


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” (Łk 11,27-28)
Wydaje mi się, że nie można wszystkiego wyssać z mlekiem matki. Widzę to chociażby po moich dzieciach. Każde z nich odziedziczyło przecież podobne geny, każde z nich było karmione tym samym mlekiem, a jednak każde z nich różni się od swojego brata czy siostry, nie tylko wyglądem zewnętrznym, ale też swoim charakterem, talentami i zainteresowaniami. Taką prawidłowość można zresztą zaobserwować u mieszkańców wszystkich kontynentów. Nawet w obrębie danej kultury, rasy czy plemienia widoczne są wyraźnie różnice charakterologiczne czy psychiczne. Indywidualny pierwiastek w każdym człowieku jest tak różny, że nie sposób go pominąć czy zignorować. Jeśli bowiem dzieci tych samych rodziców różnią się między sobą wyglądem zewnętrznym i cechami charakteru, to jak bardzo mogą się różnić od siebie doświadczeniami w sferze duchowej?
Dzisiejsza Ewangelia próbuje w pewien sposób zwrócić uwagę słuchaczy na ten ważny, lecz często pomijany fakt w życiu człowieka. Wyraźnie pokazuje bowiem dwie sfery: sferę naturalną - związaną z pochodzeniem rodzinnym i narodowym oraz sferę duchową - wynikającą z relacji z Bogiem i posłuszeństwem Jego Słowu. Przed Bogiem nie liczy się przynależność do jakiegoś określonego narodu, czy słynnej rodziny, ale osobista decyzja, co do przyjęcia, lub odrzucenia Jego oferty przygotowanej dla każdego z nas. Jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, Jezus wypowiada wobec zgromadzonych tłumów rewolucyjny pogląd. Przypomina, że błogosławieni są nie ci, którzy należą do jakiegoś określonego ludu, nie ci, którzy odziedziczyli obietnice wraz z mlekiem matki, ale „ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie”.
Temat ten w pewien sposób rozwija i pogłębia dzisiejsze pierwsze czytanie. Św. Paweł pisze: „Pismo poddało wszystko pod władzę grzechu, aby obietnica dostała się na drodze wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą. Do czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w zamknięciu aż do objawienia się wiary. Tym sposobem Prawo stało się dla nas wychowawcą, który miał prowadzić ku Chrystusowi, abyśmy z wiary uzyskali usprawiedliwienie. Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą - dziedzicami”.
Jak widać z powyższego fragmentu, każdy, niezależnie od pochodzenia, może stać się potomkiem Abrahama, niekoniecznie przez przynależność do Narodu Wybranego, ale przede wszystkim przez dziedzictwo wiary. Bóg w swojej niesamowitej dobroci, nie odrzucając potomków Abrahama według ciała, ani nie przekreślając swojej obietnicy złożonej Izraelowi (która wciąż trwa i wypełni się w pełni przy końcu świata), dzięki Jezusowi Chrystusowi otwiera drzwi do Królestwa Niebieskiego również dla przedstawicieli innych narodów. Nie tak dawno czytaliśmy o tym we fragmencie Listu do Efezjan: „Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości” (Ef 2,13-16).
Kim są wymienione powyżej obie części ludzkości? O jakich dwóch rodzajach ludzi mówi Apostoł?
Bez wątpienia można powiedzieć, że autor Listu do Efezjan ma tu na myśli Naród Wybrany - Izrael i narody pogańskie, nie mające wcześniej „dostępu” do Bożych obietnic. Przypomina, że Jezus Chrystus przyniósł Dobrą Nowinę zarówno dla jednych jak i dla drugich. W Nim bowiem i jedni i drudzy mają przystęp do Ojca, ponieważ to dzięki Jego śmierci wszyscy stali się Jego dziećmi.
Jeśli więc tak bardzo błogosławione jest łono, które nosiło Zbawiciela świata i błogosławione piersi, które Go karmiły, to jak wspaniałą obietnicę przygotował Bóg dla tych, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie. Niezależnie od tego z jakiego wywodzą się narodu...