


Aleksandra Sowa-Zduńczyk /Jezus.com.pl
„To wspaniale potrafić słuchać drugiego człowieka.” Przyglądając się bliżej postaci Michała Banasika, śląskiego artysty, można potraktować te słowa jako jego swoistą dewizę życiową. Kim jest ten, który czas swojego życia oddal muzyce?
Niezwykła umiejętność słuchania i wrażliwość cechowały go od najmłodszych lat. Już od wczesnego dzieciństwa fascynował się muzyką i dźwiękiem. W wieku sześciu lat rozpoczął naukę w szkole muzycznej. Na egzaminie wstępnym oczarował nauczycieli swoją grą na pianinie. Przez następne 2 lata robił ogromne postępy. Dopiero po tym czasie wychowawcy zorientowali się, że ich genialny uczeń nie zna nut... Ma po prostu słuch absolutny i fenomenalną pamięć. W następnych latach edukacji Michał opanował jednak nuty, ukończył średnią szkołę muzyczną i zaczął grać na organach w kościołach. Po dziś dzień za swojego największego nauczyciela uważa pastora Adama Hławiczkę, którego spotkał w tamtym okresie w katowickim kościele ewangelickim. To ten człowiek pomógł dzisiejszemu wirtuozowi zaprzyjaźnić się z instrumentem organowym. Większość swojego życia Michał Banasik spędził w Katowicach, w pewnym momencie Pan Bóg poprowadził go jednak aż na Ocean Arktyczny - obecnie kilka miesięcy w roku muzyk spędza na luksusowym statku Hanseatic. Tam też znalazł nową fascynację - krajobrazy Bieguna Północnego. Stały się one inspiracją dla jego muzyki i pożywką dla artystycznej wyobraźni, czego efektem są również piękne zdjęcia.
Śląski artysta, muzyk, wielbiciel Bieguna Północnego, organista - można tak powiedzieć o Michale Banasiku, jednak tego, kim jest, nie da się zamknąć w kilku słowach. To człowiek o wyjątkowej osobowości i prawdziwy geniusz muzyczny.
Ci, którzy mieli to szczęście współpracować z Michałem Banasikiem, są pod wrażeniem jego umiejętności. Od niedawna na półkach sklepowych można znaleźć nową płytę z jego udziałem. DVD „Czas II” jest zapisem koncertu, który miał miejsce w katowickiej Katedrze Chrystusa Króla 11 lat temu. Koncert składający się z 7 części był wielką improwizacją muzyczną w wykonaniu Michała Banasika i Józefa a. Połączenie ich talentów, muzyki i inspiracji słownej dało efekt niepowtarzalny i wyjątkowy.
- To, co udało się wtedy stworzyć tym wielkim, znakomitym muzykom, wsłuchanym w niezmienne słowo Ewangelii, ale wsłuchanym również w siebie, co widać w rejestracji tego koncertu, ma wartość i znaczenie ponadczasowe. - mówi ks. Stanisław Puchała, obecny proboszcz parafii katedralnej, który prowadził słowem wspominany koncert - To, co stworzyli, jest dziś tak niezwykle świeże, tak bardzo wciągające, tak bardzo przejmujące. Ich muzyka jest po prostu podjęciem tego słowa, które słyszeli, wszak to wszystko tworzone było na gorąco, to jest jedna wielka wspaniała improwizacja dwóch wielkich śląskich artystów.
Praca nad wydaniem płyty dała okazję do powtórnego spotkania wykonawców i organizatorów tamtego koncertu. Dla niektórych była to pierwsza okazja do spotkania z Michałem Banasikiem.
- Michał to prawdziwy artysta, który wie dokładnie, co chce przekazać przez swoją muzykę i potrafi to precyzyjnie nazwać. W jego grze nie ma miejsca na rzeczy przypadkowe, wszystko jest dokładnie przemyślane - mówi Adam Grabolus, realizator DVD „Czas II” i autor materiałów dodatkowych - Jest perfekcjonistą, ma dla niego znaczenie każdy dźwięk, a nawet cisza, pauza między dźwiękami - jej długość też jest ważna. - dodaje.
- Kiedy ja byłem duszpasterzem akademickim w krypcie katedry bywało, że Michał czasem na święta przychodził do krypty na mszę świętą wieczorną i wtedy zasiadał za organami i podczas mszy w odpowiednich momentach robił swoje improwizacje. I to było coś, co dawało nam niezwykłe przeżycie misterium Eucharystii. Właśnie w tamtym okresie rozpoczęły się nasze kontakty, przyjaźń, a potem również nagrywanie rożnych programów wspólnych w krypcie i w katedrze. - wspomina ks. Puchała.
Koncert „Czas”, który miał miejsce w 1998 roku, był pierwszą okazją do spotkania i wspólnego tworzenia dla artystów Józefa Skrzeka i Michała Banasika. Józef Skrzek tak wspomina Banasika z tamtego okresu: - Zawsze był ciekawy, zawsze mnie interesował. Oglądałem go jeszcze w duecie z Andrzejem Zubkiem, kiedy grali różne takie ciekawostki na cztery ręce. Myślałem sobie: ten człowiek ma pojęcie o tym jak rozbudować myśl!
Nie udało by się nigdy stworzyć tak pięknego i harmonijnego dzieła dwóm muzykom praktycznie nieznającym się wtedy, gdyby nie umiejętność prawdziwego słuchania i rozumienia drugiego.
