi harmonijne utwory moich ulubionych wykonawców. Nie wiem, na co denerwują się  moi koledzy z pracy, bo sztucznie tworzone problemy i kontrowersje dla mnie najzwyczajniej nie istnieją. Mam masę czasu na prawdziwe życie. Mam też w sobie coraz więcej ciszy, w której łatwiej usłyszeć głos Pana. Chwała Panu!!!

Chrześcijanie