


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie” (Łk 9,43b-45)
„Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”...
Zapowiedź Jezusa objawiona uczniom po ich powrocie z pierwszej wyprawy misyjnej a także wkrótce po cudownym rozmnożeniu chleba i wyznaniu Piotra mogła wprawić ich w konsternację. Jak to? Ten wielki Prorok i Nauczyciel, Mesjasz Izraela, przed którego imieniem pierzchają demony miałby być wydany w ręce jakiegokolwiek człowieka? Ten, który potrafi wskrzeszać zmarłych, uciszać żywioły, leczyć wszelkie choroby, rozmnażać żywność, nie mógłby się obronić przed nędznym stworzeniem?
Jednak już niedługo uczniowie mieli się przekonać na własne oczy w jaki sposób spełniła się zapowiedź, którą mogliśmy przeczytać w Ewangelii: „Jezus bowiem, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej (por. Flp 2,6-8).
Wydaje mi się jednak, że Jezus, nie tylko został wydany przez Judasza w ręce arcykapłanów i starszych, a potem w ręce Piłata i jego oprawców. On... wciąż wydaje się w ręce ludzi.
Myślę, że można tak powiedzieć, mając na myśli chociażby misję przepowiadania Dobrej Nowiny, która została powierzona każdemu człowiekowi. Jezus już nie chodzi po Ziemi w swoim fizycznym ciele i nie może swoimi ustami przekazywać prawdy o Bożej miłości. To zadanie powierzył Apostołom i uczniom, a przez nich każdemu, kto nosi dumne miano chrześcijanina. Jest to wielka odpowiedzialność i jednocześnie wielkie wyzwanie. Jezus wiedząc o tym nie zostawił nas samych, lecz posyła swojego Ducha Świętego, który przypomina i wyjaśnia Jego Słowo.
Wydaje mi się jednak, że w wielu rejonach świata (szczególnie we współczesnej Europie Zachodniej) ta misja jest coraz skuteczniej wstrzymywana. Dzieje się tak dlatego, że pod pozorem poprawności politycznej, szacunku dla innych i tolerancji, nie pozwala się obecnie chrześcijanom głosić Bożego orędzia w sposób jawny i równoprawny w stosunku do innych religii. Wręcz przeciwnie, pod naciskami różnych grup, na przykład coraz silniejszych liczebnie wyznawców Mahometa, czy przedstawicieli organizacji lewicowych, chrześcijanie praktycznie nie mogą zaistnieć w przestrzeni publicznej.
Nie tak dawno dziennik „Rzeczpospolita” doniósł o próbie organizacji w Kolonii „Kongresu przeciwko islamowi”. „Staramy się zrobić w Kolonii to, co Jan III Sobieski zrobił pod Wiedniem: powstrzymać islam - przekonuje Adriana Bolchini, przewodnicząca jednej z włoskich organizacji walczących z islamizacją Europy. Rozmawiamy na malowniczym Heumarkt, rynku starego miasta w Kolonii. Z dala tysiące gardeł skandują: „Nazi raus” („Naziści wynocha”). Na szczelnie otoczonym przez policję Heumarkt przygotowano scenę z wielkim napisem „Stop islam”. - To nie prowokacja ani wezwanie do przemocy, lecz jedynie wyraz sprzeciwu przeciwko rozprzestrzenianiu się islamu w Niemczech i Europie oraz nadmiernej tolerancji - tłumaczy Manfred Rouhs z ugrupowania Pro Köln. Od lat sprzeciwia się ono budowie największego w Europie meczetu w dzielnicy Ehrenfeld” (...) Dziesiątki tysięcy przeciwników kongresu opanowały niemal całą Kolonię. Dostępu do Heumarkt bronili przez całą noc z piątku na sobotę. Grzali się przy płonących kontenerach na ś
mieci. - „Precz z nazistami” - głosiły transparenty (...). W obliczu możliwych zamieszek policja cofnęła zezwolenie na organizację wiecu. - Napięcie w mieście rośnie. Nie możemy ryzykować - tłumaczy rzecznik policji” (Piotr Jendroszczyk, Wojna o islam w Kolonii, Rzeczpospolita z dnia 20.09.2008 r.).
Co ciekawe w tym samym numerze zamieszczono relację z nieudanego przedsięwzięcia tureckiego reżysera Tanyolac’a Türkben’a, który miał zamiar kręcić film dokumentalny o cesarstwie bizantyjskim. „Film pod tytułem „Anatolia” miał też pokazać, jaki wpływ miały różne cywilizacje, w tym chrześcijańska, na rozwój Turcji. By odtworzyć realia cesarstwa bizantyjskiego, reżyser kazał wywiesić flagi z krzyżami na murach twierdzy w Kayseri w centralnej Anatolii, mieście znanym w starożytności jako Cezarea Kapadocka. Rekwizyty te wywołały gwałtowne protesty mieszkańców. – Co te krzyże tu robią? Jesteśmy muzułmanami! – krzyczeli rozwścieczeni demonstranci. Doszło do przepychanek. Wezwana policja kazała usunąć flagi, mimo że ekipa filmowa posiadała zezwolenie gubernatora prowincji na ich wywieszenie” (Aleksandra Rybińska, Krzyże rozwścieczyły Turków z Cezarei, Rzeczpospolita z dnia 20.09.2008 r.)
Może więc dobrze, że w obliczu tak bardzo „wojującego islamu”, w Europie pojawiają się też ciekawe inicjatywy chrześcijańskie, mające na celu nie tylko obronę, ale również propagowanie pozytywnych wartości. Jedną z takich inicjatyw jest stowarzyszenie „Europa dla Chrystusa!” zainicjowane przez chrześcijan różnych wyznań (zarejestrowane w lipcu 2005 r.) jako odpowiedź na dyskryminację w naszych czasach. To Stowarzyszenie ma na celu ofensywę chrześcijaństwa w dwóch aspektach modlitewnym oraz społecznym. Tak więc oprócz codziennej modlitwy za ludzi mieszkających w Europie, próbuje również oddziaływać w zakresie przekazu wiedzy, koniecznej do zrozumienia rozwoju kulturowego, społecznego i politycznego w szczególności w tych zagadnieniach, które dotyczą chrześcijańskiej moralności, jak i życia polityczno-społecznego (kultura życia i godność ludzka, rodzina, małżeństwo, seksualność, chrześcijańska nauka społeczna, wolność, tolerancja, relacje z innymi religiami, rozdział państwa od Kościoła i jego autentyczne znacz
enie, religia i edukacja, historia, tożsamość Europy, tożsamość chrześcijaństwa, idee polityczne, „ciemne karty” historii Kościoła itd.) (więcej informacji o stowarzyszeniu znajduje się również na naszym Portalu Jezus.com.pl - TUTAJ).
Skoro poprzez ręce ludzkie Jezus został kiedyś wydany na śmierć, może teraz między innymi dzięki takim działaniom jak „Europa dla Chrystusa” będzie On mógł „zmartwychwstać” do życia w świadomości ludzi naszego kontynentu.