Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Tylko tak, jak inni?...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”

 

Być może pierwsze zdanie dzisiejszej Ewangelii (szczególnie w kontekście wypowiedzianych później przez Jezusa porównań) można by sparafrazować mniej więcej w taki sposób: „Słyszeliście, że powiedziano - będziecie czynili dokładnie tak jak wszyscy inni... A ja Wam powiadam, powinniście czynić inaczej, lepiej niż wszyscy dookoła was”.

 

Odpłacanie się innym ludziom za dobro przez nich wyświadczone, a nawet poszukiwanie wokół siebie takich, którzy będą mieli możliwość odwdzięczenia się nam za nasze dary, nie jest wcale trudne. Owszem, można powiedzieć, że część społeczeństwa funkcjonuje dokładnie na takich zasadach. Nawet nasza praca zawodowa jest w pewnym sensie wypełnianiem obowiązków celem otrzymania stosownej zapłaty. Czyli inaczej mówiąc, wiele sytuacji z naszego życia to swoista wymiana: „coś za coś”...

 

A jednak Jezus wzywa swoich uczniów do czegoś znacznie większego. Dobrym przykładem takiego postępowania jest urządzanie przyjęcia. Mistrz z Nazaretu sugeruje, aby zaprosić na nie ludzi ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. Dzięki takiemu postępowania mamy szansę być szczęśliwi, ponieważ oni nie mają czym nam się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymamy przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych (por. Łk 14,13-14).

 

Oczywiście metafora o uczcie, na którą dobrze jest zaprosić ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych, nie jest jedynie jakimś abstrakcyjnym obrazem. De facto stanowi ona „streszczenie” życia i misji samego Jezusa. On bowiem nie przyszedł na ten świat na zasadzie swoistej „wymiany handlowej” między Bogiem i człowiekiem. Wręcz przeciwnie, „Bóg okazał nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (por. Rz 5,8). Właśnie w tym czasie Jezus „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej (por. Flp 2,6-8)

 

Ludzkość bowiem nigdy nie miała (i nie będzie miała) Bogu nic do zaoferowania. Jest wręcz przeciwnie: Każdy z nas wciąż potrzebuje Bożej interwencji, ponieważ bez niego nie jesteśmy w stanie „przy całej swej trosce ani jednej chwili dołożyć do wieku swego życia” (por. Mt 6,27).

 

Skoro jednak „będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna” (Rz 5,10), to tym bardziej powinniśmy tę samą miarę zastosować do tych, którzy są naszymi nieprzyjaciółmi. Być może również nasze życie (tak jak życie naszego Mistrza) musi się stawać „ofiarą pojednania” ich z nami i z Bogiem. Być może, wtedy, kiedy nie mamy chęci się z nimi spotykać i rozmawiać, powinniśmy tym bardziej poświęcić im swój czas i dobre słowo. Być może zamiast im złorzeczyć i wciąż narzekać na uciążliwości wynikające i ich obecności w naszym życiu, należy im błogosławić i modlić się za nich (por. Rz 12,14). Być może zamiast ranić innych cierpkimi słowami i kolejnymi osądami, należy wznieść się o jeden poziom wyżej i powoli wchodzić w przestrzeń doskonałości, dokładnie takiej, jaką prezentuje w stosunku do ludzkości nasz Ojciec niebieski, który sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych...