


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do swoich uczniów: Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie” (Łk 21,12-19)
Z danych opublikowanych przez rocznik Niemieckiego Aliansu Ewangelicznego oraz Międzynarodowe Towarzystwo ds. Praw Człowieka za rok 2007 wynika, że z ok. 2,1 mld chrześcijan ok. 200 mln, czyli co dziesiąty chrześcijanin (!) cierpi prześladowania z powodu wyznawania swojej wiary. Wyznawcy Chrystusa są dyskryminowani i krzywdzeni. Wciąż dochodzi do aktów przemocy a nawet do zabójstw. Według przytoczonych w powyższym dokumencie informacji, w minionym roku zła sytuacja milionów chrześcijan na świecie nadal pozostaje bez zmian, a w niektórych regionach nawet uległa dalszemu pogorszeniu. Przede wszystkim dramatycznie wygląda sytuacja chrześcijan w Iraku. Dotychczas kraj opuściło z powodu ciągłego zastraszania, ataków, porwań, trzy czwarte chrześcijan. Również w Indiach i Pakistanie wzrosła liczba zagrożeń i aktów przemocy ze strony islamskich ekstremistów. Nowym zjawiskiem w Pakistanie są groźby pod adresem chrześcijan, aby nawracali się na islam albo opuścili kraj (za depeszą Katolickiej Agencji Informacyjnej umieszczonej w serwisie www.wiara.pl)
Do szczególnego nasilenia przemocy wobec chrześcijan doszło ostatnio w Indiach. Od końca sierpnia w stanie Orisa liczba ofiar różnych pogromów oceniana jest już na ponad 100 osób. Fundamentaliści hinduistyczni spalili ponad 50 kościołów i ok. 4 tys. domów chrześcijan. Akty przemocy przenoszą się także na inne regiony. W stanie Karnataka w południowych Indiach radykałowie zaatakowali w niedzielę 14 września 20 kościołów, a w starciach zostało rannych przynajmniej 18 osób. Na czas napadów hinduiści wybierali godziny sprawowania Mszy i nabożeństw (za depeszą KAI z 15.09.2008 r.)
Można by zapytać dlaczego chrześcijanie wciąż cierpią?
Czy Bóg nie może powstrzymać fali przemocy i zbrodni?
Nie podejmuję się odpowiedzieć na powyższe pytania w Imieniu Najwyższego. Ośmielam się jednak zauważyć - chociażby na przykładzie dzisiejszego fragmentu ewangelicznego oraz zdarzeń z historii Kościoła - że prześladowania czasami mają również „pozytywne” efekty.
Przypomina mi się chociażby historia św. Pawła, który dokładnie tak, jak zapowiedział Jezus w przeczytanym przed chwilą fragmencie Ewangelii wg św. Łukasza, z powodu swojej wiary w Chrystusa był zaprowadzony przed oblicze królów i namiestników. Około roku 59 - jak czytamy chociażby w 25 i 26 rozdziale Dziejów Apostolskich - Paweł stanął przed rzymskim gubernatorem Judei Festusem oraz królem Batanei, Gaulanitydy Trachonu i Paneasu, okręgu Tyberiady w Galilei oraz okręgów Tarichae i Julias w Perei – Agryppą II. Co więcej – jak dowiadujemy się z Dziejów Apostolskich, przemowa Pawła wywarła takie wrażenie na królu, że „niewiele brakowało, a przekonałby go i zrobił ze niego chrześcijanina” (por. Dz 26,28).
Historia pierwszych wieków chrześcijaństwa przypomina również, że „ci, których rozproszyło prześladowanie, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, głosząc słowo samym tylko Żydom. Niektórzy z nich pochodzili z Cypru i z Cyreny. Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i opowiadali Dobrą Nowinę o Panu Jezusie” (Dz 11,19-20).
Tak więc prześladowania, aczkolwiek dotkliwe dla chrześcijan, w pewien sposób mogą przysłużyć się do przekazywania Dobrej Nowiny o zbawieniu.
Ta nowina nie jest wymysłem jakiegokolwiek człowieka. Gdyby tak było, na pewno nie ostałaby się w obliczu tortur i prześladowań. Ponieważ jednak w głoszeniu Ewangelii ze szczególną mocą działa Duch Święty, aż po dzień dzisiejszy, również poprzez prześladowania, Dobra Nowina rozprzestrzenia się po świecie, obdarzając ludzi nadzieją nowych, wspaniałych, niebiańskich rzeczywistości.
Oby w tym świętym dziele coraz wyraźniej zaznaczał się również nasz udział. Oby w naszym życiu ta misja mogła zostać podjęta nie w kontekście prześladowań (czyli niejako pod przymusem), ale z dobrej i nieprzymuszonej woli.