Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.

CHRZEŚCIJANIE

"Bóg ciągle pozostaje wierny"

Michał Misztal /Jezus.com.pl

 

Wywiad z Robertem Kasprowiczem o jego nawróceniu, o odkryciu daru pisania piosenek uwielbienia i drodze życiowej.

 

 

W jaki sposób spotkał pan Boga w swoim życiu?

 

Robert Kasprowicz: W wieku 18 lat „odkryłem” Nowy Testament i co sam Autor Biblii mówi o warunkach relacji z człowiekiem. Zadziwiło mnie, że Bóg jest tak blisko i że śmierć Jezusa na Golgocie może skutecznie „zmyć” wszystkie moje grzechy. Postanowiłem więc na serio powierzyć całe swoje życie w Boże ręce, oczywiście nie wiedząc co może przynieść przyszłość. Dzisiaj, po 20 latach, gdy przyszło wieść tzw. „dorosłe życie” ze wszystkimi jego plusami i minusami, nie żałuję swojej decyzji. Bóg ciągle pozostaje wierny.

 

Kiedy i w jakich okolicznościach odkrył pan dar tworzenia pieśni uwielbienia?

 

Robert Kasprowicz: To również i mnie zaskoczyło. Około 10 lat temu, podczas „domowego” grania na gitarze, coś zaczęło wypływać z mojego wnętrza i przybrało formę utworu. W taki to sposób zaczęła się moja „przygoda” z pisaniem pieśni.

 

Jak wyglądała pana droga w tym namaszczeniu? Poza wykorzystywanym darem i modlitwą trzeba było odpowiednich ludzi i okoliczności do tego żeby nagrać płytę jedną, drugą, teraz trzecią...

 

Robert Kasprowicz: Tak, oczywiście. Głęboko wierzę, że jeżeli wykonujemy coś zgodnego z Bożą wolą, to na naszej drodze pojawiają się ludzie i pewne praktyczne możliwości do realizowania planów. Tak było i jest w moim przypadku. Do nagrania pierwszej płyty pt. „Moja Twierdza” zachęcili mnie przyjaciele. Przed nagraniem piosenek na tą płytę w domowym studio mojego przyjaciela w Łodzi zadał on mi pytanie „Czy znajdzie się 20 osób, które będą chciały ich posłuchać?”. Dokonałem szybkich obliczeń w pamięci i udzieliłem pozytywnej odpowiedzi. Tak się zaczęło. Potem, w roku 2007, otrzymałem maila od innego przyjaciela z Kościoła w Belfast, w Irlandii Północnej, że jest po wstępnej rozmowie ze znanym na całym świecie liderem uwielbienia Robinem Markiem (autorem pieśni „Jesus, all for Jesus”, „Days of Elijah” z płyty „Revival in Belfast”) i mam od tej chwili możliwość nagrania kolejnej płyty w jego studio, znajdującym się w budynku kościelnym w Belfast. W niecodzienny sposób pojawiły się środki, by z towarzyszeniem irlandzkich muzyków nagrać płytę „Jesteś Mą Nadzieją”. To jest pewnie temat na odrębną rozmowę.

 

W ubiegłym roku poprosiłem przyjaciół, nauczycieli z Chrześcijańskiej Szkoły Muzycznej „Missio Musica”, absolwentów Instytutu Jazzu w Katowicach, o pomoc w aranżacji oraz nagraniu kolejnej płyty. Adam Kosewski, główny „mózg” operacji zgodził się od razu, dołączyli inni. Po drodze „napotkaliśmy” Pawła „Bzima” Zareckiego, który realizował sesję nagraniową. W czerwcu tego roku wszystkie nasze wysiłki doprowadziły do wyprodukowania płyty „Moc Miłosierdzia”, najlepiej do tej pory zaaranżowanej i zrealizowanej w mojej karierze. Także w czerwcu zorganizowaliśmy koncert z całym zespołem w Toruniu i od tej pory mogę powiedzieć, że mam zespół składający się z młodych i utalentowanych muzyków. Tak oto otworzyłem nowy rozdział na mojej drodze artystycznej.

