


Marta Pelka
W Piśmie Świętym jest wiele fragmentów mówiących o życiu we wspólnocie, ale szczególnie ten jeden bardzo mnie zaintrygował. Początek drugiego rozdziału Listu do Filipian (Flp 2,1-4 ) właściwie wskazuje nam jakie cechy powinna mieć prawdziwa wspólnota, która istniej z miłości do Boga.
Pierwszym takim warunkiem jest obecność Boga, tej wspaniałej Miłości, o której niestety (zbyt) często zdarza nam się zapominać. Choć nie jest to tutaj powiedziane wprost to bez Ojca się nie da. Tak naprawdę to właśnie On nas jednoczy, pozwala być. Kiedy Go zatracimy, zgubimy, zapomnimy dla Kogo tak naprawdę powinna istnieć wspólnota. Musimy wtedy zacząć walczyć o poprawę sytuacji lub nawet rozwiązać taka grupę. Bez Boga to nie ma sensu. Bez Niego zatracamy wspólny cel, już nie ma nas kto jednoczyć. Musimy zdać sobie sprawę dla kogo przychodzimy na spotkania: dla ludzi czy dla Jezusa?
Drugim warunkiem jest wspólny cel. Jak już wcześniej wspominałam tym wspólnym celem, dla którego uczestniczymy w spotkaniach, wspólnej modlitwie powinien być Bóg i pogłębianie naszej wiary. Kiedy widzimy ten cel, nawet największe spory łatwo się rozwiązuje, zawsze każda osoba ma coś wspólnego, a to jak wiadomo, pomaga w rozwiązywaniu problemów. Logicznie myśląc, kiedy zapomnimy o Jezusie, o tym celu, np. na rzecz znajomych lub zatracamy Go przekładając osobiste relacje nad Boga, to kłótnie się będą pogłębiać, a Jego będzie trudno odnaleźć. Wtedy wytrwają tylko najwierniejsi, ci którzy nie zapomnieli o Nim.
We wspólnocie musi być jeden Duch, jedna Miłość... Kiedy się jednoczymy nie możemy zapominać o tym, że każdy z nas jest równy, ma takie same prawa, jest takim samym dzieckiem bożym jak inni. Nie ważne czy formuje się rok czy pięć. Kiedy patrzymy na innych z góry to sami, często nieświadomie, niszczymy wspólnotę. Nie może tak być. Musimy „patrzeć na siebie w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie”, a nie odwrotnie. Wtedy takie zachowanie nazywa się unoszeniem się pychą... POKORA to jest to!
Bardzo związany z tym, co napisałam powyżej jest następny warunek. Mianowicie mamy patrzeć na potrzeby innych, a nie być samolubami zapatrzonymi w siebie. Na tym polega działalność takiej grupy, głównie się na tym opiera - na wzajemnej pomocy. Wspólnota powinna wspierać i gwarantować pomoc np. podczas kłopotów duchowych. Jeśli tak postępujemy możemy być pewni, że jeszcze bardziej jednoczymy się w Nim.
Właściwie ostatnia wytyczna dotyczy współzawodnictwa. Chyba logiczne jest, że kłótnie czy jakiekolwiek wywyższanie się prowadzi do współzawodnictwa. I właśnie ten ostatni warunek kumuluje to wszystko, co napisałam wcześniej. Przecież konflikty zawsze są opierane na wzajemnej niechęci bądź na zazdrości. Przez kłótnie nikt nikomu nie zaufa, wspólnota nie będzie ostoja jaką być powinna itd....
Myślę, że bardzo ważna jest też szczerość, ale ona wynika z zaufania i wspólnego celu. Jeśli we wspólnocie wszystko jest we właściwym porządku i Bóg jest na pierwszym miejscu, a ludzie się gromadzą dla Niego to wszystkie pozostałe warunki będą spełnione. Z nich właśnie wynika szczerość i zaufanie.
Polecam rozważenie tego fragmentu Pisma w ciszy i spokoju. Teraz kiedy już wiemy, jaka powinna być prawdziwa wspólnota, nie pozostaje nam nic innego, jak dążyć do udoskonalania Kościoła i grup, które się w nim organizują.