Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Spojrzenie na historię

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się” (Łk 4,24-30)

 

Pierwsze czytanie przypomina dzisiaj historię wielkiego człowieka - Naamana wodza wojska króla Aramu, który „miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek - dzielny wojownik - był trędowaty. Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekł do swojej pani: O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu. Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego. Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu. Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną? Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu. Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty! Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: Przecież myślałam sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszywszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym? Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: Gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty? Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!” (2 Krl 5,1-15a)

 

Przytoczone powyżej czytanie przypomina w pewien sposób o niesamowitym planie Bożym, objawionym już wielkiemu patriarsze - Abrahamowi. To właśnie przez niego i jego naród (Izrael) miały „otrzymywać błogosławieństwo ludy całej ziemi” (por. Rdz 12,3; Gal 3,8).

 

Przecież Naaman, członek innego narodu, w dodatku narodu - agresora, otrzymał łaskę uzdrowienia, dzięki pomocy młodej Żydówki służącej w jego domu, a później dzięki posłudze proroka izraelskiego Elizeusza.

 

Podobnie zresztą stało się z wdową z Sarepty Sydońskiej, o której wspomina dzisiejsza Ewangelia. Ona także, dzięki słowu żydowskiego proroka Eliasza, została uratowana od śmierci głodowej, przyrządzając posiłki z niewyczerpującego się dzbana mąki i baryłki oliwy - dokładnie tak, jak prosił o to prorok. W dodatku, kiedy jej syn zachorował i umarł, to właśnie dzięki modlitwie proroka Eliasza, został przywrócony do życia (por. 1 Krl 17,8-24)

 

Jednak bez wątpienia, obietnica „błogosławieństwa dla ludów całej ziemi” w szczególny sposób wypełniła się w Osobie Jezusa Chrystusa. W Nim bowiem Ci, którzy byli „obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, nie mający nadziei ani Boga na tym świecie (...) stali się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości (Żydów i nie-Żydów - przyp. autora) uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka (por. Ef 2,12-15).

 

Dziwię się więc w pewien sposób wzburzeniu osób przebywających w synagodze w Nazarecie. Przecież, przykłady opowiadane przez Jezusa nie deprecjonowały znaczenia Izraela, ani tym bardziej, nie przekreślały Bożych obietnic danych temu narodowi. Wręcz przeciwnie, potwierdzały wspaniały Boży plan i szczególną rolę, którą ten naród zawsze odgrywał (i odgrywa) w dziejach świata.

 

Cóż...

 

Na każdą historię można zawsze spojrzeć z dwóch stron. Zawsze można wyciągnąć dobre lub złe wnioski. Na podstawie historii można się wiele nauczyć, ale też (przez jej złe odczytanie) wiele stracić.