- Co powiedzieć o wolności, o wolności twórczej? - wspomina to niesamowite przeżycie Michał Banasik - Każdy z nas jest człowiekiem wolnym i teraz spotykają się dwie indywidualności. Nikt nie wie, co będziemy grać. Mamy tylko słowo, hasło. Pierwsza część - prolog, to myśl Galileusza: „...a jednak się kręci!” - a więc ziemia. Rozpoczął Józek magmą dźwiękową, która mnie zainspirowała do swoistego kontrapunktu. W tej wolności, każdy grał swoją muzykę, ale równocześnie było ważne, żeby jednym uchem słuchać siebie, a drugim uchem słuchać partnera. Nam tej umiejętności w dzisiejszych czasach strasznie brakuje, my słuchamy zazwyczaj siebie, a nie słuchamy drugiego i nie wyciągamy żadnych wniosków. W tej muzyce, w tym tworzeniu było właśnie uzupełnienie - dźwięk inspirował następny dźwięk partnera - to było wspaniałe. Inaczej być nie mogło, żeby to korespondowało. -
Michał Banasik to nie tylko genialny muzyk, to również człowiek o niezwykłej osobowości, a jedną z jego głównych cech jest właśnie umiejętność słuchania.
- Jest człowiekiem o wyjątkowej kulturze osobistej, z którym prowadzenie rozmowy to prawdziwa przyjemność - mówi o Michale Adam Grabolus - Jest również wyjątkowo ugodowy i mimo wielkości własnego talentu, daje szansę drugiemu człowiekowi, by pokazał swoje umiejętności. Ja doświadczyłem tego w sposób szczególny podczas realizacji płyty „Czas II” - chciałem wnieść też coś swojego w jej tworzenie. Michał miał własną wizję, ale był również otwarty na propozycje i pomysły, potrafił słuchać i akceptować zmiany, co jest wyjątkową umiejętnością w dzisiejszym świecie!
Jerzy Kucharek, manager i wydawca płyty, po raz pierwszy osobiście spotkał się z Michałem Banasikiem przy okazji realizacji tego DVD. Tak opowiada o swoim spotkaniu z artystą:
- Przede wszystkim jest to człowiek, osoba otwarta i przyjacielsko nastawiona do ludzi. Ma bardzo wysoką kulturę osobistą. Geniusz muzyczny. Świetny mówca, erudyta. W rozmowie i kontakcie nie musi nic udowadniać. Talent muzyczny słychać w jego grze na instrumentach klawiszowych: organy, fortepian. Obcując z Michałem Banasikiem miałem świadomość, że spotykam Mistrza, od którego mogę się wiele nauczyć. W naszym codziennym życiu brakuje nam Mistrzów. W zamian „dostajemy” tzw. gwiazdy, które z pojęciem i zachowaniem Mistrza nie mają nic wspólnego.
- Przez muzykę Michał przekazuje swoje emocje, to jak postrzega świat. Jego muzyka jest nietuzinkowa, słychać tam dźwięki, których nie usłyszy się u innych artystów grających na organach. Ktoś kiedyś powiedział, że tylko Banasik potrafi wydobyć z organów katowickiej katedry pełnię dźwięku. Słuchanie jego muzyki to wielkie przeżycie, pozwala się na chwilę odizolować od szarej rzeczywistości. - podsumowuje Adam Grabolus.
Płytę „Czas II” można już nabyć w sklepach muzycznych. Dlaczego warto jej posłuchać?
- Wyjątkowa jest przede wszystkim ze względu na przesłanie i muzykę. - mówi Jerzy Kucharek - Słowo, które inspiruje do gry dwóch fenomenalnych muzyków. Wypowiadane słowa z Apokalipsy św. Jana, fragmenty Ewangelii są bardzo aktualne w XXI wieku. Muzyka stanowi wypełnienie czasu pomiędzy jednym słowem a kolejnym. Muzyka w wykonaniu dwóch geniuszy, nie boję się tak nazwać Michała Banasika i Józefa Skrzeka, jest porywająca i skłaniająca do bardzo głębokiej refleksji. Praca nad materiałem, słuchanie muzyki było dla mnie osobiście wielkim przeżyciem... Otaczający nas świat wiruje coraz szybciej, dlatego może czasami warto zastanowić się nad sensem życia, naszą relacją do bliskich i do Pana Boga.
Tylko w Katedrze Chrystusa Króla są poprzeczne piszczałki, tzw. „piszczałki hiszpańskie”, z których Michał Banasik wydobywa interesujące krótkie dźwięki. W utworze „Wyspa umarłych” mamy popis mistrzowskiej gry Józefa Skrzeka na harmonijce ustnej. Proszę sobie wyobrazić połączenie dźwięków harmonijki ustnej z dźwiękami wielkich organów piszczałkowych. Myślę, że jest to fenomen na skalę światową. Dopełnieniem koncertu jest nagranie wypowiedzi muzyków i ks. S. Puchały po 11 latach. - dodaje wydawca.
Może trochę zaskakiwać, że taki koncert czekał aż 11 lat na wydanie. Ma on jednak wartość ponadczasową i nie jest przypadkiem, że teraz właśnie nadszedł nowy czas na „Czas II”. Dla Jerzego Kucharka ma to również wymiar osobisty:
- Myślę, że koncert czekał w archiwum telewizji na mnie. Dla wielu firm wydawniczych nie jest to temat medialny. Trudno na tego typu wydawnictwach zarobić pieniądze. Ważne, że DVD jest, a te 11 lat wobec wieczności to naprawdę niewiele.
Zobacz na Opoka.tv teledysk do utworu „U stóp Krzyża”, który promuje płytę „Czas II”.
Już niebawem będziecie mogli na Portalu Opoka.tv wygrać płytę „Czas II”. Oglądajcie nasze wakacyjne konkursy!