


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1,18-24)
Pierwsze słowa przytoczonego dzisiaj pierwszego czytania, przypominają nam starotestamentalne proroctwo o Mesjaszu, zapisane u proroka Jeremiasza: „Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością” (Jr 23,5-6).
W kontekście tego fragmentu, chciałbym zwrócić Twoją uwagę, Drogi Czytelniku, Droga Czytelniczko, na słowo: SPRAWIEDLIWOŚĆ. Być może, właśnie to słowo, stanie się dla nas pewnego rodzaju kluczem do szerszego zrozumienia dzisiejszego fragmentu ewangelicznego.
Odnosi się ono bowiem oczywiście i przede wszystkim do samego Jezusa, który jest prawdziwą odroślą sprawiedliwą z domu Dawida. Ale, być może (chociaż oczywiście w innym sensie) można je również odnieść do Świętego Józefa? Przecież Ewangelista rozpoczyna przytoczony dzisiaj opis właśnie od takiego określenia zaślubionego Maryi Józefa, „który był człowiekiem sprawiedliwym”.
Na czym polegała sprawiedliwość Józefa?
Być może była ona trochę podobna do sprawiedliwości jego praojca Dawida, który nie był jakimś super świątobliwym i nieskalanym grzechem mężem Bożym, a jednak, znalazł w oczach Boga takie uznanie, że został mu obiecany potomek, który na wieki będzie zasiadał na jego tronie. Dawid bowiem, chociaż chciał służyć Panu, nie zawsze z całą konsekwencją realizował ten zamiar. Co gorsza, w chwili słabości, uciekł się nawet do misternie utkanego planu zabójstwa męża Batszeby - Uriasza, jedynie po to, aby bez przeszkód zalegalizować swój związek z kobietą, z którą cudzołożył pod nieobecność jej męża. Kiedy jednak Bóg przez proroka Natana, pokazał Dawidowi, że jego postępek jest wielkim grzechem, kiedy dotknął syna zrodzonego z tego związku ciężką chorobą, Dawid z pokorą pokutował, pościł i modlił się. Kiedy jednak to dziecko zmarło (zgodnie zresztą z zapowiedzią proroka Natana), król, bez buntu, przyjął Bożą wolę.
Być może trochę podobnie zachował się jeden z dalekich potomków Dawida - Józef. Widząc, że zaślubiona mu Maryja jest brzemienna, w pierwszym odruchu, również rozpoczął gorączkowo myśleć o znalezieniu jakiegoś wyjścia z „problemu” (w dodatku szukał takiego rozwiązania, które nie rzutowałoby negatywnie na osobę jego Małżonki). Kiedy jednak Bóg odsłonił przed nim całą prawdę, bez problemu i bez buntu podporządkował się całkowicie woli Bożej i (jak, być może, wynika z zasłony milczenia spuszczonej przez Ewangelią na temat Jego), sprawował swoją opiekę nad Maryją i Jezusem w sposób bardzo cichy i pokorny.
Zastanawiam się w tym kontekście nad moją sprawiedliwością.
Boję się, że w wielu sytuacjach wciąż próbuję znaleźć własne rozwiązania. A jednak im bardziej szukam, tym bardziej muszę przyznać, że wciąż ponoszę klęskę i nie jestem w stanie osiągnąć własnej sprawiedliwości.
Jedyną szansą na zrozumienie pojęcia „sprawiedliwość”, jest spojrzenie na „króla, który będzie postępował roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi”, na tego, którego będą nazywać imieniem: „Pan naszą sprawiedliwością”.
Lepiej bowiem „wyzuć się ze wszystkiego i uznać to za śmieci, byleby tylko pozyskać Chrystusa i znaleźć się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze” (por. Flp 2,8-9), tak jak... Dawid, tak jak... Józef...