


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał , wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,34-40)
W ubiegłą niedzielę, homilie w naszej parafii głosił najmłodszy z wikariuszy. Przyrównał on wiarę do systemu matematycznego, w którym pewne zasady są jasno ustalone, w którym funkcjonują pewne zależności i gotowe wzory. Jeśli do tych wzorów podstawi się właściwe czynniki, bez problemu można uzyskać prawidłową odpowiedź.
Myślę jednak, że nie tylko odnośnie do wiary, ale i do całego życia człowieka, można zastosować to porównanie. W szczególny sposób nasuwa mi się ono po przeczytaniu przytoczonego dzisiaj fragmentu Ewangelii. Słowa Pana Jezusa przypominają i wyjaśniają prawo Boże objawione Mojżeszowi (o którym możemy zresztą przeczytać w pierwszym czytaniu): „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę, zapali się gniew mój, i wygubię was mieczem i żony wasze będą wdowami, a dzieci wasze sierotami. Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie karzesz mu płacić odsetek. Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy. Nie będziesz bluźnił Bogu i nie będziesz złorzeczył temu, który rządzi twoim ludem. Nie będziesz się ociągał z ofiarą z obfitości zbiorów i soku wyciskanego w tłoczni. I oddasz Mi twego pierworodnego syna. To samo uczynisz z pierworodnym z bydła i trzody. Przez siedem dni będzie przy matce swojej, a dnia ósmego oddasz je Mnie” (Wj 22, 20-26)
Jezus - nasz Mistrz i Nauczyciel, nie ma zamiaru zastępować starotestamentalnych poleceń, jakimiś nowymi twierdzeniami. On bowiem nie przyszedł znieść Prawa, ale je wypełnić. Przypomina o tym swoim uczniom, mówiąc: „Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim” (por. Mt 5,17-19)
Wydaje mi się, że przez to stwierdzenie Pan Jezus pokazuje, że najdoskonalszy wzór, obejmujący wszelkie dziedziny życia już istnieje. Być może, zamiast pewnej szczegółowości i czy „rozciągłości”, można go uprościć: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem a bliźniego swego jak siebie samego”. To „uproszczenie” nie wprowadza jednak żadnych nowych wartości i dzięki temu może wciąż pomagać w znalezieniu właściwego rozwiązania we wszelkich działaniach.
W tym kontekście można by się zastanawiać, dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią cieszyć się swoją wiarą, dlaczego przeżywają swoje życie jako nieustanny konflikt, dlaczego są wrogo nastawieni do Boga, do Kościoła, do księży itp.?...
Odpowiedź, być może, jest związana z porównaniem przytoczonym przez naszego wikariusza. Być może w swoim życiowym „systemie matematycznym” ludzie ci sięgnęli po niewłaściwe wzory. Owszem, być może, podstawili do nich nawet prawidłowe dane. Być może dokonali żmudnych obliczeń.
Zastosowanie jednak nieprawidłowego wzoru, nie zawierającego na pierwszym miejscu miłości Boga, a na drugim miłości człowieka, zawsze przyniesie niewłaściwy wynik...