Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.

CHRZEŚCIJANIE

Bóg dał mi wolność!

Bogdan Bogusławski

 

Od dzieciństwa fascynowały mnie mroczne sprawy. Kiedy oglądałem filmy w jakiś dziwny, niechciany przeze mnie sposób, zło mnie fascynowało, wręcz podniecało. Napisałem "niechciany przeze mnie" z tego względu, że świadomie wiedziałem, że np. morderstwo czy próba gwałtu są złem, jednak na jakimś innym poziomie, byłem tym złem zafascynowany...

 

Kiedy wszedłem w burzliwy okres nastoletni zacząłem nieco bardziej interesować się muzyką. Słuchałem różnych zespołów, które jak się później dowiedziałem, grały muzykę satanistyczną. Wtedy nie rozumiałem jeszcze zbyt dobrze tekstów piosenek, jednak kunszt muzyczny potrafiłem docenić. Do tego wszystkiego doszło jeszcze to, że w wieku 18 lat-19 lat zacząłem czytać biblię szatana. Robiłem to oczywiście z "dobrych" pobudek. Będąc od roku w Ruchu Światło-Życie chciałem poznać taktykę wroga, żeby wiedzieć w jaki sposób z nim walczyć. To jednak, jak okazało się później, był sprytny diabelski zabieg, który miał mnie pogrążyć.

 

Kiedy zaczęły się moje problemy w szkole, w relacji z pewną dziewczyną, a także w domu (szczególnie w relacjach z rodzicami). Na skraju chyba wyczerpania sił psychicznych, pewnego smętnego wieczora natrafiłem w czarnej księdze na "modlitwy" (o ile można to tak nazwać...) do złych duchów. Była to treść przyzywania konkretnych demonów. Ja będąc sfrustrowany tym, że nic mi nie wychodzi, że czego się nie ruszę to "spieprzę" zacząłem odmawiać te modlitwy z wiarą. Choć z prawdziwą wiarą miało to mało wspólnego, to jednak byłem przekonany i zdecydowany o mocy tego wydarzenia. Myślałem w tamtym jednym momencie, że przez przyzywanie demonów w końcu coś mi się w życiu uda. W momencie odmawiania modlitw... nic się nie stało. Nie wydarzyło się kompletnie nic. Czas pokazał jednak, że skutki tego czynu okazały się gorsze niż mogłem przypuszczać. Biblię szatana przestałem czytać po pewnym czasie, kiedy pod - wierzę w to niezaprzeczalnie - wpływem Boga zrozumiałem, że po "nasze" Pismo Święte nie sięgam tak chętnie jak po czarną księgę. Od tego momentu przestałem czytać to przekłamane, szatańskie "coś".

 

Po kilku miesiącach od tego wydarzenia pojechałem na rekolekcje, na których Bóg mnie nawrócił. Pomimo tego, że od dwóch lat byłem w Ruchu Światło-Życie nie byłem człowiekiem nawróconym. Nie byłem nim, bo nie spotkałem żywego Boga. Na wspomnianych przeze mnie rekolekcjach podczas wielu modlitw doświadczałem, czułem, wiedziałem, że Bóg żyje i że bardzo osobiście mówi do mnie. Mówił przez różne obrazy w mojej głowie, przez odczucia, przeczucia, przez fragmenty Pisma Świętego, a także innych ludzi. Po prostu czułem, że Bóg jest moim Dobrym Ojcem. Wiedziałem o tym już dużo wcześniej, ale poczuć, doświadczyć - doświadczyłem tego dopiero na tych rekolekcjach w 2004 roku. Od tego czasu moje życie diametralnie się zmieniło.

 

Po nawróceniu, kiedy chciałem dalej doświadczać tej dobroci i miłości Boga do mnie postanowiłem więcej się modlić. Codziennie chodziłem na Mszę Świętą, codziennie czytałem i po 40 minut rozważałem fragmenty Pisma Świętego, odmawiałem Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia i litanie. Podczas tych wszystkich moich praktyk spotykania się z Bogiem, słuchania Go, mówienia do Niego i chwalenia Go, doświadczałem bardzo dziwnych rzeczy. Oto kiedy tylko rozpoczynała się Eucharystia albo klękałem do jakiejś modlitwy rosła we mnie ogromna złość, potężna agresja, która dosłownie rozrywała mnie od środka. Myślałem jednak, że to normalna kolej rzeczy - kiedy człowiek stara się więcej modlić, a przez to zbliżyć do Boga, to zły duch mu w tym po prostu przeszkadza męcząc go i dręcząc na różne sposoby, żeby tylko zniechęcić do modlitwy. Kiedy jednak w 2006 roku pojechałem na inne rekolekcje miało okazać się coś z goła innego.

