


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie” (Mt 17,1-9)
Przyglądam się dzisiejszym czytaniom biblijnym i stwierdzam, że w szczególny sposób eksponują one słowa: „jakby”, „jak”... W pierwszym czytaniu z Księgi Proroka Daniela mogliśmy na przykład przeczytać: „Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała JAK śnieg, a włosy Jego głowy JAKBY z czystej wełny (...) Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa JAKBY Syn Człowieczy” (Dn 7,9.13).
W Ewangelii z kolei słyszymy relację uczniów, którzy widzieli, że: „twarz Jezusa zajaśniała JAK słońce, odzienie zaś stało się białe JAK światło”. Te sformułowania często pojawiają się w Biblii. W Księdze Apokalipsy św. Jana Apostoła aż „roi się” od takich określeń: „ujrzałem między tronem z czworgiem Zwierząt a kręgiem Starców stojącego Baranka, JAKBY zabitego (Ap 5,6), „usłyszałem pierwsze z czterech Zwierząt mówiące JAKBY głosem gromu” (Ap 6,1), „usłyszałem JAKBY głos w pośrodku czterech Zwierząt” (Ap 6,6), „gdy otworzył pieczęć siódmą, zapanowała w niebie cisza JAKBY na pół godziny” (Ap 8,1) i inne (w Apokalipsie jest co najmniej kilkadziesiąt tego typu sformułowań)...
Być może przez użycie tych wyrazów, autorzy natchnieni przez Ducha Świętego chcieli wyrazić swoją bezradność wobec prób opisu rzeczywistości przekraczającej ramy ludzkiego postrzegania (a co za tym idzie opisywania). Obawiam się jednak, że w świecie współczesnym, wielu z nas słysząc o takiej rzeczywistości, którą trudno opisać, zaczęłoby od razu powątpiewać w jej realność. Chyba szczególnie ostatnie wieki są domeną mentalności „szkiełka i oka”: to co jest niemierzalne, „nieopisywalne” czy niedotykalne, jest od razu atakowane jako nieistniejące lub nieprawdziwe.
Dzisiejsze czytania chcą nam jednak przypomnieć, a może nawet podkreślić ze szczególną mocą, że wyżej opisane rzeczywistości są jak najbardziej realne. Być może dlatego, za pomocą ułomnych ludzkich słów i odniesień, autorzy chcą nas wprowadzić niejako za zasłonę wieczności, aby pokazać miejsce i stan do jakiego każdy z nas jest zaproszony. Myślę, że przez to chcą nam ukazać, że to w zasadzie ludzka, przemijalna rzeczywistość jest tą „chwilową”, „niepełną”, „niedoskonałą”, natomiast wieczność jest stanem w jakim każdy z nas będzie przebywał przez okres wielokrotnie dłuższy niż mgnienie oka tu na ziemi.
Dlatego też ważne jest w jaki sposób kształtujemy nasze życie: czy próbujemy przywiązywać zbyt wielką wagę do własnych osiągnięć i stabilizacji materialnej a co za tym idzie wszystko próbujemy kształtować według naszych wzorców, czy też stosujemy jako priorytet odniesienie do Syna Bożego, w którym Ojciec ma upodobanie? Czy wzorem dla nas jesteśmy my sami (lub inni ludzie), czy słuchamy Tego, który przyszedł na ziemię, aby objawić każdemu z nas pewną drogę do nieba?
Każdy z nas jest zaproszony na własną Górę Przemienienia, aby w obecności innych świadków wiary (ludzi żyjących w przeszłości i współczesności) zastanowić się nad własnym stosunkiem do Objawionego Słowa Bożego. Góra przemienienia jednak nie może stać się dla nas celem, lecz raczej etapem przejściowym, ponieważ „zaglądnięcie” za zasłonę wieczności ma nas zmotywować do życia w codzienności z zaszczepionymi wartościami niebieskimi. W ten sposób każdy z nas może stać się umiłowanym dzieckiem Bożym objawiającym światu Jego plan.