Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Ważne to, co wewnątrz...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste” (Łk 11,37-41)

 

Wcale nie tak dawno temu, zdecydowałem się na zakup dużego, rodzinnego, wspaniale wyposażonego samochodu. Ponieważ już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem nabycia większego wozu, kiedy tylko w Internecie zobaczyłem kilka fotografii oraz opis odzwierciedlający niesamowicie bogate wyposażenie auta, przy dość przystępnej (jak na ten model) cenie, byłem przekonany, że będzie on wreszcie spełnieniem moich marzeń. Utwierdziły mnie w tym rozmowy przeprowadzone z właścicielem, który zachwalał swój samochód przedstawiając jeszcze dodatkowe „bajery” nie umieszczone w opisie internetowym (m.in. komputer pokładowy, instalacja gazowa, elektryczne szyby i lusterka, podgrzewane i elektrycznie regulowane przednie fotele, klimatyzacja itd. itp.). Już prawie zdecydowany na zakup, spojrzałem jeszcze do komory silnika, rzuciłem okiem na instalację gazową, stan opon, podwozia i lakieru. Wszystko „na oko” wyglądało bardzo dobrze, więc zdecydowałem się kupić samochód. Zapłaciłem właścicielowi stosowną kwotę, przerejestrowałem auto, wykupiłem stosowne ubezpieczenia i zadowolony zacząłem korzystać z pojazdu. Niestety, po kilku tygodniach okazało się, że spod maski silnika zaczęły dobiegać niepokojące odgłosy: jakieś szmery, syczenie, od czasu do czasu głośny wybuch. Co gorsza, zdarzyło mi się, że zaparkowawszy samochód w jakimś miejscu (na przykład przed hipermarketem) nie mogłem uruchomić silnika. Nawet jeśli po kilku próbach mi się to udawało, silnik pracował nierówno i trząsł się jak szalony.

 

Widząc takie objawy, pojechałem do znajomego mechanika, prosząc go o diagnozę. Okazało się, że sprzedawca samochodu, zataił przede mną wiele ukrytych wad, a w stosunku do innych rzeczy nie powiedział całej prawdy. Podczas wizyty w warsztacie, mechanik stwierdził na przykład, że instalacja gazowa była „składana” z różnych części (ponieważ ze względu na małe wymiary komory silnika, nie było miejsca na włożenie części oryginalnych). Efektem tego m.in. była konieczność zastosowania mniejszego niż zazwyczaj filtru powietrza, który z racji swoich wymiarów i parametrów, nie mógł dostarczać silnikowi odpowiednich ilości powietrza, a co za tym idzie mógł spowodować jego uszkodzenie. Okazało się też, że tak eksploatowany silnik był już bardzo mocno zużyty (pojawiły się już jakieś nieszczelności na zaworach itp.). W efekcie mechanik ocenił, że suma wszystkich napraw mogła się równać sumie zakupu samochodu. Co gorsza, nawet wykonanie wszystkich napraw nie dawało gwarancji, że samochód będzie mi mógł służyć przez kilka następnych miesięcy czy lat.

 

Myślę, że ten przydługi wstęp bardzo dobrze opisuje pewne rzeczywistości opisane w dzisiejszej Ewangelii. Okazało się, że, tak jak faryzeusz, który zaprosił Jezusa do swojego domu, ja również, bardzo często patrzę jedynie na okoliczności zewnętrzne. Może czynię tak dlatego, że łatwo je dostrzec (bo są widoczne gołym okiem), jednak bardzo często mogą przynieść zupełnie mylną ocenę danej rzeczywistości.

 

W przeczytanym przed chwilą fragmencie ewangelicznym możemy zauważyć, że Jezus nie tylko gani faryzeusza, za przykładanie zbyt wielkiej wagi do zewnętrznych obyczajów i przepisów, ale podkreśla, że człowiek jest JEDNOŚCIĄ. Stwórca zewnętrznej strony uczynił także wnętrze. I jedna i druga strona w życiu człowieka jest ważna. Okazuje się, że najważniejsze wybory nie dokonują się w przestrzeni zewnętrznej, lecz właśnie w naszym wnętrzu. Pan Jezus przypomina: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym (Mk 7,21-23).

 

A jednak, we wnętrzu człowieka może dokonywać się też coś zgoła innego. W Liście do Galatów czytamy o wspaniałych cechach. Są nimi: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim /cnotom/ nie ma Prawa (Gal 5,22-23).

 

Kto może sprawić cud przemiany naszego wnętrza? Jedynie Duch Święty. Wyżej wymienione, pozytywne cechy życia chrześcijańskiego są bowiem Jego owocami... Owocując zaś tak wspaniale w naszym wnętrzu, bardzo szybko przeniesiemy te dary we wszystkie obszary naszej zewnętrznej aktywności...