


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Dlaczego narody się buntują,
czemu ludy knują daremne zamysły?
Królowie ziemi powstają
i władcy spiskują wraz z nimi przeciw Panu
i przeciw Jego Pamazańcowi:
Stargajmy Ich więzy
i odrzućmy od siebie Ich pęta!
Śmieje się Ten, który mieszka w niebie,
Pan się z nich naigrawa,
a wtedy mówi do nich w swoim gniewie
i w swej zapalczywości ich trwoży:
Przecież Ja ustanowiłem sobie króla na Syjonie, świętej górze mojej.
Ogłoszę postanowienie Pana:
Powiedział do mnie: Tyś Synem moim,
Ja Ciebie dziś zrodziłem.
Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo
i w posiadanie Twoje krańce ziemi.
Żelazną rózgą będziesz nimi rządzić i jak naczynie garncarza ich pokruszysz.
A teraz, królowie, zrozumcie, nauczcie się, sędziowie ziemi!
Służcie Panu z bojaźnią
i Jego nogi ze drżeniem całujcie,
bo zapłonie gniewem i poginiecie w drodze,
gdyż gniew Jego prędko wybucha.
Szczęśliwi wszyscy, co w Nim szukają ucieczki!”
(Psalm 2)
Być może kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej jest świetną okazją, aby pochylić się chociażby nad niektórymi wersetami psalmu drugiego rozpoczynającego się od słów: „Dlaczego narody się buntują, czemu ludy knują daremne zamysły?”
Przypominają mi się te słowa szczególnie w perspektywie mocarstwowych planów Hitlera, Stalina czy Mussoliniego, próbujących poprzez podboje i terror realizować swoją chorą politykę, wymierzoną również w podstawowe prawa człowieka. Wydaje mi się jednak, że ostrza bagnetów wymierzonych przeciwko drugiemu człowiekowi, czy też gaz trujący powodujący makabryczną śmierć miliony istnień w komorach gazowych Auschwitz czy innych obozów zagłady, nie stanowiły ataku jedynie przeciwko ludziom. Bez żadnej wątpliwości należy powiedzieć, że wszelkie akty pogardy dla stworzenia (niezależnie od koloru skóry, rasy czy narodowości) są w rzeczywistości konkretnym gestem bluźnierstwa i pogardy wymierzonym przeciw Bogu - stwórcy.
Owszem, człowiek za podszeptem szatana, już w raju, poprzez grzech nieposłuszeństwa, wypowiedział niejako swoją deklarację wobec Boga: „Nie będę służył! Rzeczywiście od tego czasu, poprzez różne działania, ze wszelkich sił stara się „stargać więzy Bożego prawa i odrzucić od siebie pęta przykazań”. Ciekawe jednak, że ludzkie wysiłki budowania szczęścia i lepszego jutra wciąż rozbijają się o rafy pychy, słabości, grzechu i nienawiści.
Cóż może wtedy Bóg - ten, który dał człowiekowi wolność?
O dziwo, Wszechmocny nie może rzucić w nikogo z nas piorunem. Nie może nas zatopić falami potopu (przyrzekł bowiem, że nigdy nie będzie już takiej „plagi” - por. Rdz 9,11).
Być może Bóg, siedząc na wysokości, może się teraz jedynie... „śmiać” (a nawet jak mówi psalmista: naigrawać, z nieporadnych działań ludzi wierzgających przeciw jego prawu). Nie jest to jednak śmiech szydercy czy tym bardziej szaleńca skazującego ludzi na wieczne potępienie.
Oto bowiem w kolejnych słowach psalmu drugiego Bóg pokazuje, że jego celem dla człowieka jest ocalenie go.
W tym celu posyła Tego, którego „ustanowił królem na Syjonie, świętej górze” To nie jest jakiś wybrany człowiek, lecz „Ten, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach” (Hbr 1,3). To On pokazuje drogę najlepszych wyborów dla człowieka. Nie jest nią na pewno dominacja, czy podbój innych, lecz pokorna postawa służby i poszanowania Bożego prawa.
Wszyscy, którzy tą drogą kroczą i wszyscy, którzy szukają w nim ucieczki na pewno zaznają szczęścia.