Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Sieć gotowa?...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do tłumów: Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd” (Mt 13,47-53)

 

Swego czasu zaczytywałem się prozą pani Zofii Kossak - Szczuckiej. W szczególny sposób ceniłem sobie trylogię napisaną przez tę autorkę jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, a składającą się z powieści pt: „Krzyżowcy”, „Król Trędowaty” i „Bez Oręża” Trylogia ta opisuje najpierw dzieje pierwszej krucjaty (1096 - 1099), a następnie historię założonego przez zwycięskich władców zachodnich na terenie Ziemi Świętej tzw. Królestwa Jerozolimskiego. Przedstawia także nieudolne próby utrzymania obecności łacińskiej w Palestynie. Autorka, na bazie wiedzy historycznej, starała się opisać rzeczywistość średniowiecza nie ukrywając (niezrozumiałej dla współczesnego człowieka) mentalności ludzkiej a także różnych pobudek jakie kierowały postępowaniem rycerzy tamtych czasów. Okazuje się bowiem, że wielu z nich wzięło udział w wyprawach krzyżowych czy późniejszych walkach z muzułmanami z jak najbardziej szlachetnych pobudek (oczywiście w kontekście swoich czasów). Byli jednak też tacy, którzy zaprzeczali swoją postawą nie tylko chrześcijańskiej miłości, ale i zwykłej ludzkiej przyzwoitości i honorowi.

 

W szczególny sposób utkwiła mi w pamięci niechlubna postawa prezentowana przez jednego z bohaterów którejś części powieści (niestety, nie pamiętam tytułu książki a nawet imienia tego zwyrodnialca - wydaje mi się, że chodziło o Renalda z Châtillon). Ten bowiem rycerz zdobywając jakieś miasto potrafił „wycinać w pień” wszystkich jego mieszkańców, nie dbając o to, czy byli nimi starcy, kobiety, dzieci, wrogowie czy przyjaciele. Na pytanie o taki sposób postępowania odpowiadał, że nie ma czasu i sił na rozróżnianie, kto jest dobry, a kto zły, i zostawia to osądowi... dokonującemu się przed tronem Bożym.

 

Wydaje mi się, że w pewnym sensie ten rycerz... miał rację.

 

Proszę mnie tylko dobrze zrozumieć. Nie chodzi mi oczywiście o samą metodę postępowania (ponieważ budzi ona we mnie najwyższą odrazę i jest godna absolutnego potępienia), ale raczej o to, że nie można już tu na ziemi osądzać, kto jest dobry, a kto zły i na tej podstawie jednych zapraszać do pracy w Królestwie Bożym, a innych odrzucać.

 

Św. Jakub w swoim liście przypomina: „Bracia, nie oczerniajcie jeden drugiego. Kto oczernia brata swego lub sądzi go, uwłacza Prawu i osądza Prawo. Skoro zaś sądzisz Prawo, jesteś nie wykonawcą Prawa, lecz sędzią. Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś sądził bliźniego?” (Jk 4,11-12).

 

Boża sieć zarzucona na ziemię ma zagarnąć wszystkich ludzi. Do tego też powołany jest Kościół. Problemem jest jednak czasami to, że narzędzie do połowu jest... dziurawe.

 

Hans i Susi Eisenhardt oraz Gavin Farley ze Wspólnoty „Ukmehr zum Herrn” z Wiednia od wielu lat prowadzą w całej Europie (również w Polsce) szkolenia na temat budowania wspólnot. W czasie tych sesji kładą również szczególny nacisk na przymierze i relacje między członkami danej wspólnoty. Najczęściej przyrównują je właśnie do sieci.

 

Twierdzą, że przymierze i pełne miłości relacje między chrześcijanami są węzłami łączącymi sieć. Jeśli ich nie ma, sieć staje się tylko zbiorem luźnych sznurów, a przez olbrzymie „oczka” (albo nawet zupełny brak powiązań), różnego rodzaju „ryby” przepływają swobodnie nie zatrzymując się w sieci.

 

W ten sposób wygląda niestety również czasami rzeczywistość Kościoła. Jeśli bowiem nie będzie w nim miłości, przymierza i osobistych głębokich relacji międzyludzkich, osoby poszukujące Boga nie będą się chciały (ani mogły) w Nim zatrzymać, a sieć zostanie pusta (mimo, że mogłaby zgromadzić dla Pana dobre i złe „ryby”).

 

Warto chyba powalczyć o naprawę tej chrześcijańskiej sieci, zaczynając oczywiście od... siebie...