


Marta Pelka
Już wiele razy pisałam o wolontariuszach, ale nigdy o osobach, które mimo choroby czy ułomności chcą żyć. Dzięki Bogu miałam to szczęści i spotkałam Anię oraz pacjentki z hospicjum, które mimo wszystko nie tracą chęci życia. Wręcz promieniują radością. Właśnie ten artykuł chciałabym zadedykować takim ludziom jednocześnie dziękując im, że są...
Wspaniałym przeżyciem jest pomagać innym, ale jeszcze większym uczyć się od samych chorych i umierających jak żyć i cieszyć się każdą chwilą. Mogłoby się wydawać, że wiedząc o zbliżającej się śmierci każdy człowiek się załamuje. Jednak nie! Wspaniałym przykładem są panie, z którymi pracowałam przy jednej z akcji organizowanej przez hospicjum. Mimo swej choroby i bólu były pogodne, wciąż uśmiechnięte, pełne energii pomagały nam przy pracy. To był dla mnie wielki szok. Do tej pory widziałam umierających ludzi z tymi strasznymi „pustymi spojrzeniami”, a teraz... Przy nich poczułam, że moje problemy są malutkie. Mało tego, nie dość, iż są błahe, to jeszcze bardzo często robię jakąś aferę jeśli np. coś poszło nie tak. A one? Przezwyciężyły tą szarą rzeczywistość i żyją własnym życiem. Dzięki takim ludziom uświadamiam sobie, że każda chwila tu na Ziemi jest okropnie ważna i nie mogę marnować czasu na głupstwa.
Taką drugą niesamowitą osobą jest Ania. Od urodzenia jeździ na wózku inwalidzkim, właściwe jest uzależniona od innych, ale mimo tego wszystkiego nie poddaje się. Emanują od niej takie pokłady energii, entuzjazmu jakich bardzo często brakuje zdrowemu człowiekowi. Kiedy mam zły humor przypominam sobie o Ani. Jej otwartość na drugiego człowieka, radość ze wszystkiego co ją otacza i pozytywne nastawienie do świata jest zaraźliwe. Chyba za to wszyscy ją kochają. Ona po prostu potrafi być sobą...
Właśnie najdziwniejsze jest to, że my - ludzie zdrowi nie doceniamy życia. Marnujemy tyle czasu na zmartwienia, załatwianie jakichś mało ważnych spraw. Nasze problemy nas tak przytłaczają, iż z czasem przestajemy doświadczać piękna tego świata. A przecież on jest piękny – takim stworzył go Bóg. Dzięki osobom, które tu wymieniłam zrozumiałam, że będzie, jak ma być. Łatwiej i lepiej jest pogodzić się ze swoim losem, niż ciągle się wykłócać i narzekać Panu na swoje życie. Ono tak naprawdę jest niesamowite i pełne wspaniałości. Trzeba się tylko dobrze rozejrzeć, poszukać ich. Bo łatwo znaleźć te negatywne rzeczy - zło jest głośne, a dobro ciche i pokorne.
Dla mnie takim promykiem słońca jest niewątpliwie Ania. Mogę śmiało stwierdzić, że w pewnym sensie ona pomaga mi nauczyć się żyć od nowa. Na zakończenie przytoczę cytat pasujący do Ani i tych pacjentek hospicjum : ”Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”. Nasze problemy wbrew pozorom wcale nie są takie ogromne. „Wystarczy” zaufać i pójść w ślady tych niesamowitych kobiet, życie na pewno będzie wtedy piękniejsze.