 

Skąd czerpie pan inspiracje do pisania tekstów?

 

Robert Kasprowicz: To bardzo dobre pytanie. Inspiracja do napisania kolejnej piosenki zwykle pojawia się w chwili, gdy przybliżam się do Boga. Często dzieje się to w chwilach dramatycznych, a czasem, gdy rozmyślam nad Bożym Słowem i „z góry” przychodzi zrozumienie jakiejś ważnej dla mnie kwestii. To co piszę w piosenkach powinno mieć oparcie w Biblii. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł opowiadać o czymś, czego nie jestem pewien, o czym nie jestem przekonany i czego nie znajduję w Piśmie Świętym.

 

Do kogo i z jakim przesłaniem kieruje pan swoją muzykę?

 

Robert Kasprowicz: Odpowiedź na to pytanie może wydać się dziwna, ale chyba nie do końca zastanawiam się kto może być „potencjalnym odbiorcą” mojej muzyki. Przesłanie z kolei jest zawsze to samo, a mianowicie, że Bóg jest blisko i może uratować każdego, kto się do niego zbliży. Że doskonale zna wszystko, co się dzieje w naszych głowach, sercach. Że jest wierny i nigdy nie zawodzi.

 

Czy wzoruje się pan na kimś muzycznie?

 

Robert Kasprowicz: Każdy artysta chce być oryginalny, ale oczywistym jest, że słuchamy innych wykonawców i ma to na nas wpływ. Pierwszym artystą śpiewającym o Bogu, który wywarł na mnie wpływ jest, nieżyjący już, Keith Green, amerykański kompozytor i wykonawca z przełomu lat 70. i 80. XX wieku. Bardzo lubiłem i ciągle lubię słuchać brytyjskiego „uwielbiacza”, Matta Redmana.

 

Trzecia płyta „Moc miłosierdzia” jest inna niż druga, oceniana jako naprawdę dobra produkcja polskiej muzyki chrześcijan „Jesteś mą Nadzieją”, skąd i dlaczego taka zmiana?

 

Robert Kasprowicz: Jak wcześniej wspomniałem, płyta „Moc Miłosierdzia” została zaaranżowana przez ludzi o dużej wrażliwości muzycznej. Sam poprosiłem moich przyjaciół o „muzyczną podróż” w nowym dla mnie kierunku, przy zachowaniu mojej własnej wrażliwości. Dobrze czuję się w tym klimacie muzycznym, na pierwszym miejscu zawsze jednak powinno pozostawać przesłanie.

 

Teraz trochę bardziej osobiście. Jakie jest pana największe marzenie?

 

Robert Kasprowicz: Widzieć całą moją rodzinkę (od ponad miesiąca jest nas w domu piątka ;) żyjącą w bliskiej relacji z Bogiem.

 

Chciałby pan nagrać płytę z...?

 

Robert Kasprowicz: Kolejną z tymi samymi muzykami, którzy współtworzyli „Moc Miłosierdzia”.

 

Która z piosenek jest dla pana najbardziej szczególna i dlaczego?

 

Robert Kasprowicz: Trudno jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Każda ma dla mnie znaczenie, wiąże się z konkretnymi przeżyciami. Z ostatniej płyty najbardziej lubię śpiewać „Psalm 23” oraz „Moc Miłosierdzia”.

 

Jakie plany muzyczne i osobiste ma pan na przyszłość?

 

Robert Kasprowicz: W dalszym ciągu się rozwijać, pod każdym względem. Chcę dobrze realizować swoje „zadania” jeśli tylko Boże błogosławieństwo będzie nad nimi.

 

Ostatnio zacząłem myśleć o tworzeniu piosenek w języku angielskim i nagraniu w przyszłości płyty po angielsku. Chciałbym też nagrać płytkę z kołysankami dla dzieci, zobaczymy co uda się zrealizować...

Chrześcijanie

KOMENTARZE

Imię

E-mail

Komentarz