


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy” (Łk 4,31-37)
Co to znaczy duch nieczysty?
Nie spotkałem żadnego opisu pozwalającego jakoś zidentyfikować problem takiego ducha (a raczej na odkrycie na czym polegała owa „nieczystość”).
Dlatego też mogę jedynie snuć przypuszczenia, że być może chodziło o jakąś nieczystość rytualną, do której dziwne, niewytłumaczalne po ludzku, skłonności miał opisany w Ewangelii człowiek.
Jednak być może chodziło o inną nieczystość - kojarzoną z doskonale nam znanym szóstym i dziewiątym przykazaniem Dekalogu?
A może jeszcze inaczej: być może w przeczytanym fragmencie chodziło o „nieczystość” nauki wiary, przedstawianie jakichś heretyckich, odszczepieńczych nauk, które próbował głosić publicznie człowiek z Kafarnaum.
Kiedy jednak przeczytałem pewien artykuł w Rzeczpospolitej uświadomiłem sobie, że może być jeszcze jeden rodzaj nieczystości zatruwający stopniowo mentalność ludzką pod pozorem hołdowania wolności i artystycznej swobody wypowiedzi.
Jak bowiem donosi w swojej korespondencji z Rzymu Piotr Kowalczuk: „Mimo wielu protestów, w tym Watykanu, Zarząd Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Bolzano nie usunie rzeźby przedstawiającej ukrzyżowaną żabę z kuflem w ręku
Rzeźba będzie eksponowana do czasu zamknięcia wystawy „Widzenie peryferyjne i ciało zbiorowe” 21 września. Otworzono ją w maju zeszłego roku. Ukrzyżowaną żabę początkowo wystawiono przy wejściu. Protesty przeciw obrazoburczej rzeźbie nasiliły się, gdy w lipcu do pobliskiego Bressanone na wakacje przybył Benedykt XVI. Wojewoda regionu Franz Pahl podjął dziewięciodniową głodówkę. Usunięcia rzeźby domagał się też lokalny biskup Wilhelm Egger i 10 tys. osób w petycji. W efekcie żabę przeniesiono na trzecie piętro muzeum. Wojewoda nie dał za wygraną i napisał list do Benedykta XVI. Ostatnio ujawnił, że 7 sierpnia odpisał mu sekretarz stanu kardynał Tarcisio Bertone: „Rzeźba obraża uczucia religijne wielu osób, dla których krzyż jest symbolem Bożej miłości i zbawienia zasługującym na szacunek”. Mimo to zarząd muzeum zdecydował, że żaba zostaje, bo prawdziwe, szlachetne intencje autora rzeźby zostały źle zrozumiane. Martin Kippenberg nie żyje od 11 lat. Za życia tłumaczył, że rzeźba była pierwotnie autoportretem i powstała, gdy znalazł się w „ciemnym okresie życia“. Ale „wraz z upływem czasu zawarte w rzeźbie przesłanie zaczęło ewoluować, by w końcu stać się symbolem typowego mieszkańca Europy Środkowej – pijaka i bluźniercy prywatnie, a wzorowego katolika publicznie”. W opinii mieszkańców to po prostu bluźnierstwo. I choć muzeum się tym nie przejmuje, część mediów podniosła alarm, że papież chce cenzurować sztukę, choć w prywatnym liście kard. Bertone wyraża jedynie opinię o rzeźbie, nie domagając się jej wycofania z wystawy” (Piotr Kowalczuk, Ukrzyżowana żaba zostaje w Muzeum, Rzeczpospolita z dnia 30-31 sierpnia 2008 r).
Wydaje mi się jednak, że niezależnie od „rodzaju” nieczystości, Jezus potrafi zapanować nad takim duchem w sposób mocny i zdecydowany.
Na przykładzie przeczytanego dzisiaj fragmentu ewangelicznego możemy zobaczyć, że Mistrz z Nazaretu czyni to dokładnie tak samo, jak Bóg w czasie stwarzania wszechświata. Tak bowiem jak na samym początku dziejów, Bóg powoływał swoim słowem wszystko do istnienia, tak samo Jezus jednym słowem potrafił zamknąć usta Szatanowi i uwolnić człowieka od mocy, które go dręczyły...
W kontekście przedstawionego wyżej tekstu ewangelicznego oraz moich hipotez, i przykładu z ostatnich dni, zastanawiam się nad tym, jak dzisiaj Jezus radzi sobie z duchem nieczystym?
Myślę, że dla Jezusa nie jest to problem. Jednak dla współczesnych Jego uczniów, jest chyba w tej sferze sporo do zrobienia...
Z jednej bowiem strony w wielu przypadkach, zniewolenie przed ducha nieczystego, traktuje się jako zwykłą chorobę psychiczną i zamiast poszukiwać uwolnienia w mocy Jezusa, szuka się pomocy u psychiatrów czy psychologów...
Z drugiej zaś strony, być może zbyt często, próbuje się walczyć z duchem nieczystym w sposób ludzki (tak jak w sprawie „Żaby z Bolzano” pisząc petycje, prośby, opinie, a nawet wytaczając procesy sądowe, w czasie których Szatan zyskuje tylko swoje dodatkowe pięć minut w świetle jupiterów kamer telewizyjnych i na pierwszych stronach gazet).
Być może jednak zbyt rzadko jest podejmowana totalna walka duchowa. Jeśli bowiem „ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem” (Mt 17,21), to wydaje mi się, że zamiast wdawać się w niepotrzebne spory i dyskusje z całym światem, warto sięgnąć po najpotężniejszą broń, moc Jezusa Chrystusa, która już wiele razy w ciągu wszystkich wieków burzyła liczne warownie nieprzyjaciela i sprawiała, że „na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych” (Flp 2,10).