 

Trzeci dzień pewnych rekolekcji w 2006 roku był kolejnym przełomowym dniem mojego życia. Owego trzeciego dnia wieczorem miała miejsce modlitwa o uwolnienie od wszystkich złych rzeczy czy praktyk podejmowanych w życiu. Kiedy usiadłem na swoim miejscu, zastanowiłem się przez moment i wypisałem wszystkie brudne rzeczy, jakie w kiedykolwiek się angażowałem, cała jedna strona z zeszytu była zapisana drobnym druczkiem (satanistyczna muzyka, biblia szatana, wywoływanie duchów, wiara w energie, bioenergoterapia, itd). Kiedy podszedłem do modlitwy po chwili okazało się, że nie potrafię zapanować nad swoim ciałem. Moje nogi w kolanach zaczęły dziwnie "chodzić", byłem zupełnie świadomy i spokojny, nawet trochę mnie to zjawisko rozbawiło, jednak nie potrafiłem tych ruchów własnego ciała zatrzymać. Ksiądz i modlący się za mnie spojrzeli tylko po sobie porozumiewawczo, a ja przeczuwałem już co te spojrzenia miały oznaczać. Byłem zniewolony (nie opętany, bo była to taki jakby "lżejszy" stan) przez złe duchy. Podczas późniejszych wielu godzin modlitw moje ciało zachowywało się w sposób, w który nie chciałem, którego jednak nie potrafiłem zatrzymać. Nadnaturalne wyginania nóg, rąk czy kręgosłupa. Wypowiadanie nienaturalnym głosem słów w nieznanych mi językach. Dużo by tu można opowiadać. Kiedy wróciłem z rekolekcji musiałem zgłosić się do diecezjalnego egzorcysty. Nie będę omawiał tego co się działo podczas wielu wielu egzorcyzmów, bo chcę zaświadczyć o Bogu, Jego Miłości i mocy, a nie o złym duchu.

 

Podczas modlitw wiele razy doświadczyłem tego, że Pismo Święte jest autentycznym Słowem Boga. Kiedy zły duch, który "siedział" we mnie nie potrafił znieść czytanych słów Biblii. Doświadczyłem autentycznej obecności Jezusa mojego Boga i Zbawiciela w Przenajświętszym Sakramencie. Kiedy ksiądz mówił, żebym pokłonił się przed tabernakulum czułem potężną walkę w swoich kolanach tak jakby zły duch był zmuszony do klęknięcia przed swoim Stworzycielem, czego jednak nie chciał zrobić (oczywiście zrobił, bo musiał uznać wszechmoc i władanie Boga). Doświadczyłem też potężnej pomocy Aniołów Stróżów i wielu świętych. Podczas pewnej modlitwy moje ręce same powędrowały do tyłu. Tym razem wiedziałem, że to nie działanie złego ducha. Bo będąc z nim w pewien sposób "złączonym" czasem udało mi się "wyczuwać" co chce zrobić. Tym razem wiedziałem, że nie bardzo mu się to podoba, i że to jego ręce są związywane. Pewna osoba, której Bóg dał w tamtym czasie szczególny dar, powiedziała mi później, że widziała jak święta siostra Faustyna podeszła do złego ducha, który był we mnie i związała go dokładnie w taki sposób w jaki powędrowały moje ręce. Wiem, że te wszystkie opowieści brzmią może jak tanie science-fiction, jednak nie pisałbym ich, gdyby nie fakt, że wszystkiego tego doświadczyłem na własnej skórze.

 

Dziś jestem WOLNYM CZŁOWIEKIEM! Jestem wdzięczny Bogu, że On sam doprowadził  do mojego uwolnienia. Wiele osób walczyło dla mnie o ten dar. Bóg jest tak dobry, że po roku od wyjścia na jaw tego, że jestem zniewolony, Bóg uwolnił mnie od działania złych duchów. Później Bóg niejednokrotnie dawał mi możliwość uczestniczenia w modlitwach za inne osoby, które były w niewoli złego ducha. Dziś jestem szczęśliwym mężem jednej żony i wiem, że Bóg, mój Tata jest Władcą wszystkiego i wszystkich. To On panuje nad całym wszechświatem i nie pozwoli, jeśli Go tylko o to poprosimy (bo Bóg nigdy nie działa wbrew nam), żeby nam stała się krzywda.

 

Alleluja!!!

Chrześcijanie

KOMENTARZE

Imię

E-mail

Komentarz