


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych” (Mk 9,2-10)
Zanim przejdziemy do rozważania dzisiejszego tekstu ewangelicznego, chciałbym Cię, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, zachęcić do zapoznania z tekstem pierwszego czytania. Autor Księgi Rodzaju przypomina nam jedną z najbardziej dramatycznych historii zapisanych na kartach Starego Testamentu: „Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem - powiedział: weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: Abrahamie, Abrahamie! A on rzekł: Oto jestem. Anioł powiedział mu: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu” (Rdz 22,1-2.9-13.15-18)
Czytając Słowo Boże przeznaczone na dzień dzisiejszy, uświadomiłem sobie nagle coś niesamowitego. Oto bowiem w przytoczonym fragmencie starotestamentalnym możemy przeczytać, że Bóg wstrzymał rękę Abrahama przed zadaniem śmiertelnego ciosu Izaakowi, natomiast... nie uczynił tego wobec własnego Syna. Można powiedzieć, że Jezus Chrystus umierając na drzewie krzyża jako prawdziwy Baranek Paschalny, został złożony w całopalnej ofierze za nasze grzechy.
Być może dlatego, spojrzawszy przez pryzmat dramatycznej historii z góry Moria na dzisiejszy fragment ewangeliczny, św. Paweł mógł napisać słowa zawarte w dzisiejszym drugim czytaniu: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?” (Rz 8,31b-34)
I jeśli Abrahamowi, ze względu na jego czyn, Pan Bóg przyrzekł, że będzie mu błogosławił i da mu potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza”, to o ileż bardziej, duchowe potomstwo zostanie dane Jezusowi. To przecież On, gdy został nad ziemię wywyższony, przyciągnął wszystkich do siebie” (por. J 12,32). Jeśli Abraham „uwierzył i to poczytane mu zostało za sprawiedliwość” (por. Rz 4,3), to o ileż bardziej sprawiedliwym jest Ten, który przez swoją śmierć usprawiedliwił wielu (w tym Ciebie i mnie), a teraz każdemu z nas w wierze przewodzi i ją wydoskonala (Hbr 12,2)?