Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Rewizja poglądów?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do faryzeuszów: Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (Łk 16,19-31)

 

Czytając przytoczony dzisiaj fragment ewangeliczny, z jednej strony nasuwają mi się jakieś mroczne, pełne grozy skojarzenia. Prawie słyszę szczęk łańcuchów piekielnych, wilgoć ścian i mrok panujący w miejscu, w którym znalazł się bogacz. Jednak widzę też świetlistą postać Abrahama, na którego łonie złożono Łazarza, pokój i radość panujące w krainie wiecznej szczęśliwości. Nieopisany krzyk rozpaczy bogacza jawi się w tej rzeczywistości jak rysa na pięknym, przezroczystym, świetlistym szkle nieba, rozdzierając panujący tu nastrój pokoju...

 

Wydaje mi się, że Jezus rysując przed swoimi słuchaczami (przede wszystkim faryzeuszami) tak dramatyczne obrazy, chciał zwrócić uwagę, na kilka ważnych zagadnień.

 

Być może przede wszystkim chciał przypomnieć o bardzo ważnym czasie, który rozpoczyna się po śmierci każdego człowieka. Wbrew pozorom, nie tylko w naszych, współczesnych czasach, ale i dwa tysiące lat temu, nie wszyscy wierzyli w zmartwychwstanie czy życie duchowe. Znane w czasie ziemskiego życia Jezusa, bardzo wpływowe stronnictwo saduceuszy (z tego stronnictwa wywodził się arcykapłan Kajfasz i całe jego otoczenie) twierdziło z całym przekonaniem, że nie ma zmartwychwstania, ani anioła, ani ducha (por. Dz 23,8).

 

Po drugie Jezus chciał zwrócić uwagę na przestrzeganie prawa Bożego danego przez Mojżesza, a tyle razy przypominanego i wyjaśnianego przez Proroków. Jezus przecież wielokrotnie mówił, że nie przyszedł po to, aby znieść Prawo czy Proroków, ale aby je wypełnić (por. Mt 5,17-19). To prawo (ponieważ jest dane przez najdoskonalszego i kochającego nas Boga) jest dobre i doskonałe. Gorzej, jeśli zamiast czcić Boga i dawcę prawa, cała nasza miłość i gorliwość koncentruje się na samym przepisie, a nie na tym, dokąd dany przepis ma nas poprowadzić.

 

Wydaje się też, że Jezus chciał przypomnieć, że każdy dar pochodzący od Boga, ma swoje konkretne przeznaczenie. Nie ma on służyć do zaspokojenia własnych zachcianek, ułożenia sobie wygodnego, dostatniego życia, ale powinien zostać spożytkowany na służbę dla innych. Być może na dary, które zostały nam udzielone (możliwość poznania Jezusa, życie w świetle Jego Słowa, umiejętność rozwiązywania problemów w mocy Ducha Świętego) czeka dzisiaj nasz sąsiad, kolega w pracy, znajomy itp...

 

Wreszcie, być może, opowiadając przypowieść o bogaczu i Łazarzu, Mistrz z Nazaretu chciał ludziom uświadomić jak bardzo są przywiązani do swoich idei. Umieją tak kurczowo trzymać się swoich poglądów, że potrafią przekreślić Boże obietnice i Jego prawo. To przywiązanie jest często tak mocne, że nie ma sensu posyłać do nich nawet zmarłych, ponieważ i tak się nie nawrócą. Świadczy o tym chociażby scena opisana przez św. Jana Ewangelistę. Kiedy do ludzi przyszedł ktoś, kto powstał z martwych po czterech dniach przebywania w grobie (chodzi o Łazarza - przyjaciela Jezusa), stał się on tak niewygodnym świadkiem, burzącym cały dotychczasowy ład dogmatyczno-doktrynalny wypracowany przez niektórych uczonych w Piśmie, że łatwiej było zaplanować zamach na jego życie (por. J 12,10-11), niż zrewidować swoje poglądy.

 

Być może jednak, czytając dzisiejszą Ewangelię, należy postawić inne, najważniejsze pytanie: co my robimy z przesłaniem największego z umarłych, którzy zmartwychwstał, siedzi po prawicy Ojca i przyczynia się za nami?