Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Upadki świadczą o potędze?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Uczniowie rzekli do Jezusa: Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś. Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,29-33)

 

W ramach tzw. mowy pożegnalnej (zanotowanej na kartach Ewangelii wg św. Jana w rozdziałach 13,31 - 16,33) Jezusa nie przytacza już żadnej przypowieści. Wręcz przeciwnie, Mistrz z Nazaretu mówi swoim uczniom bardzo szczegółowo o swojej męce, śmierci i zmartwychwstaniu, odejściu do nieba, zesłaniu Ducha Świętego - Pocieszyciela, nienawiści świata wobec uczniów Chrystusa, wreszcie o swoim powtórnym przyjściu...

 

Wydaje mi się, że taki właśnie sposób przekazu jest bardzo pożądany. Najważniejsze dla uczniów wydarzenia nie mogą zostać ukryte za zasłoną domniemania, niepewności, przypowieści, które mogły by być w przyszłości interpretowane na ten czy inny sposób.

 

To objawienie jest również ukazaniem realnego obrazu życia chrześcijańskiego. Mistrz z Nazaretu nie chce trzymać swoich uczniów w niepewności, a tym bardziej obiecać im jakichś złotych gór, czy, tym bardziej, życia prostego, łatwego i przyjemnego. Mówi wyraźnie o tym, że wyznawanie wiary jest zadaniem prawie heroicznym, któremu wielu, w różnych chwilach słabości po prostu nie będzie umiało sprostać.

 

Być może jest to również doskonała wskazówka w jaki sposób opowiadać o Jezusie innym ludziom. Wydaje się bowiem, że wielu współczesnych uczniów Jezusa próbuje przedstawiać chrześcijaństwo w sposób nadmiernie atrakcyjny. W związku z tym świadomie ukrywa się ciemne miejsca, porażki ludzkie, czasami nawet niewierność Kościoła wobec podstawowych prawd przekazanych przez Jezusa.

 

Jednak, wbrew pozorom, przyznanie się do porażek, żal za grzechy nie świadczy o słabości człowieka. Wręcz przeciwnie: jest dowodem odwagi, a przede wszystkim powierzenia Panu wszystkich tych spraw, których nie udało się zrealizować ludzkimi siłami. Dlatego też zapewne w ramach przygotowań do obchodów Jubileuszu roku 2000, na wyraźne życzenie papieża Jana Pawła II, powołane zostały różne komisje historyczno-teologiczne, które miały pokazać obszary, w których Kościół był niewierny nauczaniu Pana. Tę prawdę wyraził też dobitnie list apostolski papieża Jana Pawła II „Tertio Millenio Adveniente”. Papież podkreślił w nim, że „radość każdego Jubileuszu jest w szczególny sposób radością z odpuszczenia win, radością nawrócenia. Wydaje się, że na plan pierwszy powinno się wysunąć to, co stanowiło temat Synodu Biskupów w 1983 r., to znaczy pokutę i pojednanie. Synod ten był wydarzeniem ogromnie znamiennym w dziejach Kościoła posoborowego. Podjął on zawsze aktualną sprawę nawrócenia (metanoia), które jest wstępnym warunkiem pojednania z Bogiem zarówno pojedynczych osób, jak i wspólnot.

 

Gdy zatem zbliża się ku końcowi drugie tysiąclecie chrześcijaństwa, jest rzeczą słuszną, aby Kościół w sposób bardziej świadomy wziął na siebie ciężar grzechu swoich synów, pamiętając o wszystkich tych sytuacjach z przeszłości, w których oddalili się oni od ducha Chrystusa i od Jego Ewangelii i zamiast dać świadectwo życia inspirowanego wartościami wiary ukazali światu przykłady myślenia i działania, będące w istocie źródłem antyświadectwa i zgorszenia. (...)

 

Wśród grzechów domagających się szczególnego wysiłku pokuty i nawrócenia trzeba z pewnością wymienić te, które zaszkodziły jedności, jakiej Bóg pragnął dla swego Ludu. W tysiącleciu dobiegającym końca, jeszcze bardziej aniżeli w pierwszym milenium, wspólnota Kościoła „często nie bez winy ludzi z jednej i drugiej strony” doświadczyła bólu podziałów, które są zdecydowanie przeciwne woli Chrystusa i stanowią dla świata okazję do zgorszenia (...)

 

Innym bolesnym zjawiskiem, nad którym synowie Kościoła muszą się pochylić z sercem pełnym skruchy, jest przyzwolenie - okazywane zwłaszcza w niektórych stuleciach - na stosowanie w obronie prawdy metod nacechowanych nietolerancją, a nawet przemocą (por. Tertio Millenio Adveniente 32 - 35).

 

I choć mogłoby się wydawać, że takie przyznanie się do win nadszarpnie autorytet Kościoła, to jednak wbrew najczarniejszym scenariuszom, efektem wyżej wymienionych działań było wzmocnienie Jego głosu.

 

Kościół bowiem posłuszny woli Pana, może bez problemów stawać z odwagą nie tylko wobec wyzwań codzienności, ale również grzechów popełnionych w przeszłości przez swoich synów i córki. W jednym i w drugim przypadku, może wyjść zwycięski, choć dzieje się to nie dzięki ludzkim strategiom i politycznym układom, ale dzięki Temu, który zwyciężył świat.