


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu . A gdy jedli, rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi. Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie? On zaś odpowiedział: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: Czy nie ja, Rabbi? Odpowiedział mu: Tak jest, ty” (Mt 26,14-25)
Kiedy czytam przytoczoną dzisiaj historię ewangeliczną, przychodzą mi na myśl dyskusje jakie raz po raz wstrząsają opinią publiczną w naszym kraju w związku z pojawiającymi się nowymi publikacjami książkowymi ujawniającymi nazwiska i imiona poszczególnych agentów komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, którzy, jak się okazało, działali w różnych środowiskach i pełnili (a co często jeszcze bardziej zaskakujące, często do dzisiaj pełnią) różne odpowiedzialne funkcje.
Okazuje się bowiem, że ludzka natura jakoś dziwnie potrafi pogodzić dwie skrajne postawy - z jednej strony lojalność i uczciwość wobec bliskich i przyjaciół, a z drugiej strony żądzę pieniędzy, prowadzącą nawet do wydania najbliższych.
Oczywiście, jestem świadomy, że nie we wszystkich przypadkach omawianych ostatnio w mediach należy stosować tę samą „miarę”. Życie jest czasami zbyt skomplikowane, aby móc w prosty sposób kogoś ocenić, a tym bardziej potępić za jego postawę w trudnym czasie totalitaryzmu.
Jednak, patrząc na dzisiejszą Ewangelię, przyznaję, że nie do końca potrafię zrozumieć postawę Judasza, który przecież przez tyle lat był kształtowany w szkole Jezusowej. Nie można powiedzieć, że nie widział Jego cudów. Nie można powiedzieć, że nie słyszał Jego nauczania. Nie można powiedzieć, że zagubił się nie mogąc „złapać” kontaktu z Panem. Każdego dnia, prawie w każdym miejscu, mógł Jezusa o wszystko zapytać, wyjaśnić wątpliwości, szukać odpowiedzi na niezrozumiałe dla niego słowa Mistrza.
Judasz jednak, zamiast dociekać i wyjaśniać, zamiast przyjmować z wiarą nauczanie Mistrza z Nazaretu, zdecydował się na bardzo dramatyczny krok...
Niestety, ten krok pokazuje, że każdemu z nas zawsze grozi niewłaściwe podejście do Jezusa (i wielu naszych bliźnich). Postawa Judasza, pokazuje, że nikt z nas nie może powiedzieć, że jest na tyle święty i doskonały, że na pewno nigdy nie zdradzi swoich najszczytniejszych ideałów, którym, być może, służył przez wiele lat.
Powstaje jednak w tym zakresie bardzo poważne pytanie: jak po takim upadku ma wyglądać nasze życie? Czy rzeczywiście tak jak Piotr, który zaparł się Mistrza, każdy z nas jest w stanie przejść ze śmierci do życia, czy też raczej, jak Judasz, raczej zakończyć swoje życie (duchowe) jednoznaczną decyzją odwrócenia się od Boga.
Być może właśnie dlatego, aby pomóc nam odpowiedzieć na postawione wyżej pytania, scena odmalowana w dzisiejszym fragmencie Ewangelii dokonuje się właśnie w czasie Paschy, którą Jezus spożywał ze swoimi uczniami, kilkadziesiąt godzin przed inną Paschą, która dokonała się przez ofiarę Pana na krzyżu Golgoty. Być może właśnie poprzez te okoliczności Jezus pokazuje każdemu z nas, że mimo naszych grzechów jesteśmy zaproszeni do przejścia ze śmierci grzechu do życia w świetle. Nawet bowiem wtedy, gdy w naszym sercu pojawia rodzi się jakaś grzeszna myśl, warto przyjąć zaproszenie Mistrza do wzięcia udziału w Jego Passze i w Jego Najświętszej Krwi obmyć się z grzechów i przyjąć Jego przebaczenie.
Wtedy bowiem u końca naszego życia, na każdego z nas będzie czekało zaproszenie na niewyobrażalną Paschę przygotowaną przez naszego Ojca w niebie.