Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Techniki psychomanipulacji

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,15-21)

 

Co najmniej kilka razy w roku mam do czynienia z agentami różnych instytucji finansowych czy ubezpieczeniowych, którzy próbują mi „wcisnąć” różne produkty oferowane przez ich korporacje. Już wstępna rozmowa telefoniczna ma bardzo charakterystyczny przebieg. Ludzie ci są niesamowicie uprzejmi, sprawiają wrażenie kulturalnych i dobrze zaznajomionych z wszelkimi zagadnieniami finansowymi. Kiedy tylko uda im się umówić termin spotkania, starają się w trakcie rozmowy zastosować wiele chwytów marketingowych, mających na celu złowienie w swoje sieci kolejnego klienta. Już od wejścia przechodzą na bardziej bezpośredni poziom relacji, zwracając się do mnie z jednej strony oficjalnie, a jednak ze specyficzną serdecznością. Zamiast więc mówić: proszą pana, panie Dylus itp., często używają cieplejszej i bardziej bezpośredniej formy: „panie Adamie”. Poza tym zawsze próbują znaleźć jakąś sferę, która pozwoli im jakoś „docenić” klienta. Na przykład, kiedy pytają o różne rozwiązania finansowe stosowane w moim gospodarstwie domowym (oszczędności, ubezpieczenia, lokaty itp.) i dowiadują się, że mam jako takie pojęcie o niektórych instrumentach rynku finansowego, wyrażają głośno swoje uznanie, a nawet swoisty zachwyt. Jednocześnie, pod przykrywką luźnej i niezobowiązującej rozmowy, przedstawiają swój produkt, którego pewne cechy są zdecydowanie lepsze od cech porównywalnych ofert, przygotowanych przez konkurencję. Zapewniają też o indywidualnym podejściu do klienta, którego (w ich opinii) inne banki i instytucje oczywiście nigdy nie zaoferują. Nie omieszkają też delikatnie łechtać poczucia próżności każdego człowieka dołączając do oferty (w wyjątkowej, jednorazowej promocji) jakichś bonusów (począwszy od skromnego długopisu firmowego, a skończywszy na najnowszym wydaniu atlasu samochodowego). Kiedy tylko klient skusi się na ich propozycję i podpisze umowę na przykład o wydanie karty kredytowej lub kolejne ubezpieczenie, agent gratuluje najlepszej decyzji życiowej, zbiera prowizję za naciągnięcie kolejnego klienta i... więcej nie pojawia się w życiu człowieka...

 

Ta prawidłowość przypomniała mi się po przeczytaniu pierwszych zdań dzisiejszej Ewangelii. Jak odnotował św. Mateusz, „faryzeusze posłali do Jezusa swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką”.

 

W świetle tego pytania, a w szczególności przewrotnego zachowania młodych uczniów faryzeuszy, zastanawiam się, czego uczono ich w szkole? Czy na pewno prawd religijnych? A może jedynie ślepego posłuszeństwa swoim nauczycielom i odpowiednich technik psychomanipulacyjnych, które miały spowodować jedynie osiągnięcie jakiegoś, wcześniej założonego celu?

 

Jezus, w odpowiedzi na podchwytliwe pytanie, nie ucieka się do krętactw. Na przykładzie podanej mu monety, w sposób obrazowy, a jednocześnie jasny i prosty prezentuje swoje stanowisko. Zamiast wdawać się w dysputy, zręcznie unika pułapki zastawionej na Niego przez faryzeuszy, a także, być może, wprowadza ich w zakłopotanie.

 

Cieszę się, że u naszego Boga „tak”, zawsze oznacza „tak”, a „nie”, „nie”. On nie kombinuje. Nie prowadzi swoistych gierek, aby osiągnąć swój cel.

 

W ten sposób działa natomiast Szatan. Ze wszelkich sił, używając wszelkich dostępnych metod, wykorzystując nawet najnowsze osiągnięciach nauki i techniki, stara się człowieka opleść swoimi mackami. Jego przewrotność jest bez granic, bo też ponadprzeciętna jest jego inteligencja.

 

Próbując zmierzyć się ze złym duchem tylko o własnych siłach, każdy człowiek poniesie klęskę. Inaczej jednak będzie, jeśli każdą swoją odpowiedź i każde działanie, będzie czerpał ze źródła mądrości - Jezusa Chrystusa. Niezależnie bowiem od trudności pytań i technik psychomanipulacyjnych, jakie będzie się starał zasiewać w naszych sercach Nieprzyjaciel, odpowiedź będzie zawsze prawidłowa.