


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca” (Łk 15,1-10)
Piętnasty rozdział Ewangelii Łukasza rozpoczyna cykl bardzo ważnych katechez wygłoszonych przez Jezusa, mających na celu ukazanie Bożej miłości względem człowieka. Po przypowieści o pasterzu wyruszającym na poszukiwanie zagubionej owcy, czy kobiecie szukającej zagubionej drachmy, Jezus wygłasza jedną z najpiękniejszych przypowieści - o miłosiernym ojcu (lub jak niektórzy mówią - o synu marnotrawnym).
Większość tych przypowieści jest wygłaszana przez Mistrza z Nazaretu w obecności faryzeuszy i uczonych w Piśmie czyli osób, które w szczególny sposób były powołane do tego, aby troszczyć się o lud Boży. Ci ludzie, w specjalny sposób kształceni i przygotowywani, mieli pomagać innym w wiernym podążaniu Bożymi ścieżkami. Niestety, bardzo, bardzo często to zadanie nie było realizowane...
Nie działo się to niestety wyłącznie za czasów Jezusa. Przypominał o tym już prorok Ezechiel wygłaszając karcące mowy do współczesnych sobie pasterzy Izraela. Mówił: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi. Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza. Rozproszyły się, błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku; i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie pytał i nikt ich nie szukał. Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego: Wyrocznia Pana Boga: Przecież owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec, dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego. Tak mówi Pan Bóg: Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie; wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer. Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę (Ez 34,2-11)
Przytoczone powyżej proroctwo Ezechiela przenosi nas niejako z powrotem do pierwszego przykładu wygłoszonego przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii. Okazuje się bowiem, że dokładnie tak, jak za czasów proroka na poszukiwanie swoich owiec, nie wyruszają pasterze którym powierzono to zadanie. Oni raczej wolą stać z boku, dyskutować, osądzać...
Jednak na poszukiwanie owiec zaplątanych w gąszczu grzechu, zaginionych w mrokach nocy beznadziei, wyrusza najlepszy pasterz - Jezus Chrystus. On cieszy się z każdej owcy, która się nawraca. Każdą z nich bierze na swoje ramiona i wprowadza do Królestwa Niebieskiego.
Same owce, bez pomocy Najwyższego Pasterza, nie byłyby w stanie odnaleźć drogi powrotu do owczarni. Jezus zaś pokazuje po raz kolejny, że to On wciąż wychodzi z inicjatywą ratunku człowieka, a najlepszą nagrodą dla Niego jest radość ze zbawienia tych, którzy tego najbardziej potrzebują.